Ćwiczenie duszy, rozciąganie mózgu (ebook) –	Jerzy  Vetulani, Grzegorz StrzelczykPromocja

E-book

Ćwiczenie duszy, rozciąganie mózgu

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Mózg i dusza, wiara i rozum, czyli neurobiolog i teolog w fascynującej rozmowie

Co dzieje się z mózgiem w chwili śmierci? Czy wolna wola w ogóle istnieje? Może mistycy cierpieli na padaczkę? Jaki związek ma oczekiwanie szczęścia wiecznego z układem nagrody w mózgu? Czym jest miłość?


Badacz kory orbitofrontalnej, hipokampa i innych zakątków mózgu może znaleźć wspólny język ze znawcą chrystologii! Jeden z najbardziej znanych polskich naukowców, prof. Vetulani, i jeden z najbardziej znanych polskich teologów, ks. Strzelczyk, w rozmowie pełnej anegdot i humoru, a zarazem prowadzonej na serio, odsłaniają przed czytelnikiem kulisy świata duchowego i tajniki biologii. Książkę zainspirowały ich rozmowy publikowane w miesięczniku „Znak” w ramach cyklu Neuroteologie.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

3.75 MB (MOBI), 1.65 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Blazej Sikora

28.10.2016, 22:45

„prof. Vetulani i ks. Strzelczyk na tropie duszy.”

Chwilę temu skończyłem wydany przez znak zapis rozmów prof. Jerzego Vetulaniego i ks. Grzegorza Strzelczyka “Ćwiczenie duszy, rozciąganie mózgu”. Człowiek zajmujący się mózgiem i teolog spotykają się, żeby porozmawiać o “neuroteologii”, noworozwijającej się interdyscyplinarnej dziedzinie. Niewątpliwie jest to ciekawa pozycja, całkiem dobrze wprowadzająca w zagadnienie, dobrze “opowiedziana”, często z dozą dobrego humoru i dystansu rozmówców do siebie. Jednak pozostawia też pewne może nie tyle rozczarowanie, co raczej niedosyt. Ale po kolei.

Bez wątpienia rozmówcy są kompetentni, jeśli wrecz nie są ekspertami w swoich dziedzinach. Potrafią też opowiadać o tym w ciekawy sposób, przytaczając odpowiednie argumenty na poparcie swoich tez (naukowiec — badania, teolog — odpowiednie źródła). Dzieli ich światopogląd, spojrzenie na religię i Boga, łączy jednak otwartość na inne poglądy i szacunek do drugiego, do jego kultury i spojrzenia na świat. Prof. Vetulani, deklarujący się jako ateista (choć z lektury rozmów bardziej można by się zgodzić z ks. Strzelczykiem, że to jest bliższe agnostycyzmowi), ma jednak jakiś sentyment do religii, uznaje jej często dobry wpływ na człowieka. W światopoglądzie świadomy redukcjonizmu metodologicznego nauk, nie przekracza jednak jego granic twierdząc, że poza nauką nic nie istnieje. Co więcej, podkreśla konieczność spojrzenia na człowieka nie tylko w perspektywie biologii, chemii czy neuronauk (choć do pewnego stopnia są mu one najbliższe i w większości w ich języku opisuje istoty naszego gatunku), ale także szeroko pojętej kultury.

W pewnym momencie prof. Vetulani stawia także, trochę moim zdaniem ryzykowną tezę, że człowiek ze swojej biologicznej nautry jest istotą religijną. Oczywiście w jego słowach nie oznacza to, że należy wierzyć, czy przynależeć do jakiejś konkretnej religii. Bardziej w ten sposób podkreśla dobroczynny wpływ pewnych “technik religijnych” na człowieka, zwłaszcza jego mózg. Powołuje się przy tym na konkretne badania, prowadzone na przedstawicielach różnych religii i z wykorzytaniem różnych sposobó “modlitwy”, które wskazywały, że regularnie praktykowana modlitwa wzmacnia mózg, głównie poprzez powiększenie ilości istoty szarej/kory mózgowej.

Miło było przeczytać krótkie wzmianki o dwóch osobach, które dane mi było bardziej czy mniej osobiście poznać, a których czy to książki, czy też “świadectwo życia” wpłynęły na mnie, na mój sposób patrzenia na świat, częściowo także na mój sposób postępowania.

