Długa Ziemia (ebook) –	Terry Pratchett, Stephen Baxter

Długa Ziemia

Ocena czytelników:

7,0 (2020 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Genialne poczucie humoru w świecie science fiction!

Rok 1916, front zachodni. Szeregowy Percy Blakeney budzi się, leżąc w świeżej, bujnej trawie. Słyszy głosy ptaków i szum wiatru wśród drzew. Co się stało z błotem, krwią i pooranym pociskami krajobrazem ziemi niczyjej? A skoro już o tym mowa, co się stało z Percym?

Rok 2015, Madison, stan Wisconsin, USA. Policjantka Jessica Jansson bada spalony dom unikającego ludzi naukowca, który zniknął bez śladu. Przeszukując pogorzelisko, znajduje niezwykły przedmiot: pudełko mieszczące w sobie kilka prostych obwodów, trójpozycyjny przełącznik oraz... ziemniak. To prototyp wynalazku, który na zawsze zmieni sposób, w jaki ludzkość widzi świat.

„Długa Ziemia” to pierwsza powieść powstała w wyniku współpracy twórcy Świata Dysku Terry'ego Pratchetta ze znanym autorem science fiction Stephenem Baxterem. Opowieść przenosi czytelników na krańce Ziemi i o wiele dalej. Wystarczy jeden krok...

Literacki mariaż tych dwóch autorów to najlepsze, co mogło się zdarzyć ich fanom.

„Guardian”

Idea światów równoległych to jeden z najbardziej nośnych tematów, z jakimi mierzy się od lat literatura science fiction. Ale jeszcze nigdy nie pisano o tym z takim entuzjazmem, jak w nowej powieści dwóch gigantów brytyjskiej fikcji. To prawdziwy triumf wyobraźni!

„Independent”

Literacka alchemia! Pod piórem Pratchetta i Baxtera możliwości są prawie nieograniczone. To historia, w której rodzą się genialne pomysły. Ekscytacja autorów, kiedy bawią się wielością rozwiązań, jest wyraźnie wyczuwalna i zaraźliwa! Fabuła „Długiej Ziemi” jest tak porywająca, że zbrodnią byłoby się w nią nie zapaść po uszy!

„SFX”

Połączenie Pratchetta z Baxterem to znakomity pomysł. Nie ma to jak genialne poczucie humoru w świecie science fiction.

„Sunday Times”

Terry Pratchett (ur. 1948) jako autor opowiadań zadebiutował w wieku 13 lat, w 1971 r. wydana została jego pierwsza powieść „Dywan”, a potem kolejne: „Ciemna strona słońca” (1976) i „Strata” (1981). W 1983 r. ukazała się pierwsza część cyklu Świat Dysku – „Kolor magii”. W 1998 r. Pratchett został uhonorowany przez królową Elżbietę II Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi dla literatury.

Stephen Baxter (ur. 1957) jest jednym z najpopularniejszych brytyjskich autorów science fiction, laureatem licznych prestiżowych nagród, współautorem „Odysei czasu”. Mieszka w Northumberland.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

0.80 MB (MOBI), 1.70 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Wojtek Cieslicki

Wojtek Cieslicki

17.11.2014, 12:06

„Otóż:”

Należę do gatunku Pratchettoholików. Nie potrafię nie zachwycać się jego książkami i moja opinia dotycząca tego, co pisze, jest zdecydowanie przesycona bezkrytycznym podejściem Fanboy-a.

Hałewer (zachodnia odmiana słowa "aczkolwiek") ta książka zatrzęsła moim światem. Tym podstawowym i wszystkimi sąsiednimi. Chciałbym napisać, że dla "wprawionego" czytelnika jest po prostu fatalna, ale obawiam się, że i czytelnik "niewymagający" powinien zachować paragon.

Pomysł jest interesujący, ale wykonanie bardzo zawodzi. Fabuła leży na łopatkach. Ruszamy w podróż badawczą. Wspaniale! Nowe, nieodkryte dotąd światy, nowa flora, fauna, a być może nawet cywilizacje! Moja wyobraźnia została pochłonięta przez tą obietnicę i tak, kartka po kartce, umierała z głodu.

Pierwsze rozdziały były naprawdę dobre. Czytałem je z przyjemnością, spodziewając się jakiejś point-y, zaspokojenia coraz większego zainteresowania. Ale kolejne spotykane postacie i światy są wstrzelone na siłę. Coś wymarło, coś było radioaktywne, coś było puste. Ale dlaczego? Ponieważ. Otrzymujemy też płytkie historie kilku osób, na szybko "wspomniane", żeby spróbować wywołać przywiązanie. Każda nowo poznana informacja aż tonie w pytaniach, na które najczęstszą odpowiedzią jest "Wytłumaczę ci to potem, za chwile". Do tego "za chwile" jednak książka nie dociera. Gdyby ktoś mnie spytał "więc jaki był cel podróży?", odpowiedziałbym "Nie wiem. Niby badawczo-poznawczy." Pytanie "Więc co poznali lub zbadali?", zasługuje jedynie na "W sumie... wszystko. Ale jakoś tak bez zachwytu czy wdawania się w szczegóły, więc niewiele mogę opowiedzieć." Z kolei na "Co sie stało w punkcie kulminacyjnym?", odpowiadam szczerze "Przepraszam najmocniej, że niby w czym?".

Opisy zawarte w tym arcydziele powinny się znaleźć w encyklopedii tuż przy haśle "lenistwo". Obietnica poznania nowych światów i dreszcz eksploratora odkrywającego nowe formy życia są zaspokajane takimi perełkami jak "Jakby pies, ale ze stożkową głową", "jak małpy, ale szczuplejsze", "bardzo niski słoń" czy "Ptak, ale z czterema nogami". Poważnie? Ulica sezamkowa oferowała większe zróżnicowanie.

Przystawka oferowana przez szefa kuchni, to supernowoczesny przedstawiciel Sztucznej Inteligencji, który potrafi skonskruować jeszcze nowocześniejszą, latającą wersję samego siebie bez użycia nawet grama żelaza, ale kiedy latające cacko zostaje uszkodzone, nie potrafi go naprawić. Być może uszkodzenia były na tyle poważne, ze po prostu potrzebuje zaawansowanych narzędzi, hmm? Być może, być może. Jakie to szczęście, że na swojej drodze, w wiosce ludu żyjącego w lesie, spotykają kowala, który dokonuje niezbędnych napraw! Kowal! Taki koleś z paleniskiem i kowadłem!

Nie wolno oczywiście zapominać również o rodzinie porzucającej syna, który nie może przekraczać. Choć (tak po cichutku, w sekreciku) jednak może, po prostu potrzebuje pomocy innych. Ale kto oczekiwałby pomocy od własych rodziców i sióstr?

Gdyby skupić się na czymś, co jest odpowiednikiem fabuły zmierzającej ku finałowi, znowu czai się przykra niespodzianka. Nie mogę jednak jej opisać bez zdradzania zbyt wielu szczegółów, ale nie wstrzymujcie oddechu, bo nie padną żadne "wow!".

Biorąc pod uwagę moje przywiązanie do Pratchett-owskich projektów pewnie i tak przeczytam kolejne części, ale - chyba po raz pierwszy sięgając po nową książkę - nie czuję ekscytacji. Nadzieja umiera ostatnia.

Dodaj recenzję