Dysforia (ebook) –	Marcin KołodziejczykPromocja

Dysforia

Ocena czytelników:

6,0 (6 ocen)

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Zobacz pozostałe książki w promocjach:

Opis publikacji

Gorzka, przenikliwa, zabawna, świetnie napisana książka. - Hanna Krall O powstankach warszawskich i ich zszarzałych parasolach po mężach. O budowlańcu wykończeniowym, który miał wszystko, co się miewa. O średnim pokoleniu, któremu najtrudniej zrozumieć istotę Boga jako trzech osób, oraz że ceny żółtego sera szybują powyżej baleronu. I o reporterze, bez którego świat pozostanie nikomu nieznany. Nową książką Marcin Kołodziejczyk potwierdza, że jest dziś jednym z najlepszych i najbardziej oryginalnych obserwatorów rzeczywistości, a szkoła polskiego reportażu, znaczona nazwiskami Wańkowicza czy Krall, ma godnego następcę w nowym pokoleniu. Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych. Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie? Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu. Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych.   Fragmenty To jest miasto, tu ludzie robią sobie nawzajem krzywdę, jeśli się zbyt do siebie zbliżą. Całe życie się zastanawiam, jak to jest, że po siódmym półlitrowym piwie nie chce mi się sikać, tylko chce mi się płakać. Kto ze mną pił, ten wie. Jakoś woda się musi we mnie źle przemieszczać, czy coś, bo co innego? Posłuchaj mnie, ty Halinko Kiepska, ty płyto paździerzowa, mówię szeptem, Sandy nie spadła z żadnego krzesełka u mojej mamy! Spadła! Nie spadła! Spadła, nabiła siniaki, będziesz miał kłopoty, przygotuj się! Niestety, nie spadła, siniaki ma od ciebie!

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

288

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

5.66 MB (MOBI), 2.63 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Magda Surosz

Magda Surosz

22.04.2016, 11:47

„irytuje wciągając - wciąga irytując”

To jest książka, która mnie irytowała.
Irytowała niesamowicie. Tak bardzo, że czytałam dalej i dalej.
Obrazki z życia, które widziałam, przeżyłam. Niekoniecznie coś czego szukam w literaturze, która winna (w moim mniemaniu) rozwijać lub bawić.
Językowo jestem pod wrażeniem naśladowania pisarstwem życia. Gdy historia toporna to i język ciężki i bez polotu. Gdy o młodych to na ASAPie itd.
Warto przeczytać. Nie mój typ do końca.

Joan Rej

30.10.2015, 11:36

„w punkt”

Sarkazm jest podobno najwyższą formą inteligencji:) Nie jest w tej książce jakoś przesadnie wyraźny, ale delikatny i subtelny. Jest raczej relacją ze wszystkiego co nas otacza, co zajmuje nasz czas, co krzyczy z tv, z kompa, z gazet, z radia, drażni, absorbuje, ogłusza, i nie ma od tego ucieczki. Jedyną ucieczką, formą "radzenia sobie" pozostaje śmiech... czasem przez łzy.

Dodaj recenzję