Dziewiąty mag 1 (ebook) –	A. R. ReystonePromocja

E-book

Dziewiąty mag 1

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Pierwszy tom porywającej trylogii fantasy!

Ataki trolli, chimer i cyklopów są coraz bardziej zuchwałe. Magiczne kopuły chroniące dziewięć miast tracą moc, smoki zaczynają chorować. Za radą wszechwiedzącej Oriany dwunastu oficerów wyrusza do równoległego świata.

Ariel, lekarz weterynarii i matka ośmiolatki, nie potrafi uwierzyć w słowa tajemniczego Fabiena. Mężczyzna podający się za elfickiego oficera twierdzi, że tylko ona zdoła zaradzić dziwnej epidemii wśród smoków. Czy on oszalał?

Tymczasem Ariel poznaje Croya… Croy jest ogromny. Zielono-złote łuski na jego ciele układają się w fantazyjny wzór. Ma błoniaste skrzydła, krótki i zaokrąglony pysk, jego łapy uzbrojone są w potężne szpony. Pod wpływem dotyku Ariel łuski Croya zmieniają barwę, wtedy on składa ukłon i zaprasza ją do swojego świata. Razem przechodzą przez portal. Komuś potężnemu o czerwonych oczach bez źrenic bardzo się to nie spodoba.

Alice Rosalie Reystone jest lekarką zawodowo udzielającą się we własnej przychodni dla zwierząt. Stan posiadania: jedno dziecko i czterech kocich terrorystów. Naturę kotów zgłębiła w stopniu doskonałym, dzieci do tej pory zrozumieć nie może, choć prace nad tym trwają. Wolne chwile poświęca uprawianiu hobby, jakim jest bajkopisarstwo dla dorosłych, a inspiracji dostarczają jej ciężkie brzmienia Evanescence, Nightwish oraz cudowny głos Tarji Turunen. Uważa książki, muzykę i kino za jedne z najcudowniejszych wynalazków ludzkości. Jest zodiakalnym bykiem, ale ma naturę kota-domatora i tylko kataklizm byłby w stanie wyciągnąć ją z domu. Bardziej od robienia oszałamiającej kariery i udziału w jakże popularnym w dzisiejszych czasach wyścigu szczurów interesuje ją spokojne życie w toskańskim stylu z dobrym winem oraz gronem sprawdzonych przyjaciół w tle.

A.R. Reystone to pseudonim polskiej pisarki fantasy, która debiutowała w 2010 roku.

W Wydawnictwie „Nasza Księgarnia” ukaże się jej trylogia „Dziewiąty Mag”.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.25 MB (MOBI), 1.48 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Kamil Magielski

Kamil Magielski

02.10.2012, 21:01

Książka generalnie średnia, momentami nawet wciaga ale jako całokształt nie powala.

Hanka M.

Paulina Poniewska

29.08.2012, 18:18

Bardzo fajna książka, jest wszystko, intryga, niespodziewane zwroty akcji, miłośc i duuuuzo smoków:) juz nie mogę się doczekać drugiej częśc:) Polecam!

Dodaj komentarz

Julia Skrzypińska

Julia Skrzypińska

08.09.2012, 21:29

„”

Ariel jest rozwódką, wychowującą ośmioletnią córkę. Zajmuje się leczeniem zwierząt i właśnie z tego powodu została ściągnięta do równoległego świata, w którym żyją elfy, chochliki, gnomy. Istotami, które wzbudzają największy szacunek są smoki, i to właśnie one potrzebują pomocy. Z czasem ich populacja zaczęła się zmniejszać, a zmartwieni mieszkańcy tej magicznej krainy postanowili ratować je za wszelką cenę. W tym celu ściągnęli osoby, w tym także naszą bohaterkę, które byłyby w stanie uleczyć święte gady. Jednak nie każdy jest zadowolony z takiego rozwoju wypadków, złe siły pragną zagłady smoków, a w tym celu muszą odsunąć na bok Ariel, która zaczyna odkrywać w sobie nowe moce.

Świat wykreowany przez autorkę jest przesycony magią oraz różnego rodzaju magicznymi istotami, tak dobrze znanymi nam z innych pozycji tego typu. Zastosowany przez nią język jest prosty, dzięki czemu książkę czyta się stosunkowo szybko. Posiada jednak zbyt wiele wad, aby okrzyknąć ją mianem nawet dobrej pozycji.

