Mrok (ebook) –	John Lutz

Mrok

Ocena czytelników:

6,6 (67 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Miasto, które nigdy nie śpi, stało się miastem, któremu nie pozwala zasnąć lęk przed koszmarem. Seryjny morderca zwany Nocnym Łowcą wciąż pozostaje nieuchwytny. Pojawia się niespodziewanie. Wkracza w życie nieprzeczuwających niebezpieczeństwa ofiar i cierpliwie czeka na odpowiedni moment. 

Pojedynek z seryjnym mordercą nie jest dla detektywa Franka Quinna tylko kolejną sprawą do rozwiązania. Schwytanie Nocnego Łowcy to dla niego ostatnia szansa, by odbudować życie, które legło w gruzach wskutek misternie skonstruowanej intrygi. Tym razem Quinn będzie walczył przede wszystkim o samego siebie. 

Odkrycie tajemnicy drzemiącej w mrocznej przeszłości szaleńca to jedyny sposób, by położyć kres krwawej krucjacie. Quinn musi się spieszyć. Liczba ofiar rośnie. Każda z twarzy, które widzi na ulicach miasta, może być twarzą mordercy… albo kolejnej ofiary.

Lutz wie, jak wzbudzić w czytelniku dreszcz.

Harlan Coben

Opowieść Lutza przyspiesza puls jak przejażdżka na diabelskim młynie.

Jeffery Deaver

John Lutz – autor prawie pięćdziesięciu powieści kryminalnych, wielokrotny laureat nagród Edgar i Shamus, w tym Shamus Lifetime Achievement Award, przyznawanej za całokształt osiągnięć, były prezes Mystery Writers of America i Private Eye Writers of America. W Polsce ukazały się dotychczas dwie powieści autora: „Seryjny” i „Puls”.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.77 MB (MOBI), 1.10 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Magdalena Stawniak

15.12.2014, 21:08

„Po jej przeczytaniu zapewne zaczniecie się bać i pomyślicie o wymianie zamków w drzwiach. A przynajmniej założycie łańcuszek.”

Mrok czai się nie tylko w ciemnych kątach

Dom to azyl, miejsce, w którym czujemy się swobodnie i naturalnie, w którym nie musimy udawać kogoś innego i zrzucamy maski. Dom to często wymarzone mieszkanie kupione za zaoszczędzone pieniądze, pieczołowicie urządzane przez wiele miesięcy, mające dawać ukojenie i wytchnienie po ciężkim dniu pracy. Wreszcie dom to bezpieczeństwo. Ale nie zawsze.

Śmierć przychodzi nocą

Nowym Jorkiem wstrząsa seria zabójstw bezdzietnych małżeństw. Najpierw kobiety odnajdują dyskretnie podrzucone prezenty – ulubione przysmaki w lodówce, czekoladki, ubrania – które to podarunki niczego nieświadome żony przypisują swoim niezbyt romantycznym mężom. A później, którejś nocy budzą się zaalarmowane hałasem w kuchni i znajdują w niej obcego mężczyznę, który najnormalniej w świecie stołuje się kanapką. Dalszy ciąg tej historii to pasmo bólu i czerwień tryskającej krwi. Sprawa jest skomplikowana, bo ofiar nic ze sobą nie łączy, wydają się być dobrane w zupełnie przypadkowy sposób, a i wzorzec popełniania zbrodni nie jest oczywisty.

Mrok to pojedynek dwóch postaci: Nocnego Łowcy, seryjnego mordercy małżeństw, oraz Franka Quinna, detektywa, który musiał odejść z policji w wyniku niesłusznego oskarżenia o pedofilię. W powieści poznajemy postaci znane z wcześniej wydanego w Polsce Pulsu tego autora, ale akcja toczy się kilka lat przed tamtymi wydarzeniami.

Jakiś czas temu recenzowałam dla Was Puls. Lektura tamtego kryminału nie porwała mnie, ponieważ nie najgorszy pomysł doczekał się niezbyt dobrego wykonania. Teraz w moje ręce trafiła druga powieść tego autora i… jestem po prostu zachwycona.


Narodziny Nocnego Łowcy

Mrok to pierwszy tom cyklu o Franku Quinnie. Pierwotnie został wydany w 2004 roku, natomiast Puls w 2012. Widać, że autor ewoluuje, aczkolwiek niekoniecznie w dobrym kierunku, bo Mrok jest niewątpliwie lepszą, bardziej trzymającą w napięciu książką. Szkoda, że wydawnictwo Prószyński i S-ka nie pokusiło się o wydanie powieści w chronologicznej kolejności, bo czytelnicy rozczarowani Pulsem mogą nie chcieć sięgnąć po kolejną powieść autora, a to byłaby wielka szkoda.

Lutz zastosował chwyt znany już z Pulsu. Czytelnik poznaje teraźniejsze (czyli toczące się w 2004 roku) wydarzenia z perspektywy mordercy, ale także tropiących go detektywów. Wykorzystał również retrospekcję przedstawiając zdarzenia, których akcja rozegrała się w Hiram w 1989 roku, a które doprowadziły do narodzin Nocnego Łowcy. Dzięki temu mamy możliwość śledzenia ewolucji mordercy (chociaż jest to dość złudne wrażenie, ale nie zdradzę szczegółów, by nie psuć niespodzianki) i obserwowania jego toku myślenia.

Pobocznym wątkiem, ale niekoniecznie mniej ważnym, są losy pewnej młodej aktorki i rozmiłowanego w niebezpiecznych erotycznych zabawach Skandynawa. Wszystkie te historie zgrabnie splatają się ze sobą w finale, który jest naprawdę emocjonujący i zaskakujący.

Ciekawym zabiegiem jest wgląd w kilka dni z życia przyszłych ofiar tuż przed zabójstwem, poznawanie ich zwyczajów i rodzącego się niepokoju, gdy w domu pojawiają się niezwykłe i niespodziewane prezenty. Autor pokazuje, że poczucie bezpieczeństwa jest złudne i kruche, a ofiarą mordercy może stać się każdy bez względu na wiek, majętność czy wygląd i to w miejscu, w którym najmniej się tego spodziewa.

Czy warto zanurzyć się w Mrok?

Powieść Johna Lutza nie jest może doskonała, ale zapewnia kilka godzin emocjonującej lektury. Bohaterowie są świetnie skrojeni, przedstawieni pełną paletą barw, ze swoimi ułomnościami i problemami. W śledztwie nie ma nagłych odkryć rodem z seriali kryminalnych typu CSI, ale prowadzone jest ono metodycznie, powoli i skrupulatnie, dzięki czemu zyskuje na wiarygodności.

Mrok to kryminał, który daje do myślenia i podkopuje wiarę w złudne poczucie bezpieczeństwa. Powieść trzyma w napięciu do ostatniej strony i zaskakuje zwrotami akcji, co we współczesnej literaturze nie zdarza się zbyt często. Jeśli nie boicie się nocnych odwiedzin psychopaty, to książka idealna dla Was. Po jej przeczytaniu zapewne zaczniecie się bać i pomyślicie o wymianie zamków w drzwiach. A przynajmniej założycie łańcuszek.

Więcej recenzji na blogu: http://geek-woman.blogspot.com/

Dodaj recenzję