Chłopak, który stracił głowę (ebook) –	John Corey WhaleyPromocja

E-book

Chłopak, który stracił głowę

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Hej!
Poznaj Travisa. Ma 16 lat, superdziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by od szyi w dół przeszczepiono mu zdrowe ciało. Jest tylko jeden problem – na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.
Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne, choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej. Jednak powrót do życia wygląda inaczej, niż Travis sobie wyobrażał. Jego przyjaciele są już na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, a dziewczyna… Hmm, wygląda na to, że ma narzeczonego. Trudno się dziwić, że chłopak nie ma zamiaru się z tym pogodzić.
W końcu you only live twice.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

3.72 MB (MOBI), 1.59 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Aleksandra Drozd

Aleksandra Drozd

24.02.2017, 13:48

„Polecam tę pozycję miłośnikom książek z półki young adult i osobom, które mają chęć na niebanalną opowieść o odchodzeniu, odbudowywaniu relacji i potrzebie życia przyszłością, a nie tkwieniem w przeszłości.”

„Mówi się, że kiedy ktoś umiera, wraz z nim umiera jakaś cząstka nas wszystkich. I pewnie dlatego to musi boleć. Przez całe życie tracimy różne części siebie, aż w końcu nie mamy już nic do stracenia”.

Travis Coates, szesnastoletni bohater książki „Chłopak, który stracił głowę”, ocknął się pięć lat po swoim odejściu. Ponieważ był śmiertelnie chory, zgodził się na udział w kontrowersyjnym eksperymencie. Jego głowę oddzielono od umierającego ciała i zamrożono. Zabieg wcale nie gwarantował przywrócenia mu życia w przyszłości, inną opcją był powrót w momencie, gdy na świecie nie będzie już jego rodziny. Przez parę lat czekano na rozwój medycyny umożliwiający przeszczep i, rzecz jasna, odpowiedniego dawcę. Szansa pojawiła się pół dekady po „uśpieniu” Travisa. Zyskał on ciało niejakiego Jeremy’ego Pratta, a trwająca pięćdziesiąt sześć godzin operacja zakończyła się sukcesem. Niestety, choć minęło pięć lat, dla Travisa było to jak kilkugodzinna drzemka. Zmian, jakie zaszły w otoczeniu jego najbliższych, nie zauważył od razu...

Dwudziestojednolatek uwięziony w umyśle szesnastolatka musi przyzwyczaić się do funkcjonowania w nowym ciele. Z zadowoleniem odkrywa, że jest wyższy i bardziej umięśniony niż przedtem, a poza tym stanowi ogólnoświatową sensację – jego zdjęcie ze średniej szkoły przez parę tygodni nie znika z dzienników telewizyjnych, nie wspominając o stercie listów z całych Stanów Zjednoczonych i spoza kraju. Travis nie do końca odnajduje się w tej sytuacji, bo chciałby żyć normalnie i pragnie, aby wszystko było tak, jak sprzed okresu choroby. Nieustannie zadaje pytania o przyjaciół. Kyle, najlepszy kumpel Travisa, pojawia się na kartach powieści dość szybko, ale co z ukochaną Cate? Po paru tygodniach od przebudzenia nastolatek dowiaduje się, że jego (była) dziewczyna podczas pięcioletniej nieobecności sympatii ruszyła dalej i nawet się zaręczyła.

