Ulisses (ebook) –	James JoycePromocja

Ulisses

Ocena czytelników:

7,5 (1040 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Zobacz pozostałe książki w promocjach:

Opis publikacji

"Gdy Ulisses mimo przeszkód wreszcie ukazał się drukiem w 1922 roku, okrzyknięto go dziełem nieudanym, nieprzyzwoitym, niemoralnym itd. Uchodził za powieść, której porządny człowiek nie powinien nawet brać do ręki. Dziś, prawie sto lat później, jest powszechnie uważany za arcydzieło, którego nie wypada nie znać. O czym jest Ulisses? Można odpowiedzieć na dwa sposoby: o zwyczajnym dniu Stefana Dedalusa i Leopolda Blooma w Dublinie na początku XX wieku – albo: o wszystkim. Okazuje się bowiem, że zwykły dzień zwykłego człowieka – który chodzi, je, rozmawia czy załatwia różne sprawy, ale też myśli, czuje, wspomina i marzy – to miniatura całego ludzkiego doświadczenia. Czym jeszcze jest Ulisses? Jak napisał w posłowiu tłumacz Maciej Słomczyński, jest to „zapoczątkowanie nowego rodzaju sztuki i doprowadzenie go do doskonałości na przestrzeni jednego dzieła”."

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

4.30 MB (MOBI), 1.27 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Katarzyna Bartnicka

Katarzyna Bartnicka

12.02.2016, 16:31

„Jak to nie da się tego przeczytać?”

Na temat tej książki słyszałam wiele argumentów, ale jednym z nich tym koronnym było:
"tego się nie da przeczytać". No cóż... nie wiem czy uda mi się kogolwiek przekonać, niemniej jednak
w kilku zdaniach spróbuję napisać, że tę książkę nie dość, że da się przeczytać, to można to zrobić dwukrotnie, a kto wie może i więcej razy.
Pierwszy raz sięgnęłam po "Ulissesa" jakieś dwie dekady temu i ze wstydem muszę przyznać, że jako niedorozwinięty czytelnik, który od zawsze ślęczał z jakąś książka i sprawiał wrażenie, że pozjadał wszystkie rozumy, składam z liter słowa, te w zdania, wyłaniały się też jakieś konteksty, ale dziś widzę jak mało z tej książki zrozumiałam.
Po prostu: Ulisses był zaliczony. Byłoby inaczej gdybym od razu posłużyła się kluczem, który pomógł mi dotrzeć do Ulissesa w takim stopniu jak obecnie.
Wędrówka pana Blooma czy tez Dedalusa będzie łatwiejsza w odbiorze, kiedy uświadomimy sobie, że oni wędrując po Dublinie dokonują pewnych obserwacji każdym zmysłem.
A zatem czuje się jakiś kamyk pod stopą, dostrzega ptaka czy owada i. Kiedy to zrozumiemy przestaną przeszkadzać urwane zdania
i kolejne pojawiające się tworząc pozorny chaos.
Nie ma sensu prawic o tym czym ta książka jest, bo wiele mądrzejszych osób napisało o tym niejeden elaborat, a ja mam taką przypadłość, że kiedy czytam analizę pt. "co autor miał na myśli" od razu przypomina mi się taki film, gdzie starszy pan, obrzydliwie bogaty rozpoczął studia.
Miał on napisać jakąś pracę z dzieł Vonneguta, a ponieważ znał się z autorem poprosił Kurta, by ten napisał za niego tę pracę. Autor się zgodził i dostał najgorsza ocenę, bo uznano, że ma o tych książkach zielonego pojęcia.
To co u mnie wywołuje (nie)zdrowe podniecenie, pomieszane s style literackie, Joyce w wyrafinowany sposób bawi się słowem (dosłownie i w przenośnie) tworzy aluzje, naraża czytelnika na pokonywanie metafor: "Zupa, pieczyste i deser. Nigdy nie wiesz, czyje myśli przeżuwasz. Ale kto by wtedy zmywał te wszystkie talerze i widelce?" - dla mnie to metafora metafor. Obnaża słowo, przekręca, przeinacza a jednak nawet przez moment nie tracimy sensu jaki autor nadał tej powieści. Warto też zaznaczyć, że powieść nasycona jest erotyzmem, chwilami perwersją i w ogóle.
Muszę też wspomnieć o Bloomie: jest to postać która nie rzuca człowieka na kolana, chwilami irytuje, ale nie da się przejść obok niego obojętnie.
Dla mnie jest on prawdziwym bohaterem (Ulissesem), bo człowiek który przeżył dwie największe tragedie, a mimo to nie poddał się - zasługuje na największy szacunek.
I na koniec: jeśli się już przejdzie przez te wszystkie "perypetie" Blooma i Dedalusa czeka nas monolog Molly, która w sposób prost lecz dosadny wyjaśni czytelnikowi, to wszystko co dotychczas wydawało się zamglone.

Dodaj recenzję