Małe wielkie odkrycia (ebook) –	Steven Johnson

E-book

Małe wielkie odkrycia

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Fascynujący świat małych wielkich odkryć! Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko!? Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł jego rozwiązania – nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian. Czy wiecie, że:› Wynalezienie prasy drukarskiej wywarło wpływ na rozwój fizyki molekularnej?› Dzięki niecodziennemu pomysłowi na handel lodem możliwe stało się zasiedlenie obszarów Ziemi dotąd niedostępnych dla człowieka?› Osiągnięcia inżynierii dźwięku, które pomagają nam lepiej widzieć, wzięły swój początek od neandertalskich zawodzeń w burgundzkich jaskiniach?› Potrzeba oczyszczenia miast z fekaliów pozwoliła rozpocząć prace nad mikrochipami?› Odkrycie atomu umożliwiło nam mierzenie czasu w nanosekundach?› Wynalezienie sztucznego światła wpłynęło na ewolucję zwyczajów związanych ze snem? Oto niezwykła historia zwykłych przedmiotów – tych, z których korzystamy każdego dnia. Przeczytacie o geniuszach z przypadku i zbawiennych pomyłkach, kuriozalnych koncepcjach i niespodziewanych efektach. Przekonacie się, że każde wielkie osiągnięcie było poprzedzone maleńkim odkryciem. Taka jest właśnie historia innowacji.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

288

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

39.05 MB (MOBI), 25.15 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Anna Dobrzyńska

09.03.2016, 10:35

„Czy coś małego może być jednocześnie wielkim?”

Jeszcze nie do końca przebrzmiało genialne „What if?”, a już na rynku pojawiła się druga pozycja w podobnej stylistyce. „Małe wielkie odkrycia” różnią się jednak zasadniczo mimo, że na pierwszy rzut oka można tego nie zauważyć. W „What if?” formuła jest oparta głównie na zabawnych, prostych obrazkach i absurdalności pytań, w propozycji wydawnictwa SQN przeważają ilustracje historyczne oraz trzymanie się związku przyczynowo-skutkowego. Co je więc łączy? Ciekawe podejście do nauczania dorosłych przez zabawę i mocne oparcie się na nauce. To historia i fakty są tutaj najważniejsze – ukazują nam inną stronę świata. Czy warto sięgać po „Małe wielkie odkrycia”? Zdecydowanie.

Steven Johnson -bestsellerowy autor dziewięciu książek popularnonaukowych. Założyciel trzech cieszących się zainteresowaniem serwisów internetowych, gospodarz i współtwórca programu PBS How We Got to Now. Regularnie pisze m.in. dla „Wired”, „The New York Timesa”, „The Wall Street Journal” i „The Financial Timesa”. Mieszka w hrabstwie Marin w Kalifornii z żoną i trzema synami.

Steven Johnson opisuje sześć wynalazków, które nieprawdopodobnie odmieniły świat. Oczywiście książka to więcej niż tylko historia. Autor przekonuje, że największe wynalazki nie są dziełem geniuszy indywidualistów, a powstają w wyniku współdziałania wielu ludzi i czynników, często na styku różnych dyscyplin. Johnson umiejętnie przedstawia naukę i historię w fascynujący i – co ważne – przystępny sposób. Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko!? Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł jego rozwiązania – nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian. Oto niezwykła historia zwykłych przedmiotów – tych, z których korzystamy każdego dnia. Przeczytacie o geniuszach z przypadku i zbawiennych pomyłkach, kuriozalnych koncepcjach i niespodziewanych efektach. Przekonacie się, że każde wielkie osiągnięcie było poprzedzone maleńkim odkryciem. Taka jest właśnie historia innowacji.

