Krakowski kredens (ebook) –	Mateusz Kraft

Krakowski kredens

Ocena czytelników:

7,1 (14 oceny) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

W jakiej sytuacji możemy oceniać moralność człowieka lub jej brak? Czy mężczyzna pracujący jako strażnik przy mordowaniu Żydów w komorach gazowych pozbawiony jest wyższych uczuć? Czy kobieta dobrowolnie oddająca się Niemcowi podczas II wojny światowej jest zdrajczynią? Czy siostra uwodząca siostrze narzeczonego ma względem niej jakieś skrupuły? Czy ksiądz-gej jest w stanie być prawdziwie oddany Bogu? Historia krakowskiej rodziny Walasików nie jest prosta. Ba! Jest nawet bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Młodość jednych z bohaterów, przypadająca na lata II wojny światowej, życie w powojennej komunistycznej Polsce, jednoczesna chęć poprawy swojego bytu i życia w godnych warunkach, to tylko z niektóre z poruszanych kwestii. Lektura „Krakowskiego kredensu” dotyka wielu tematów tabu. Porusza niewygodne kwestie, obnażając tak naprawdę najbardziej prymitywne cechy ludzkie Jednak nie ocenia. W swym niedopowiedzeniu pozostawia miejsce na własną opinię. To czyni ją lekturą niezwykle fascynującą i wciągającą.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

174

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

1.03 MB (MOBI), 0.74 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Anonimowy czytelnik

23.04.2014, 07:57

Tajemnice, które ma każdy z członków rodziny Walasików. Powieść Mateusza W. Hrynickiego obnaża ludzie słabości, dobitnie akcentując drzemiącą w każdym, w mniejszym lub większym stopniu, pazerność. Co z tego wyniknie? Odpowiedzi dostarczy lektura „Krakowskiego kredensu”.

Anonimowy czytelnik

10.02.2014, 14:52

Wpisz treść komentarza...„Krakowski kredens” to z pozoru opowieść o zwyczajnej krakowskiej rodzinie, z czwórką dorosłych już dzieci. Maria – sędzina w sądzie okręgowym, Gabriela – bizneswoman prowadząca lewe interesy, Piotr – kapelan wojskowy oraz Michał – wieczny student szukający swojej życiowej drogi, miały być dumą swych rodziców – Janiny i Stanisława Walasików. Dlaczego stało się inaczej, a dzieci wywodzące się z porządnego domu z zasadami, prowadzą podwójne życie, oszukując wszystkich wokół? Dlaczego kochający się małżonkowie, mają przez całe życie przed sobą mroczne sekrety? „Krakowski kredens” Mateusza W. Hrynickiego przenosi nie tylko w czasy II wojny światowej, ale obnaża mroczne zakamarki psychiki ludzi żyjących we współczesnym świecie. Co gorsza, owych ludzi łączą relacje rodzinne. Lektura powieści skłania do zadania sobie pytań: czy dziś jakieś znaczenia mają jeszcze relacje międzyludzkie? Czy liczy się tylko pozycja, władza, pieniądze? Jak zachować się w obliczu śmierci najbliższego członka rodziny, do którego czujemy urazę za wyrządzone krzywdy? W końcu, gdzie jest granica moralności, jaką powinien postawić sobie lekarz? Na te i inne pytania, odpowiedź można znaleźć podczas lektury „Krakowskiego kredensu”.

Dodaj komentarz

Anonimowy czytelnik

23.04.2014, 07:56

„kotnakrecacz.blogspot.com”

Recenzja powstała dzięki kotnakrecacz.blogspot.com

Stare kredensy są tajemnicze, pełne szufladek i skrytek zamykanych na fikuśne kluczyki, które same w sobie stanowią małe dzieła sztuki. To, co w nich zamknięte jest nie mniej tajemnicze - czasem piękne, czasem brudne, nierzadko zamknięte już na zawsze i niedostępne dla oczu. Każda rodzina ma swój kredens - jeśli nie mebel, to przynajmniej bagaż rodzinnych historii. O takim bagażu - rodziny Walasików, a właściwie nie Walasików - pisze Mateusz Kraft. Pisze zgrabnie, ale zapomina o tym, że w ludziach istnieje jednak pierwiastek dobra.
Krakowski kredens to, jak już zostało powiedziane, opowieść o rodzinie w obliczu tragicznego wydarzenia, jakim jest powolne umieranie jej najstarszego członka, ukazywana z perspektywy pozostałych - tych, którzy się w niej urodzili i tych, których wprowadziły tam małżeństwa. Wszyscy mają przynajmniej jedną cechę wspólną - każda ich dobra cecha jest tak naprawdę pokrywką złej. Jeśli ktoś robi coś dobrego, to tylko dlatego, że jest mu to na rękę. Bo będą z tego pieniądze (najlepiej na ukrytym przed rodziną koncie), bo pozycja inna, bo władza, bo zaspokojenie seksualne w najróżniejszych odsłonach. A umierający ojciec rodziny? Nie mógł wybrać lepszego momentu niż ten, kiedy mógł coś jeszcze dzieciom załatwić? A czy są odpowiednie momenty na umieranie?
Książa Krafta jest bardzo udana kompozycyjnie, pobudza w czytelniku zaciekawienie, powoli odsłaniając kolejne części fabuły. Porusza również udana okładka i zgrabny tytuł. Nie do zniesienia są natomiast notorycznie pisanie słowa "Bóg" małą literą (liczyłam - 14 razy na 174 stronach!). Daleko mi do dewocji, ale jednak autor nie pisze o Zeusie, jest to więc błąd ortograficzny.