W czasie lektury, zapał czytelnika słabnie z każdą kolejną stroną. Piekielnie irytujący charakter głównej bohaterki, która nie wie, czego chce i często nie zachowuje się jak dorosła kobieta, denerwuje do tego stopnia, że często zadawałam sobie pytanie: „po co ja to czytam?”. Przez cały czas odnosiłam wrażenie, że autorka pomyliła się przy kreacji poszczególnych postaci, a zwłaszcza Ariel. Zamiast opisywać losy, mogłoby się wydawać, dojrzałej kobiety mogła odjąć jej połowę lat i zrobić z niej nastolatkę.

Najlepszym elementem „Dziewiątego maga” jest tajemnica, którą z czasem mamy okazję wraz z główną bohaterką odkrywać. Nie będzie to jednak proste zadanie, na Ariel czeka wiele wyzwań i niebezpieczeństw, które automatycznie dostarczą czytelnikowi pewnej porcji rozrywki. Jednak to nie sprawa smoków jest w owej powieści priorytetem, na przód wyszedł całkowicie wątek miłosny pomiędzy główną bohaterką a pewnym przystojnym mężczyznom, pełniącym funkcję jej opiekuna, przewodnika. Jest on całkowicie pozbawiony realizmu i większego sensu. W gruncie rzeczy, męczy i nuży czytelnika, który po pewnym czasie ma on już dość niezdecydowania i ciągłego mętliku w głowie Ariel.

„Dziewiąty mag” jest nieudanym tworem, który ma więcej wad niż zalet. Szybkość czytania oraz dostosowania się czytelnika do tego magicznego świata nie jest w stanie jej obronić, bo co może być gorszego niż irytująca bohaterka, która odbiera przyjemność czytania? Z tego powodu nie wiem, komu mogłabym ją polecić. Chyba jedynie osobom, które nie mają nic lepszego do czytania, a chciałyby potowarzyszyć tej specyficznej postaci w odkrywaniu tajemnic smoków.

Anna Marczewska

Anna Marczewska

14.06.2012, 17:54

„”

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam „Dziewiątego maga” na półce księgarni zakochałam się w prześlicznej okładce pierwszego wydania. Była piękna. Wypukłe litery, które cudownie pieściło się opuszkami palców i młodzieniec z kuszą. Idealny. Już wtedy postanowiłam, że muszę tę powieść koniecznie przeczytać. Niestety, kiedy przyszłam po powieść do księgarni okazało się, że egzemplarz, który oglądałam kilka dni wcześniej był ostatni, a nakład został wyczerpany. Nie pozostało mi nic innego, jak polowanie na „Dziewiątego maga” w bibliotekach. Niestety, żadna nie posiadała ani jednego egzemplarza. Cóż, pamięć mam jak sito i po kilku miesiącach o książce zapomniałam na dobre, ale tak to jest z książkami, że te, których się pragnie jakoś zawsze znajdą się w rękach człowieka, który o nich marzy. Wznowienie powieści Reystone trafiło w moje łapki w formie e-booka i nie pozostało mi nic innego, jak ściągnąć książkę na czytnik i rozpocząć przygodę. Załadowałam plik, otworzyłam, zaczęłam czytać i po kilku elektronicznych kartkach okazało się, że czytanie „tego” to prawdziwa męczarnia.

Akcja „Dziewiątego maga” jest rozbita na dwie równoległe rzeczywistości: pierwsza to świat współczesny. To w nim żyje pierwsza bohaterka, z pary głównych postaci, niejaka Ariel Odgen – trzydziestokilkuletnia pani weterynarz oraz samotna matka wychowująca dorastającą i nad wyraz przemądrzałą córkę Amandę, która jest zdecydowanie bardziej rozwinięta psychicznie od swojej matki. Drugą alternatywną rzeczywistością jest kraina wyciągnięta z baśni i legend, w której mieszkają elfy, trolle i smoki, które uwielbiam. Z racji, że jestem fanką „Eragona” ucieszyłam się na wieści o smokach oraz przystojnych, walecznych elfach, które opiekują się tymi pięknymi stworzeniami i walczą u ich boku w czasie wojen. Mina mi jednak zrzedła, kiedy przeczytałam jak porozumiewają się między sobą elficcy strażnicy. Nie żadna piękna mowa znana każdemu chociażby z „Władcy Pierścieni”. Nie, nie. Tutaj elf „pojechał” tekstem typu: „Spoko stary, daj na luz.” Jak ktoś mógł włożyć w usta tak dystyngowanej, magicznej istoty taki prostacki tekst?! Poirytowana mocniej zacisnęłam palce na czytniku i czytałam dalej. Głównym bohaterem męskim w powieści stworzonej przez autorkę jest przystojny Marcus – jeden z waleczniejszych i odważniejszych elfów w armii, która ma za zadanie chronić miasta atakowane przez tych złych. Ostatnio sytuacja na froncie znacznie się pogorszyła na rzecz elfów i ich magicznych sprzymierzeńców. Smoki padają jak muchy w trakcie krwawych walk, a nie ma nikogo, kto opatrywałby rany tych, które zostały ranne. Zadaniem Marcusa jest odnalezienie „wybrańca”, który sprawowałby opiekę nad rannymi smokami. Owym „wybrańcem” jest nie, kto inny jak irytująca Ariel z mózgiem nastolatki, która nadużywa młodzieżowego slangu tylko po to, żeby poczuć się cool. Co z tego wyniknie i czy Marcus w ogóle sprowadzi tę denerwującą klępę do swojego świata i nakłoni do opieki nad smokami? I czy przypadkiem nie rozwinie się między nimi romans? Tego dowiecie się z lektury, jeśli będziecie mieli wystarczająco dużo cierpliwości i nie porzucicie książki po kilkunastu stronach.