W książce rozmówcy poruszają wiele tematów, od zagadnienia wolnej woli, przez kwestie szczęścia, po rozważania eschatologiczne. Jednak często ich rozmowa przypomina albo wywiad, albo dwa toczone obok siebie, przeplatające się monologii. Każdy mówi swoim językiem, brakuje jakiejś wspólnej płaszczyzny. Oczywiście, teologia sięgając do współczesnych, czy wręcz najnowszych wyników nauki, musi zachować pewien dystans, powoli to przetrawić, poczekać na jakąś weryfikacje tych osiągnięć, osadzenie ich w być może szerszej teorii. Jednak jeśli ta “neuroteologia” wygląda tak, jak zapis rozmów tych rozmów, to pojawia się problem. Bo jednak ta nowa dyscyplina wiedzy (refleksji?) powinna mówić jednym językiem, który z jednej strony czerpałby z obu tych dziedzin, z drugiej zaś dokonywał pewnej syntezy. Tutaj nic takiego się nie pojawiło. Praktycznie nie znam autorów, z lektury jednak zupełnie nie wynika, by którykolwiek z nich miał większe pojęcie o dziedzinie drugiego. To jest takie pierwsze, w sumie największe rozczarowanie, czy też niedosyt po tej lekturze. Jakże daleko temu do spójnego, przemyślanego spojrzenia ks. Michała Hellera, czy choćby innych skupionych wokół niego i jego pojęcia postulatu “filozofii w nauce”. Ale zapewne żeby taka synteza mogła powstać, zwłaszcza na gruncie teologii (co sam Heller postulował), potrzeba by kogoś, kto byłby kompetentny w obu tych dziedzinach. Temat jest dla mnie zupełnie nowy, więc nawet nie mam pojęcia, czy jest ktoś taki lub choćby jest nadzieja na kogoś takiego.

Druga sprawa, to pewne rozczarowanie. Nie wiem, kiedy powstawały rozmowy (w ebooku, który czytałem, nie znalazłem żadnej daty, nawet wydania ebooka; na swojej stronie Znak podaje, że książka została wydana w 2016 roku). Pod koniec szóstego rozdziału, traktującego o śmierci, prof. Vetulani powtarza stary antykościelny mit o pochowaniu żywcem jezuity, ks. Piotra Skargi, co miałoby być przeszkodą do jego beatyfikacji. Oczywiście, nikt nie ma obowiązku śledzić wszystkiego, co się dzieje w Kościele, tym bardziej ktoś, kto się z nim nie identyfikuje. Jednak książka wydana przez Znak, a rozmowy były jakoś powiązane z mięsięcznikiem Znak, który jakoś się identyfikuje z Kościołem katolickim. Więc przydałaby się tutaj notka od redakcji, wyjaśniająca mitologiczny charakter informacji o pochowaniu żywcem Skargi i informująca o tym, że jego proces beatyfikacyjny jest w toku (został zakończony etap diecezjalny).

Po trzecie, trochę poruszona już w ramach pierwszego niedosytu, to z jednej strony brak jakiegoś wspólnego języka, próby wypracowania stanowiska, z drugiej brak jakiegoś wyraźnego konfliktu czy nawet napięcia pomiędzy rozmówcami, co oni sami trochę pod koniec rozmów zauważają i chyba nawet dla nich jest to jakiś niedosyt. Miałem także wrażenie, może trochę niesłuszne, że pewnego porozumienia próbują szukać na poziomie jakieś “filozofii nauki”. Określenie to ująłem celowo w cudzysłów, gdyż nie jest to filozofia nauki, czy też tym bardziej filozofia w nauce (żeby użyć określenia Hellera), bardziej trochę popularna, ciut więcej niż zdroworozsądkowa (w najlepszym znaczeniu tego słowa) metarefleksja. Podobnie w kwestii relacji nauki i wiary, które dla mnie po lekturze niektórych książek ks. Hellera są ustawione i “rozwiązane”, a tutaj autorzy, choć bez wątpnienia go znając, mam wrażenie, że wracając do czasów sprzed jego rozważań.

Na koniec, ale to już takie moje prywatne życzenie, chętnie zobaczyłbym przypisy do tych rozmów, wskazanie źródeł badań, wyjaśnienie niektórych rzczy “tak tylko wspomnianych”, podanie, jak można temat pogłębić. Wiem, wykracza to znacznie poza zakres tej książki i wymgałoby zapewne sporej pracy redakcyjnej. Myślę jednak, że mogłoby to znacznie wzbogacić tę pozycję.

Czy warto przeczytać książkę? Warto. I myślę, że szczególnie powinien zrobić to każdy, kto nie jest zaznajomiony z tym tematem (lub choćby z szeroko pojętą kognitywistyką/filozofią umysłu i/lub psychologią religii, choć książka porusza trochę inny zakres), a jednocześnie chce lub powinien uchodzić za człowieka wykształconego. Po pierwsze dobrze się ją czyta, jej lektura sprawia przyjemność. Dzieki temu, po drugie, niepostrzeżenie pochłaniamy nową wiedzę. Po trzecie wreszcie, książka ta może też nam trochę zburzyć dotychczasowe schematy myślenia, postrzegania rzeczywistości, nauki, wiary, religii, ciała, duszy i ich relacji, zmuszając nas do rozważań, dalszych poszukiwań, czy choćby wypracowania, choćby prowizorycznego stanowiska na podstawie tego, co przeczytaliśmy. Tylko nie zapominajmy, że jest to bardziej rozmowa (być może przy lampce czerwonego wina), a nie rozprawa naukowa.

Dodaj recenzję