Ginekolodzy (ebook) –	Jürgen ThorwaldPromocja

Ginekolodzy

Ocena czytelników:

7,7 (768 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Zobacz pozostałe książki w promocjach:

Opis publikacji

Najbardziej kontrowersyjna książka Jürgena Thorwalda.   Zanim ginekologia stała się tym, co znamy dziś, trwał horror. Lekarze, czy jak ich nazywano „rzeźnicy”, prześcigali się, kto szybciej wytnie macicę, odbierze poród kleszczami czy usunie torbiel. Z biegiem czasu okazało się, że wzbudzające zachwyt operacje chirurgiczne i sprawne posługiwanie się skalpelem bardziej służyły sławie ginekologów niż zdrowiu pacjentek, które zbyt często kończyły na cmentarzu. Gdy pojawiali się lekarze chcący ulżyć pacjentkom, stawali się tematem kpin, tracili prawo wykonywania zawodu, a nawet trafiali przed sąd. Innych chciano wieszać. Konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu, bo tak napisano w Biblii. I że badanie lekarskie powinno być przyzwoite. Prekursorom nowoczesnej diagnostyki nie było łatwo. Jürgen Thorwald opisuje tych, dzięki którym udało się zmniejszyć śmiertelność rodzących, a także tych, dzięki którym badanie lekarskie nie kończyło się powikłaniami i stanem zapalnym, oraz tych, dzięki którym mamy dziś całą gamę środków antykoncepcyjnych. Thorwald znów serwuje fascynującą opowieść o historii medycyny. Z niezwykłą precyzją opisuje rozwój metod i narzędzi chirurgicznych niezbędnych do leczenia najbardziej intymnej części ciała kobiety. Autor niejednokrotnie przełamuje wstydliwe tabu i odkrywa pilnie strzeżone tajemnice.     Jürgen Thorwald (1915–2006) – niemiecki pisarz, dziennikarz i historyk, szczególnie znany z książek opisujących historię medycyny sądowej i II wojny światowej. Autor takich bestsellerów jak Stulecie chirurgów, Triumf chirurgów, Dawna medycyna, jej tajemnice i potęga, Stulecie detektywów, Godzina detektywów, Pacjenci czy Męska plaga.  

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

392

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

5.05 MB (MOBI), 1.81 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Katarzyna Chojecka

Katarzyna Abramova

01.12.2016, 12:39

„Obowiązkowa lektura nie tylko dla kobiet”

Są takie książki, po skończeniu których człowiek po prostu siedzi chwilę w milczeniu i stara się zebrać myśli i emocje, próbując zrozumieć, jak to możliwe, że opisane wydarzenia są czystą prawdą i faktami, z którymi nie sposób dyskutować, a w które aż trudno uwierzyć. Tacy właśnie są Ginekolodzy autorstwa Jürgena Thorwalda, stanowiący niesamowitą, ale wstrząsającą podróż po historii ginekologii i położnictwa.

Z oficjalnego punktu widzenia lekarzy i medyków przez całe stulecia kwestie kobiecego zdrowia były nie tylko wysoce niedoceniane, ale też sprowadzane tylko i wyłącznie do wydania na świat potomstwa, niezależnie jakim kosztem i często za cenę życia, o zdrowiu kobiety nawet nie wspominając. Dopiero XIX i XX wiek przyniosły rozwój ginekologii, choć bardzo często wprowadzane przez niektórych położników i ginekologów nowe rozwiązania były przez cały lekarski establishment nie tylko lekceważone, lecz wręcz ostro krytykowane, czy wręcz posądzane o działania amoralne i zbrodnicze. Dotyczyło to m.in. sposobu przeprowadzania badań, leczenia torbieli i raka szyjki macicy, wykonywania cesarskiego cięcia, czy zwyczajnej chęci uśmierzenia porodowego bólu (w końcu w Biblii zapisano, że kobieta ma radzić w bólach, więc łagodzenie ich musi być grzeszne i ZŁE).

