Maybe Someday (ebook) –	Colleen HooverPromocja

Maybe Someday

Ocena czytelników:

8,3 (5931 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Zobacz pozostałe książki w promocjach:

Opis publikacji

"Nowa książka autorki powieści Hopeless Bestseller „New York Timesa” Drugie miejsce w plebiscycie Goodreads Choice Awards 2014 w kategorii Romans On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin. Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce… Maybe Someday to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem."

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

4.13 MB (MOBI), 1.74 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Pośredniczkaa

18.08.2016, 13:42

„świetna”

Opinia pochodzi z bloga http://www.posredniczkaa.pl/

Są w życiu takie momenty, kiedy wydaje się nam, że już gorzej być nie może. Zdarza się, że w takich momentach życie pokazuje nam, jak bardzo się myliliśmy.


„Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę”.

„On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…”


Już na samym początku książki autorka zafundowała mi wielkie „wow”, zaciekawiła mnie do tego stopnia, że przeczytałam książkę w jeden dzień.


Bohaterowie książki są idealni, wyraziści, konsekwentni. Ciężko mi było utożsamić się z bohaterką, ponieważ nigdy nie znalazłam się w jej sytuacji, nawet sobie nie wyobrażam jaką silną osobą trzeba być, żeby się nie załamać w jej sytuacji.


Powinnam teraz pisać pochwały pod adresem Ridge'a jednak mimo że on był kluczową postacią w tej powieści to jego dziewczyna Megan sprawiła, że książkę czytałam jednym tchem. I szczerze nie spodziewałam się szczęśliwego zakończenia.


Warren jest postacią ewoluującą, jest osobą, którą postrzegałam jako mało znaczący ozdobnik tej powieści. Tutaj też autorka mnie zaskoczyła i pokazała, że nie należy oceniać książki po okładce, ponieważ ta postać okazała się moją ulubioną.


Beznadziejne sytuacje mają to do siebie, że cokolwiek by się robiło, jakiekolwiek podjęłoby się działania, zawsze jest źle. Czytając „Maybe someday” byłam pewna, że jedynym wyjściem będzie dramat, jednak autorka zdobyła moją sympatię tym, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Colleen Hoover pokazała mi, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje, a miłość potrafi mieć wiele odcieni i nie wszystkie są tak piękne, jak być powinny.


Kupując książkę, otrzymujemy również dostęp do utworów w niej zawartych. Przyznam się, że nie chciało mi się bawić w pobieranie odpowiedniej aplikacji na telefon i słuchanie utworów podczas czytana, tak jak sugerowała to autorka... i wiecie co? Teraz tego żałuję. Przesłuchałam te utwory, już po przeczytaniu powieści. Okazało się, że idealnie oddają jej klimat. Pozwalają się wczuć w książkę, tak mocno, jak nigdy dotąd.


„Maybe someday” jest nie tylko doskonałym romansem lub świetną powieścią obyczajową, to książka, która uczy życia, miłości i radzenia sobie nawet w najgorszych momentach.

Joanna Polska

Joanna Polska

26.11.2015, 22:12

„Maybe Someday - Może Kiedyś”

Sydney wbrew woli rodziców rzuciła prawo by studiować muzykę. Pozbawiło ją to wsparcia finansowego ze strony rodziny, ale dało więcej wiary w siebie i sens tego, co chciałaby w życiu robić. Z jej wynajmowanego mieszkania widać balkon, na który wychodzi często młody mężczyzna by grać na gitarze. Piękno utworów nieznajomego muzyka urzeka dziewczynę do tego stopnia, że zaczyna wymyślać teksty piosenek do słyszanych melodii. Kiedy Sydney i Ridge wreszcie się spotkają na jaw wyjdzie wiele tajemnic - wśród nich romans chłopaka Sydney z jej współlokatorką, niemoc twórcza gitarzysty, a także fakt, że Ridge muzykę wyczuwa i to dosłownie, gdyż nie ma możliwości by ją usłyszeć.

MOŻE KIEDYŚ: Problem bohaterów "Maybe Someday" jest taki - choć Sydney i Ridge czują, że do siebie idealnie pasują, nie mogę być razem ze względu na lojalność muzyka względem swojej aktualnej dziewczyny - Maggie. Dalej sytuacja powinna być jasna, bo skoro Ridge nie rezygnuje ze starej relacji na rzecz nowej, to nie ma w zasadzie o czym mówić. Zamiast tego bohaterowie nieustannie się zadręczają, pogłębiają swoją przyjaźń, zmniejszają dystans aż do zatarcia się granic. Potem mieli wyrzuty sumienia, ustanawiali nowe reguły by... zaczął wszystko od nowa - i tak przez całą opowieść z nadzieją, że nastąpi jakaś szansa na tytułowe "Może Kiedyś".

GATUNKOWO: To zdecydowanie New Adult - popularny gatunek opowiadający o młodych dorosłych, często jeszcze na studiach i bardzo często również w trudnej sytuacji życiowej (standard dla NA można powiedzieć). Sydney oficjalnie jest studentem uczelni, lecz poza kilkoma zdaniami na początku opowieści na ten temat nie uświadczymy w tej książce ani jednej sceny rozgrywającej się na terenie kampusu. Praktycznie cała akcja "Maybe Someday" rozgrywa się w mieszkaniu Ridge'a do którego po zerwaniu ze swoim chłopakiem wprowadza się pewnej deszczowej nocy - akurat swoich urodzin - główna bohaterka.