Aby zyskać odrobinę otuchy, Travis postanawia skontaktować się z Lawrence’em Ramseyem, który parę miesięcy wcześniej przeszedł ten sam zabieg i szczęśliwie powrócił na łono rodziny. Mężczyzna próbuje zarazić nastolatka optymizmem, choć Travisowi niełatwo przemówić do rozsądku. Wkrótce powraca do szkoły, gdzie poznaje Hattona. Chłopcy szybko zaprzyjaźniają się, w dużej mierze przez bezpośredniość tego drugiego. Kyle i Cate obecnie są dorośli i nieco poza zasięgiem przywróconego do życia Travisa, dlatego Hatton przejmuje rolę jego najbliższego kolegi. Jednak nie umie pogodzić się z tym, jak potoczył się los dawnych przyjaciół. Dlaczego Kyle, który przed pięcioma laty przyznał się do bycia homoseksualistą, ma dziewczynę? Dlaczego Cate nie związała przyszłości z malarstwem, skoro wykazywała się ogromnym talentem? Do tego Travis, element po elemencie, łączy w całość obraz tego, przez co przechodzili jego rodzice po stracie syna. I okazuje się, że nikła nadzieja na powrót ich dziecka była jeszcze bardziej traumatyczna niż pogodzenie się z jego definitywnym odejściem. Autor dużą wagę przywiązuje do relacji chłopaka z państwem Coates, emocje tych postaci są wprost dojmujące i zdecydowanie najsmutniejsze z całej powieści.

Mimo że ta nieprawdopodobna – na chwilę obecną – historia jest wciągająca, to nie bez wad. Żyjący przeszłością Travis desperacko poszukuje sposobu na przywrócenie dawnej egzystencji, zwyczajnej i bezpiecznej jak matczyne ramiona. Nie myśli o innych ani o tym, by wyjść na zewnątrz i po prostu upajać się świeżym powietrzem, skoro darowano mu zdrowe płuca i jest na tyle silny, żeby poruszać się bez czyjejkolwiek pomocy. Gonitwa za nieistniejącą już miłością Cate bywa upierdliwie męcząca, jako że młoda kobieta w każdej rozmowie powtarza byłemu chłopakowi, iż w jej sercu jest miejsce tylko dla narzeczonego. Myślę, że gdyby lwia część książki nie skupiała się na odzyskaniu czegoś, co nie istnieje, a bardziej na odkrywaniu się na nowo w życiu, powieść zyskałaby w oczach. Tymczasem Travis niemal do ostatniej strony nie potrafi się pogodzić z wieloma rzeczami i jest bardziej zrezygnowany niż po cyklach chemioterapii lata wcześniej. Docenia to, co ma, ale woli pogrążać się we wspomnieniach i rozpaczać nad stratami. Domyślam się, że zamysłem autora było wzdłuż i wszerz przemierzyć myśli Travisa, zresztą to tylko nastolatek, lecz wątek o Cate, która zachowuje się bardzo nieswojo i wręcz sztucznie w towarzystwie chłopaka, nie zasłużył na tak wiele stron. Prawdziwą Cate, nie tę zdezorientowaną i złoszczącą się dziewczynę, można poznać jedynie w retrospekcjach, a ich nie brakuje. Nie rozumiałam wprowadzenia do fabuły młodszej siostry Kyle’a, Audrey. Po dość wyraźnej sugestii, że połączy ją z Travisem jakaś więź, nie odegrała żadnej znaczącej roli. Męskie postacie w „Chłopaku, który stracił głowę” wypadają naturalniej.

Tę książkę traktuję jak swego rodzaju podróż głównego bohatera do punktu, w którym uświadamia sobie, że nie może i nie zmieni świata tak, aby mu pasował. John Corey Whaley znakomicie wczuł się w umysł Travisa i dla mnie jako czytelniczki te rozterki rozgrywające się w psychice chłopaka były wręcz przytłaczającym przeżyciem. Niezwykle przedstawiono też wysiłki jego rodziców, by chronić jedyne, utracone i przywrócone, dziecko przed faktami, które mogłyby na niego negatywnie wpłynąć. Powrót do żywych nie okazał się błogosławieństwem, ale długą i wyczerpującą lekcją, nie tylko dla Travisa, ale i całego otoczenia. Lektura uświadamia człowiekowi, że śmierć jednostki nie robi na świecie żadnego wrażenia. Czas się nie zatrzymuje, a ludzie nie przystają ani na moment… Jedyna strata to ta w sercach osób, które stanowią rodzinę oraz przyjaciół. Z tym, że i oni muszą jakoś żyć dalej.

Polecam tę pozycję miłośnikom książek z półki young adult i osobom, które mają chęć na niebanalną opowieść o odchodzeniu, odbudowywaniu relacji i potrzebie życia przyszłością, a nie tkwieniem w przeszłości.