Poczynając od wieków średnich aż po współczesność Thorwald obrazowo nakreślił realia, w jakich kobietom przyszło cierpieć, rodzić i umierać wydając na świat kolejne dzieci, a położnikom i akuszerom asystować im w tej drodze. Jedno jest pewne, ze współczesnego punktu widzenia jest to lektura po prostu przerażająca. Znajdziemy tu historie kobiet z wyższych sfer rodzących w pełnym ubraniu i pod pierzyną, do których lekarz mógł zbliżyć się tylko po omacku (nie daj Boże, ujrzałby kawałek gołego kobiecego ciała!) i w ten sposób czasem wręcz utrudnić poród niż go ułatwić. Kobiet, które na skutek brutalności takiej asysty (zarówno ze strony medyków, jak i akuszerek), resztę życia spędzały okrutnie okaleczone z poszarpanymi wręcz narządami. Kobiet, które rodziły po kilkanaścioro dzieci, czasem aż do oporu, aż przyszło im umrzeć w kolejnym połogu. Kobiet, które nosiły w brzuchach kilkunastokilogramowe torbiele, mimo że zostały już odkryte metody ich usuwania. Wreszcie kobiet, które padały ofiarami eksperymentów ze strony ginekologów, którzy testowali na nich nowe metody leczenia, częściej kierując się wizją własnej kariery niż chęcią niesienia prawdziwej pomocy.

Dla kontrastu mamy również sylwetki lekarzy-pionierów, mających nie tylko wizję, ale i pomysł, by zmienić skostniałe i zwyczajnie niewłaściwe metody postępowania, dzięki którym nareszcie udało się osiągnąć w ginekologii znaczący postęp. Jak to jednak często bywa w przypadku osób wykraczających myślą poza swoją epokę, ich dokonania zostawały doceniane z dużym opóźnieniem. Wręcz niewyobrażalne wydaje się, jak bardzo skostniały, pozbawiony chęci do zmian i nafaszerowany obłudną, religijną i pseudomoralną postawą był ten tak istotny dział medycyny. I to przez długie stulecia. I jak bardzo była kontrolowana przez mężczyzn, którzy kobietom w kwestii ich własnego zdrowia i życia nie dawali prawa do najcichszego nawet głosu.


Ginekolodzy poruszają i to już od pierwszych stron, mimo że autor w żadnym razie nie silił się na wzbudzanie sensacji. Wręcz przeciwnie, przytacza po prostu kolejne fakty i historie, które napisało samo życie i do których doprowadzili ludzie przekonani o własnej nieomylności. Jednocześnie, jest to naprawdę fascynująca lektura, która zmusza też do refleksji nad tym, na ile niektóre współcześnie powszechne procedury medyczne są naprawdę potrzebne, skuteczne i właściwe. Pewnie przyjdzie to zweryfikować kolejnym pokoleniom, cieszę się jednak, że dane jest mi żyć w czasach, gdy do lekarza mogę iść bez strachu o własne życie i zdrowie. I oby wszelkie zmiany były już tylko zmianami na lepsze.

Recenzja opublikowana również na blogu:
http://www.kacikzksiazka.pl/

Katarzyna Chojecka

Katarzyna Abramova

01.12.2016, 12:38

„Obowiązkowa lektura nie tylko dla kobiet”

Są takie książki, po skończeniu których człowiek po prostu siedzi chwilę w milczeniu i stara się zebrać myśli i emocje, próbując zrozumieć, jak to możliwe, że opisane wydarzenia są czystą prawdą i faktami, z którymi nie sposób dyskutować, a w które aż trudno uwierzyć. Tacy właśnie są Ginekolodzy autorstwa Jürgena Thorwalda, stanowiący niesamowitą, ale wstrząsającą podróż po historii ginekologii i położnictwa.

Z oficjalnego punktu widzenia lekarzy i medyków przez całe stulecia kwestie kobiecego zdrowia były nie tylko wysoce niedoceniane, ale też sprowadzane tylko i wyłącznie do wydania na świat potomstwa, niezależnie jakim kosztem i często za cenę życia, o zdrowiu kobiety nawet nie wspominając. Dopiero XIX i XX wiek przyniosły rozwój ginekologii, choć bardzo często wprowadzane przez niektórych położników i ginekologów nowe rozwiązania były przez cały lekarski establishment nie tylko lekceważone, lecz wręcz ostro krytykowane, czy wręcz posądzane o działania amoralne i zbrodnicze. Dotyczyło to m.in. sposobu przeprowadzania badań, leczenia torbieli i raka szyjki macicy, wykonywania cesarskiego cięcia, czy zwyczajnej chęci uśmierzenia porodowego bólu (w końcu w Biblii zapisano, że kobieta ma radzić w bólach, więc łagodzenie ich musi być grzeszne i ZŁE).