Chcecie się nauczyć czegoś ciekawego? Nie lubicie lub męczą was tradycyjne podręczniki? Oczekujecie czegoś więcej niż suchych faktów? Jeśli chociaż na jedno z tych pytań odpowiedzieliście twierdząco – zajrzyjcie do wyżej wspomnianej pozycji. Przekonacie się, że może się spodobać zarówno 12 latkowi jak i całkiem 40 latkowi, a zaciekawi też wielu jeszcze starszych. Co jest siłą tej książki? Na pewno przekazywanie wiedzy w formie ciekawostek. W sumie cały tekst został tak skonstruowany, dzięki czemu mimo wielu dat, nazwisk nie nudzi i nie sprawia, że macie ochotę z lubością przyłożyć głowę do poduszki. Nie bez znaczenie pozostają również ilustracje użyte na kartach – zdjęcia, plakaty, ryciny, obrazy – od koloru do wyboru. Ich różnorodność mocno wpływa na pozytywny odbiór całości, można spokojnie się przy nich zatrzymać. Ja często wpatrywałam się w nie z przyjemnością, analizując wszystkie szczegóły. Autor kieruje nami od mało znanego faktu lub odkrycia do ogromnego znaczenia przez efekt domina, jaki wywołał, na całkowicie niezwiązane i odległe od niego sfery życia lub nauki. Przybliża również okoliczności i cały proces prowadząc nas niejako za rękę. Nie znaczy to, że nie pozostawił nam swobody – daje jej dużo na prywatne poszukiwania, co jest niewątpliwie kolejnym atutem. W sumie nie potrafię znaleźć wad tej książki – jest ciekawa, pouczająca i łatwa w odbiorze. Taka powinna być całą literatura popularnonaukowa. Po trochu filozoficzna, historyczna i czysto badawcza.

Polecam każdemu. Na pewno będzie to pewniak, jeśli chodzi o prezenty świąteczne – jeśli nie jesteś do końca pewny, co lubi osoba, którą obdarowujesz, w ciemno weź „Małe wielkie odkrycia”. Kto będzie miał kwaśną minę po przeczytaniu ten buc ;)

„Fizyk Richard Feynman podobnie opisał niegdyś związek pomiędzy estetyką i nauką:
Mam przyjaciela artystę. Czasem patrzy on na pewne rzeczy w sposób, z którym trudno mi się zgodzić; na przykład bierze do ręki kwiat i mówi: „Spójrz, jaki jest piękny”. Przytakuję. A wtedy on dodaje: „Jako artysta dostrzegam jego piękno, ale ty, naukowiec, rozkładasz go na czynniki pierwsze i staje się mdły”. I wówczas gada jak wariat. Po pierwsze, uważam, że piękno, o którym mówi, jest dostępne także i dla innych, w tym mnie, choć faktycznie mogę nie mieć tak wysoko rozwiniętego zmysłu estetycznego co on, ale potrafię docenić urodę kwiatu.
Po drugie, widzę w nim więcej niż on. Potrafię wyobrazić sobie strukturę komórkową kwiatu, skomplikowane procesy, jakie zachodzą wewnątrz, którym również nie sposób odmówić piękna. Nie jest bowiem ono ograniczone do jednego tylko aspektu. Tkwi także w tych drobnych komórkach, z jakich zbudowana jest roślina, w tych wszystkich procesach. Już to, w jaki sposób wyewoluowały barwy tego kwiatu, żeby mógł on przyciągać do siebie owady w celu zapylenia, jest interesujące, bo sugeruje, że insekty widzą kolory. Pojawia się wobec tego pytanie: czy niższe gatunki posiadają zmysł estetyczny? Czym on w ogóle jest?
Tego typu pytania udowadniają, że wiedza naukowa nie zubaża, lecz wzbogaca poznanie, pogłębia tajemnicę, jaką kryje w sobie kwiat, pozwala zachwycić się nim bardziej. Nie rozumiem, w jaki sposób miałaby zubażać moje doświadczenie.”

więcej recenzji na: kraina-bezsennosci.blog.pl

Dodaj recenzję