„Byłem przeszłością, a musiałem znaleźć jakiś sposób, żeby odnaleźć się w przyszłości”.

Recenzja na blogu: http://czytanie-nie-boli.blogspot.com/2017/02/recenzja-chlopak-ktory-stracil-glowe-john-corey-whaley.html

Aleksandra Drozd

Aleksandra Drozd

24.02.2017, 13:47

„Polecam tę pozycję miłośnikom książek z półki young adult i osobom, które mają chęć na niebanalną opowieść o odchodzeniu, odbudowywaniu relacji i potrzebie życia przyszłością, a nie tkwieniem w przeszłości.”

„Mówi się, że kiedy ktoś umiera, wraz z nim umiera jakaś cząstka nas wszystkich. I pewnie dlatego to musi boleć. Przez całe życie tracimy różne części siebie, aż w końcu nie mamy już nic do stracenia”.

Travis Coates, szesnastoletni bohater książki „Chłopak, który stracił głowę”, ocknął się pięć lat po swoim odejściu. Ponieważ był śmiertelnie chory, zgodził się na udział w kontrowersyjnym eksperymencie. Jego głowę oddzielono od umierającego ciała i zamrożono. Zabieg wcale nie gwarantował przywrócenia mu życia w przyszłości, inną opcją był powrót w momencie, gdy na świecie nie będzie już jego rodziny. Przez parę lat czekano na rozwój medycyny umożliwiający przeszczep i, rzecz jasna, odpowiedniego dawcę. Szansa pojawiła się pół dekady po „uśpieniu” Travisa. Zyskał on ciało niejakiego Jeremy’ego Pratta, a trwająca pięćdziesiąt sześć godzin operacja zakończyła się sukcesem. Niestety, choć minęło pięć lat, dla Travisa było to jak kilkugodzinna drzemka. Zmian, jakie zaszły w otoczeniu jego najbliższych, nie zauważył od razu...

Dwudziestojednolatek uwięziony w umyśle szesnastolatka musi przyzwyczaić się do funkcjonowania w nowym ciele. Z zadowoleniem odkrywa, że jest wyższy i bardziej umięśniony niż przedtem, a poza tym stanowi ogólnoświatową sensację – jego zdjęcie ze średniej szkoły przez parę tygodni nie znika z dzienników telewizyjnych, nie wspominając o stercie listów z całych Stanów Zjednoczonych i spoza kraju. Travis nie do końca odnajduje się w tej sytuacji, bo chciałby żyć normalnie i pragnie, aby wszystko było tak, jak sprzed okresu choroby. Nieustannie zadaje pytania o przyjaciół. Kyle, najlepszy kumpel Travisa, pojawia się na kartach powieści dość szybko, ale co z ukochaną Cate? Po paru tygodniach od przebudzenia nastolatek dowiaduje się, że jego (była) dziewczyna podczas pięcioletniej nieobecności sympatii ruszyła dalej i nawet się zaręczyła.

Aby zyskać odrobinę otuchy, Travis postanawia skontaktować się z Lawrence’em Ramseyem, który parę miesięcy wcześniej przeszedł ten sam zabieg i szczęśliwie powrócił na łono rodziny. Mężczyzna próbuje zarazić nastolatka optymizmem, choć Travisowi niełatwo przemówić do rozsądku. Wkrótce powraca do szkoły, gdzie poznaje Hattona. Chłopcy szybko zaprzyjaźniają się, w dużej mierze przez bezpośredniość tego drugiego. Kyle i Cate obecnie są dorośli i nieco poza zasięgiem przywróconego do życia Travisa, dlatego Hatton przejmuje rolę jego najbliższego kolegi. Jednak nie umie pogodzić się z tym, jak potoczył się los dawnych przyjaciół. Dlaczego Kyle, który przed pięcioma laty przyznał się do bycia homoseksualistą, ma dziewczynę? Dlaczego Cate nie związała przyszłości z malarstwem, skoro wykazywała się ogromnym talentem? Do tego Travis, element po elemencie, łączy w całość obraz tego, przez co przechodzili jego rodzice po stracie syna. I okazuje się, że nikła nadzieja na powrót ich dziecka była jeszcze bardziej traumatyczna niż pogodzenie się z jego definitywnym odejściem. Autor dużą wagę przywiązuje do relacji chłopaka z państwem Coates, emocje tych postaci są wprost dojmujące i zdecydowanie najsmutniejsze z całej powieści.