Krakowski kredens to książka mocna, poruszająca mocne tematy w przejaskrawiony sposób. Pytania kłębią się na każdej stronie - jak rozliczyć się z wojenna przeszłością, czy sądy mogą być niezawisłe, czy każdy ksiądz jest gejem, czy kariera bez "pleców" jest możliwa, wreszcie czy mamy prawo do wyboru własnej ścieżki? I pytanie najważniejsze - czy wszyscy jesteśmy tacy, jak przedstawieni przez Krafta bohaterowie?
Lubię myśleć, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Anonimowy czytelnik

23.04.2014, 07:55

„dune-fairytales.blogspot.com”

Recenzja powstała dzięki dune-fairytales

Książka zwraca na siebie uwagę tajemniczą okładką. Co też znajduje się w tym pięknie rzeźbionym, starym kredensie, który z pewnością pamięta przynajmniej II RP, a może nawet i czasy zaborów? Jakie tajemnice kryją szafki i szufladki? Jaką historię usłyszymy w miarę ich otwierania?
"Krakowski kredens" Krafta trudno nazwać powieścią. Przynajmniej ja mam trochę oporów w tej kwestii. Skłaniałabym się bardziej do nazwania tej książki zbiorem biografii osób należących do rodziny Walasików i ich najbliższych. Poznajemy losy Stanisława, jego żony Janiny, ich dzieci: Marii, Piotra, Gabrieli i Michała, a także Tomasza – męża Marii i Dariusza – męża Gabrieli. Na zakończenie Autor serwuje nam najmocniejsze uderzenie, które na długo pozostaje w pamięci.

Starsza Pani słyszy w torebce dzwonek telefonu komórkowego. Nie może się do tego przyzwyczaić i złorzeczy całemu światu – świat bez komórek miał się całkiem dobrze. W końcu udaje się odebrać połączenie. Otrzymuje informację, że jej męża przed chwilą zabrało pogotowie. Co się stało? Jak to możliwe? Przecież Stanisław czuł się dobrze, gdy ona wychodziła na zakupy. Jej życie ma się odmienić... Próbuje dodzwonić się do dzieci i w tym momencie poznajemy członków rodziny Walasików – z perspektywy Janiny, żony i matki. Jedziemy z nią do szpitala, gdzie Stanisławowi nie przepowiadają przeżycia nocy. Tu dopiero zaczyna się prawdziwa historia.

"Krakowski kredens" zbudowany jest z wielu tajemnic, ukrywanych uczuć, nieczystych intencji podszytych pychą, zazdrością, nienawiścią oraz żądzą władzy i pieniędzy. Nie spodziewajcie się jednak jakiegoś porywającego procesu spadkowego po Stanisławie, ani nic w tym stylu. Opowiedziane historie dotyczą bowiem przeszłości krakowskiej rodziny i wszystkie kończą się mniej więcej w drugim dniu po wypadku głowy rodu.

Książka jest trochę dołująca, choć nietrudno uwierzyć, że mogłaby być rzeczywistą historią. Z pewnością takie rodziny istnieją – właściwie patologiczne, na zewnątrz idealne, żyjące w zgodzie, na poziomie, szanowane przez otoczenie, a wewnątrz zgniłe, do cna zniszczone... Czy wyniknie z tego choćby jedna pozytywna rzecz? Czy Piotr pogodzi się z ojcem, który nie potrafił zaakceptować tego, że syn przyjął święcenia kapłańskie? Czy Gabriela wybaczy matce to, że z jej winy nie może mieć dzieci? Czy Michał zacznie traktować życie jak przystało na dorosłego człowieka? Jak zachowa się Maria, gdy dowie się, że całe życie ją okłamywano i nic nie jest takie, jak sądziła? Barwna mozaika postaci i wiążących się z nimi życiorysów z pewnością nie pozwoli Wam oderwać się od lektury, jednocześnie spędzając sen z powiek i pozostając na długo w pamięci.

W tym niedługim tekście Kraft zawarł obraz przerażający i obrzydliwy, a jednak tak okrutnie prawdopodobny. Czy chce nas wystraszyć? Nie sądzę. Z pewnością takie rodziny się zdarzają, myślę jednak, że są rzadkością. W każdym domu musi być jakaś "czarna owca", nie wydaje mi się jednak, by takie natężenie zła i amoralności mogło się zgromadzić w jednej rodzinie. Choć... Nie. Zastosowane przez Autora przejaskrawienie i uwypuklenie problemu ma czytelnika zmusić do zastanowienia się nad stanem społeczeństwa i tego, co w życiu rzeczywiście ważne. Zabieg taki znany jest od stuleci i trzeba przyznać, że Kraftowi udał się doskonale. Poza tym "Krakowski kredens" napisany jest bardzo dobrze pod względem konstrukcyjnym i językowym, a i redakcja tekstu została wykonana rzetelnie. Czyta się wyśmienicie, choć treść nie jest prosta do przyswojenia. Jeśli szukacie miłej i przyjemnej lektury, lepiej sięgnijcie po coś innego. Jeśli natomiast chcecie poobcować z literaturą z wyższej półki, to "Krakowski kredens" z pewnością jest jedną z tych pozycji, które się tam znajdują. Polecam.

Dodaj recenzję