NA WODZIE PISANE: "Maybe Someday" to narracja podzielona po równo między perspektywę Sydney i Ridge'a. Na powieść składają się też wymiana sms'ów (ile Ci bohaterowie tracą na to pieniędzy), zapisy z chatów, konwersacje na Facebook'u oraz teksty piosenek. Zarówno tytuł tej powieści jak i teksty całych utworów pozostawiono po angielsku, a tłumaczenia umieszczona jako dodatek do książki. Tylko czy nie powinno być dokładnie na odwrót? Piosenki stanowią część powieści i także podlegają tłumaczeniu - są jego integralną częścią. Osobiście nie musiałam korzystać z tych tłumaczeń, ale nie wszyscy czytają przecież płynnie po angielsku... dlatego czekają na powieść w polskim tłumaczeniu zamiast zabrać się za nią w oryginale. Za przykład takiego tłumaczenia może posłużyć powieść "Wróć, jeśli pamiętasz", gdzie teksty piosenek (także było ich sporo) przetłumaczono tak...jakby to były piękne wiersze - prawdziwa poezja, która działa nawet bez muzyki. Nie ma takiego wrażenia po zapoznaniu się z tłumaczeniem "Maybe Someday" czy też innych utworów - po angielsku nawet nie jest to rewelacja, jeśli mają być one porównane z tymi z "Wróć, jeśli pamiętasz".

BOHATEROWIE: Niezwykłą sympatię mam do imienia "Sydney", które przypomina mi nieustannie postać nieustępliwej alchemiczki z "Akademii Wampirów", a następnie już w roli głównej z "Kronik krwi". Postać kreacji tej Sydney w wykonaniu Colleen Hoover jest o wiele mniej zdecydowana, niezorganizowana i o wiele bardziej płaczliwa - wystarczy kilka przykryw czy też miłych słów, by dziewczyna się kompletnie rozkleiła. Jak można sobie łatwo wyobrazić, imię Ridge kojarzy mi się z popularnym na całym świecie wielosezonowym serialu "Bold & Beautiful". Ten książkowy Ridge jako tajemniczy i utalentowany sąsiad zaczął bardzo dobrze, ale jego późniejsze decyzje troszkę już ten wizerunek zburzyły. Rozumiem, że bohater był rozdarty między starym a nowym uczuciem, ale... często miałam wrażenie, że nie był w porządku wobec Sydney... jeśli porównać to z tym, co wcześniej zrobił dla Maggie. Były takie momenty, kiedy można się było w tej postaci zakochać, ale minęły bezpowrotnie.

PODOBIEŃSTWA: Czy to opowieść podobna do poprzednich powieści autorki? Można dostrzec podobieństwa, między innymi w wykorzystaniu pisemnych form komunikacji, takich jak pozostawione listy, pisanie wierszy czy piosenek. To w "Pułapce uczuć" Colleen Hoover swoim bohaterem uczyniła nauczyciela zafascynowanego nietypową formą poezji, jaką jest slam (LINK). Tutaj Ridge tworzy muzykę i pisze do niej teksy, czasem także z Sydney. Kolejne podobieństwo to wyczekiwanie ustalonego terminu, który na parze bohaterów wymuszają rodzina czy też przyjaciele. W "Nieprzekraczalnej granicy" para zakochanych czeka by swoją relację przenieść na dalszy etap, w "Maybe Someday" Rigde dwa razy czeka na dzień (konkretny termin - zupełnie abstrakcyjnie ustalony dodam), kiedy znów możne pojawić się w drzwiach swojej przyszłej dziewczyny. Dużą rolę odgrywają także pozostawione (celowo lub nie) wiadomości w postaci listów czy historii korespondencji. Czasem dają one ukojenie bohaterom, czasem prowadzą do rozpadu związków.

REKOMENDACJE: Nie trudno znaleźć pozytywne opinie na temat książek tej amerykańskiej autorki. Osobiście z powieściami Colleen Hoover mam zawsze podobny problem i "Maybe Someday" także to potwierdza. Czy to było "Hopeless" czy może "Pułapka uczuć" wyłania się ten sam schemat. Bardzo podoba mi się zawsze początek opowieści, a jej akcja momentalnie wciąga. Bohaterowie są ciekawi, sytuacje nietypowe, dialogi zabawne, a narracja często pełna poczucia humoru. Tak jest zawsze do mniej więcej połowy książki, potem zaś... bohaterowie robią takie rzeczy, że jak bardzo ich wcześniej polubiłam, tak stopniowo tracę do nich sympatię. Przez to właśnie książki Colleen Hoover mogę polecić ze względu na styl, w jakim są napisane, oraz pomysł na zarys fabuły. Widziałabym tylko inne poprowadzenie zaprezentowanych już wątków. Kolejna powieść New Adult, w której miałam nadzieję znaleźć coś więcej, (by wreszcie znaleźć tytuł z tego nurtu, który by mi się całkowicie spodobał)... a więc poszukiwania nadal trwają :)

Dodaj recenzję