I tu jest bies pogrzebany (ebook) –	Karina Bonowicz

I tu jest bies pogrzebany

Ocena czytelników:

6,4 (85 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Edward to pisarz nieudacznik, który pisze romanse dla kur domowych i marzy o osobistej psychofance. Jego żona Maria panicznie boi się, że na starość nie będzie miał jej kto podać szklanki wody, nie mówiąc już o szklance, za pomocą której będzie mogła odrysować sobie brwi. Jej ojciec Eugeniusz to właściciel zakładu pogrzebowego, skarżący się, że przez kryzys w branży będzie musiał pochować sam siebie. Jego córka Nina nie tylko zna całą encyklopedię chorób, ale jest w stanie napisać ją od początku, co weryfikuje podczas codziennych wizyt u swojego lekarza Jakuba, niepamiętającego, kiedy ostatni raz spał, nie mówiąc już o tym, kiedy spał z kimkolwiek. Cała piątka – chcąc nie chcąc – będzie musiała zacieśnić więzi, a wszystko przez kryzys w branży funeralnej…. Bo jak na złość, w całym mieście nikt nie chce umierać! „I tu jest bies pogrzebany” to niezwykła, nieprzeciętna i zabawna opowieść, która porwie nawet największego malkontenta i sceptyka. Bo jak się czasami okazuje… wszystko co dobre zaczyna się w zakładzie pogrzebowym.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.20 MB (MOBI), 0.90 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

INFORMATOR CZYTELNICZY

06.04.2016, 10:27

„Uśmiałam się jak mało kiedy! ”

Powiem tak: uśmiałam się jak mało kiedy. Czarny humor w najlepszy wydaniu! Jak się okazuje, można stworzyć prześmieszną komedię, nawet wtedy, gdy akcję osadzi się w... zakładzie pogrzebowym.

Edward to pisarz nieudacznik, który tworzy pikantne romanse dla kur domowych i marzy o osobistej psychofance. Niestety, kiedy wpada w literacki szał, całą swoją "miłosną energię" przelewa na papier, bardzo zaniedbując tym samym, nierozumiejącą jego procesu twórczego, żonę Marię. W związku z tym Maria panicznie boi się, że na starość nie będzie miał jej kto podać szklanki wody, nie mówiąc już o szklance, za pomocą której będzie mogła odrysować sobie brwi. W końcu jest już po trzydziestce, a to oznacza tylko jedno: starość jest już tuż tuż. Ojciec Marii, Eugeniusz, to właściciel zakładu pogrzebowego, skarżący się, że przez kryzys w branży będzie musiał pochować sam siebie. Nie dość, że praca jest dla niego całym życiem (jakkolwiek dziwacznie w tej sytuacji to nie brzmi), to musi jeszcze walczyć z czyhającą na jego wpadki konkurencją! Jego córka Nina, która pomaga w prowadzeniu zakładu, nie tylko zna całą encyklopedię chorób, ale jest w stanie napisać ją od początku, co weryfikuje podczas codziennych wizyt u swojego lekarza Jakuba. Za każdym razem, gdy ktoś umiera, Nina pędzi przebadać się pod kątem tej dolegliwości. W związku z tym Jakub zna ją dosłownie na wylot. Nie zmienia to jednak faktu, że nie pamięta, kiedy ostatni raz spał, nie mówiąc już o tym, kiedy spał z kimkolwiek. Cała piątka – chcąc nie chcąc – będzie musiała zacieśnić więzi, a wszystko przez kryzys w branży funeralnej…. Bo jak na złość, w całym mieście nikt nie chce umierać!

„I tu jest bies pogrzebany” to niezwykła, zabawna i groteskowa opowieść, która niesamowicie mnie wciągnęła i to już od pierwszych stron! Przyznam, że nigdy nie myślałam, że można stworzyć komedię, w której akcja kręci się wokół śmierci, ale Karina Bonowicz zrobiła to naprawdę wspaniale. Utwór pełen jest barwnych, nieprzeciętnych osobowości. Już sama myśl o bohaterach sprawia, że chce mi się chichotać pod nosem. Mamy tu ogrom przezabawnych i absurdalnych wydarzeń (pomijając jazdę karawanem, bo na tle całej fabuły to jeszcze względnie mieści się w normie), które autorka opisuje z punktu widzenia wielu postaci. Mamy dzięki temu ogląd na to, jak różnie można postrzegać tę samą rzeczywistość. A wszystko zależy oczywiście od kontekstu.


Jednak największym atutem tej książki, bez wątpienia, jest język. Czytałam "I tu jest bies pogrzebany" na uczelni i musiałam mocno się hamować z parskaniem śmiechem, żeby nie wyjść na wariatkę (co w skrzydle psychologii w sumie raczej nikogo by nie zdziwiło, ale jednak...). To utwór napisany niezwykle lekko, płynnie i wręcz przesycony komizmem słownym. Czytanie tej książki, choć o dość funeralnej tematyce, to prawdziwa przyjemność. Autorka sprawnie modyfikuje znane powiedzonka i raczy nimi czytelnika. Jestem pod wrażeniem, że żartując ze śmierci można stworzyć tak smaczny i śmieszny utwór. Tylko okładka wydaje mi się być jakaś taka mało zachęcająca... No ale nie może być idealnie!

"I tu jest bies pogrzebany" z pewnością rozbawi nie jednego ponuraka. Sięgając po tę książkę miałam nadzieję na dobrą zabawę i jestem w pełni usatysfakcjonowana. Jak się okazuje, ze wszystkiego można pożartować i wszystko oswoić. Nawet śmierć, której tak spragnieni są główni bohaterowie. Moja ocena: 5/5

Dodaj recenzję