Mimo że ta nieprawdopodobna – na chwilę obecną – historia jest wciągająca, to nie bez wad. Żyjący przeszłością Travis desperacko poszukuje sposobu na przywrócenie dawnej egzystencji, zwyczajnej i bezpiecznej jak matczyne ramiona. Nie myśli o innych ani o tym, by wyjść na zewnątrz i po prostu upajać się świeżym powietrzem, skoro darowano mu zdrowe płuca i jest na tyle silny, żeby poruszać się bez czyjejkolwiek pomocy. Gonitwa za nieistniejącą już miłością Cate bywa upierdliwie męcząca, jako że młoda kobieta w każdej rozmowie powtarza byłemu chłopakowi, iż w jej sercu jest miejsce tylko dla narzeczonego. Myślę, że gdyby lwia część książki nie skupiała się na odzyskaniu czegoś, co nie istnieje, a bardziej na odkrywaniu się na nowo w życiu, powieść zyskałaby w oczach. Tymczasem Travis niemal do ostatniej strony nie potrafi się pogodzić z wieloma rzeczami i jest bardziej zrezygnowany niż po cyklach chemioterapii lata wcześniej. Docenia to, co ma, ale woli pogrążać się we wspomnieniach i rozpaczać nad stratami. Domyślam się, że zamysłem autora było wzdłuż i wszerz przemierzyć myśli Travisa, zresztą to tylko nastolatek, lecz wątek o Cate, która zachowuje się bardzo nieswojo i wręcz sztucznie w towarzystwie chłopaka, nie zasłużył na tak wiele stron. Prawdziwą Cate, nie tę zdezorientowaną i złoszczącą się dziewczynę, można poznać jedynie w retrospekcjach, a ich nie brakuje. Nie rozumiałam wprowadzenia do fabuły młodszej siostry Kyle’a, Audrey. Po dość wyraźnej sugestii, że połączy ją z Travisem jakaś więź, nie odegrała żadnej znaczącej roli. Męskie postacie w „Chłopaku, który stracił głowę” wypadają naturalniej.

Tę książkę traktuję jak swego rodzaju podróż głównego bohatera do punktu, w którym uświadamia sobie, że nie może i nie zmieni świata tak, aby mu pasował. John Corey Whaley znakomicie wczuł się w umysł Travisa i dla mnie jako czytelniczki te rozterki rozgrywające się w psychice chłopaka były wręcz przytłaczającym przeżyciem. Niezwykle przedstawiono też wysiłki jego rodziców, by chronić jedyne, utracone i przywrócone, dziecko przed faktami, które mogłyby na niego negatywnie wpłynąć. Powrót do żywych nie okazał się błogosławieństwem, ale długą i wyczerpującą lekcją, nie tylko dla Travisa, ale i całego otoczenia. Lektura uświadamia człowiekowi, że śmierć jednostki nie robi na świecie żadnego wrażenia. Czas się nie zatrzymuje, a ludzie nie przystają ani na moment… Jedyna strata to ta w sercach osób, które stanowią rodzinę oraz przyjaciół. Z tym, że i oni muszą jakoś żyć dalej.

Polecam tę pozycję miłośnikom książek z półki young adult i osobom, które mają chęć na niebanalną opowieść o odchodzeniu, odbudowywaniu relacji i potrzebie życia przyszłością, a nie tkwieniem w przeszłości.

„Byłem przeszłością, a musiałem znaleźć jakiś sposób, żeby odnaleźć się w przyszłości”.

Recenzja na blogu: http://czytanie-nie-boli.blogspot.com/2017/02/recenzja-chlopak-ktory-stracil-glowe-john-corey-whaley.html

Dodaj recenzję