„Dziewiąty mag” to nie fantasy, to czysta kpina z tego gatunku literackiego. Jest to mdły Harlequin, zabarwiony magicznymi istotami, chyba tylko po to, żeby autorka nie zasłynęła w świecie literackim, jako pisarka nużących i przewidywalnych romansideł, które z powodzeniem można kupić na targu w każdą sobotę. Akcja książki jest do bólu przewidywalna. Czytelnik niemalże od razu wie, co się stanie i jakie konsekwencje będzie miała ta, czy inna decyzja bohaterów. Poza tym język powieści jest po prostu irytujący. Autorka przesadza ze slangiem młodzieżowym, który niemalże wpycha na siłę każdemu bohaterowi do gardła. Nieważne, czy to dystyngowany elf, złoczyńca, troll czy rozkapryszona i uparta trzydziestoletnia baba – tam wszyscy mówią: „Spoko stary, wyluzuj. Stary, będzie ok.” Przecież idzie się wściec i zetrzeć sobie zęby do dziąseł ze złości. Rozumiem, od czasu do czasu można wrzucić ten czy inny tekst lub sformułowanie, ale żeby w każdym dialogu? Po co? Poza tym, czytając „Dziewiątego maga” czułam się jak jakiś niedorozwój, któremu trzeba wszystko powtarzać i tłumaczyć drukowanymi literami. Już za pierwszym razem zajarzyłam, że Marcus zrozumiał, że Ariel to nie baba tylko „facet”, albo, że przyjaciel głównego męskiego bohatera jest mega przystojny i w ogóle wow. Książka jest prosta jak konstrukcja cepa. Zero tajemnicy, zero zagadek, zero zawiłości. Zamiast tego macie sporo bzdurnych rozwiązań nie do pojęcia, płaskich jak świeżo wyheblowana deska, bohaterów, którzy różnią się od siebie tylko imionami, bo wyglądem już nie bardzo: każdy jest idealny i przepiękny. Piegi, pryszcze, zmarszczki? No proszę was, w idealnym świecie autorki nie ma takich obrażających naturalne piękno uchybień! Każdy jest odważny, przebiegły i włada slangiem lepiej niż niejeden wyluzowany nastolatek z dwudziestego pierwszego wieku. Ach i jeszcze ten romantyczny wątek miłosny, który stawał mi w gardle niczym gula ulepiona z biało-różowych pianek i przyprawiał o odruch wymiotny. Makabra.

Osobiście, czytanie tej książki szło mi jak krew z nosa: opornie, boleśnie i skończyłam ją z zaawansowana nerwicą, bo jak można napisać coś takiego i nazwać to powieścią fantasy?! Może i wymagam od „Dziewiątego maga” za dużo, ale przecież powieści z gatunku fantasy powinny zachwycać, wciągać i porywać, a nie sprawiać, że czytelnik jedyne, o czym marzyć to żeby jak najszybciej książkę odłożyć i zabrać się za coś innego. Jednak, jeśli macie ochotę na nijakie czytadło podkolorowane fantastycznymi postaciami z baśni i legend, bo akurat nie macie pod ręką niczego bardziej zajmującego, albo jesteście po wyjątkowo męczącej sesji czy egzaminach w szkole to „Dziewiąty mag” może wam pomóc w odciążeniu mózgu od nadmiaru wiedzy, ale tylko wtedy pierwszy tom trylogii o Ariel może wam się spodobać. W innych okolicznościach „Dziewiąty mag” nie nadaje się do „spożycia”.

Dodaj recenzję