Poczynając od wieków średnich aż po współczesność Thorwald obrazowo nakreślił realia, w jakich kobietom przyszło cierpieć, rodzić i umierać wydając na świat kolejne dzieci, a położnikom i akuszerom asystować im w tej drodze. Jedno jest pewne, ze współczesnego punktu widzenia jest to lektura po prostu przerażająca. Znajdziemy tu historie kobiet z wyższych sfer rodzących w pełnym ubraniu i pod pierzyną, do których lekarz mógł zbliżyć się tylko po omacku (nie daj Boże, ujrzałby kawałek gołego kobiecego ciała!) i w ten sposób czasem wręcz utrudnić poród niż go ułatwić. Kobiet, które na skutek brutalności takiej asysty (zarówno ze strony medyków, jak i akuszerek), resztę życia spędzały okrutnie okaleczone z poszarpanymi wręcz narządami. Kobiet, które rodziły po kilkanaścioro dzieci, czasem aż do oporu, aż przyszło im umrzeć w kolejnym połogu. Kobiet, które nosiły w brzuchach kilkunastokilogramowe torbiele, mimo że zostały już odkryte metody ich usuwania. Wreszcie kobiet, które padały ofiarami eksperymentów ze strony ginekologów, którzy testowali na nich nowe metody leczenia, częściej kierując się wizją własnej kariery niż chęcią niesienia prawdziwej pomocy.

Dla kontrastu mamy również sylwetki lekarzy-pionierów, mających nie tylko wizję, ale i pomysł, by zmienić skostniałe i zwyczajnie niewłaściwe metody postępowania, dzięki którym nareszcie udało się osiągnąć w ginekologii znaczący postęp. Jak to jednak często bywa w przypadku osób wykraczających myślą poza swoją epokę, ich dokonania zostawały doceniane z dużym opóźnieniem. Wręcz niewyobrażalne wydaje się, jak bardzo skostniały, pozbawiony chęci do zmian i nafaszerowany obłudną, religijną i pseudomoralną postawą był ten tak istotny dział medycyny. I to przez długie stulecia. I jak bardzo była kontrolowana przez mężczyzn, którzy kobietom w kwestii ich własnego zdrowia i życia nie dawali prawa do najcichszego nawet głosu.


Ginekolodzy poruszają i to już od pierwszych stron, mimo że autor w żadnym razie nie silił się na wzbudzanie sensacji. Wręcz przeciwnie, przytacza po prostu kolejne fakty i historie, które napisało samo życie i do których doprowadzili ludzie przekonani o własnej nieomylności. Jednocześnie, jest to naprawdę fascynująca lektura, która zmusza też do refleksji nad tym, na ile niektóre współcześnie powszechne procedury medyczne są naprawdę potrzebne, skuteczne i właściwe. Pewnie przyjdzie to zweryfikować kolejnym pokoleniom, cieszę się jednak, że dane jest mi żyć w czasach, gdy do lekarza mogę iść bez strachu o własne życie i zdrowie. I oby wszelkie zmiany były już tylko zmianami na lepsze.

Recenzja opublikowana również na blogu:
http://www.kacikzksiazka.pl/

Anonimowy czytelnik

03.02.2016, 16:37

„Kobieto, przeczytaj!”

Pomimo faktu, że już od dobrych kilkunastu lat żyjemy w XXI wieku, w świadomości wielu kobiet, zwłaszcza tych starszego pokolenia, ginekolog to lekarz, którego odwiedza się w ostateczności. Czyli wtedy, kiedy już naprawdę nie da się udawać, że wszystko w porządku. Nie przeraża was to?'

Thorwald w swojej wydanej niedawno na polskim rynku książce Ginekolodzy, składa hołd lekarzom, którzy na przekór obowiązującym w ich czasach normom, na przekór religii i trendom panującym wówczas w medycynie, odważyli się wyjść przed szereg i pomóc kobietom traktowanym dotychczas gorzej od zwierząt. To porównanie to nie przesada. W czasach, kiedy śmierć zbierała ogromne żniwo wśród ciężarnych i ich dzieci, największą przeszkodą, która uniemożliwiała zapobieżenie choć części tych zgonów było przekonanie, że spojrzeć w kobiece krocze to rzecz niedopuszczalna. Z tego też powodu ginekolodzy badali kobiety po omacku (dosłownie!), wkładając im ręce pod spódnice, nie ośmieliwszy się nawet zerknąć w ich okolice intymne. Dlatego tym większa chwała tym, którzy zdecydowali się sprzeciwić istniejącemu stanowi rzeczy.

Książka Thorwalda to fascynująca - zwłaszcza dla płci pięknej! - i zdecydowanie przygnębiająca historia ginekologii. Uświadamia ona bowiem, jak wiele kobiet musiało umrzeć z powodu niedostatków wiedzy, zaniedbań i ignorancji, żeby ginekologia stała się tym, czym jest teraz. By kobieta w fotelu ginekologicznym nie czuła się poniżona lub zawstydzona, ale by traktowała tę wizytę tak, jak wizytę u każdego innego lekarza.

Ginekolodzy nie raz i nie dwa wywołają ciarki na waszych plecach. I warto ich przeczytać choćby po to, by w trakcie następnej wizyty u ginekologa podziękować w duchu tym, którzy za swoich czasów wzięli sobie do serca nasze dobro.

Anna Potuczko

Anna Potuczko

25.01.2016, 18:16

„Niesamowicie ciekawa”

Historia medycyny - już samo to brzmi jak spore wyzwanie. I tak też podchodziłam do mojej pierwszej książki z gatunku literatury faktu poświęconej ginekologii. Nie byłam pewna, co z tego wyjdzie, bo przecież tak trudny temat wymaga naprawdę ogromnych zdolności autora, by uczynić go przystępnym dla przeciętnego człowieka.

Thornwald przeprowadza czytelników zgodnie z chronologią przez historie pierwszych mężczyzn-ginekologów, których misją było uzupełnienie skąpej praktycznej wiedzy akuszerek. Pomimo ograniczonych możliwości zdobywania doświadczenia, robili wszystko, co było dozwolone, by lepiej poznać organizm kobiety tam, gdzie różni się od mężczyzny. W przypadku ginekologii zmiany zachodziły niezwykle wolno. Absurdalne badania pacjentek ubranych w prześcieradła z niewielkim otworem przez lekarzy z przesłoniętymi opaską oczami to norma osiemnastowiecznej medycyny.

Kamieniem milowym było przekonanie samych lekarzy do zajrzenia pod krynoliny i prześcieradła oraz badanie pacjentek nie tylko poprzez dotykanie i uciskanie brzucha. Dla pionierów medycyny kobiecej ciągle oznaczało to zaledwie początek walki z konserwatystami i kościołem o akceptację ich nowatorskiego podejścia i eksperymentalnych metod. Ci bardzo długo protestowali, gdy pojawiły się pierwsze środki znieczulające, podawane rodzącym. Operacje rzekomo zaraźliwych nowotworów, usuwanie zniszczonych licznymi porodami narządów, metody zapobiegania kolejnym ciążom i wreszcie prawo do legalnej aborcji - przeforsowanie tych małych-wielkich zmian kosztowało zdrowie miliony kobiet, których życie lekarze o ciasnych umysłach woleli poświęcić w imię wiary.

Autor pisze przede wszystkim o lekarzach europejskich i amerykańskich, ze szczególnym uwzględnieniem Niemców, Anglików, Holendrów czy Austriaków. Z opisu wydawcy wynika, że Thornwald po raz pierwszy krytykuje lekarzy; rzeczywiście, nie szczędzi ginekologom-zabobonnym sadystom słów krytyki. Chociaż temat nie jest wcale łatwy ani przyjemny, im więcej czasu spędzałam z "Ginekologami", tym bardziej ciekawił mnie rozwój sytuacji.

Przełom dziewiętnastego i dwudziestego wieku oznaczał jeszcze ściślejszą współpracę między ginekologami a chemikami i fizykami. Pojawiły się nowe terapie, a lekarze rywalizowali ze sobą o tytuł autora najskuteczniejszej metody leczniczej. Ten emocjonujący lekarski wyścig o miejsce w historii medycyny sprawił, że z żalem odłożyłam tę książkę na półkę z przeczytanymi tytułami. Thornwald swoją barwną opowieścią sprawił, że już zaczęłam rozglądać się za kolejnymi jego publikacjami.

Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com

Dodaj recenzję