Odłamki (ebook) –	Ismet  Prcić

Odłamki

Ocena czytelników:

7,4 (166 ocen) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Ismet Prcić, zarzucając nas odłamkami swego potrzaskanego życia, pozwala nam poczuć wojnę. Rewelacyjny debiut. - Juliusz Kurkiewicz, „Książki. Magazyn do Czytania” i „Gazeta Wyborcza”*** Obsypany międzynarodowymi nagrodami debiut literacki. Ismet kocha teatr, chce się umawiać na randki i pić wino z przyjaciółmi. Ale w rozdartej okrutnym konfliktem etnicznym Bośni nie ma na to miejsca. Po dramatycznych wydarzeniach chłopak zostawia całą rodzinę. Zostaje uchodźcą. Jednak ucieczka do amerykańskiego raju tylko pozornie jest wybawieniem… Mustafa Nalić jest żołnierzem. Jego rzeczywistość to wszechobecne okrucieństwo, śmierć najbliższych i frontowe koszmary. Losy dwóch młodych mężczyzn zaczynają się ze sobą niebezpiecznie splatać. Jakby należały do jednego człowieka… Kim naprawdę są Ismet i Mustafa? Odłamki to imigracyjna powieść z przejmującą panoramą umęczonego wojną kraju i jednocześnie niezwykła „autobiografia” – element terapii Ismeta Prcicia. Książka zachwycająca młodzieńczą nadzieją i humorem, a także wielką dojrzałością w rozliczeniu wojennej traumy.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

3.64 MB (MOBI), 1.40 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Bookendorfina Izabela Pycio

Bookendorfina Izabela Pycio

24.11.2015, 08:46

„Rewelacyjna książka”

"Ich w pełni ukształtowane ciała i umysły pamiętały życie sprzed wojny, sprzed chaosu, sprzed bezsensu. Poznali co to porządek, co to sens... Ale, jeśli się wzrastało w chaosie, wtedy nie było od niego odwrotu. Nie było ucieczki. Dla mnie chaos był właśnie ową normalnością. A prawdziwa normalność okazała się nienaturalnym, kruchym stanem ducha."

I jak ja mam się teraz pozbierać po przeczytaniu tej rewelacyjnej powieści? Idealny przykład literatury współczesnej, osadzonej na wstrząsających wątkach autobiograficznych, którą przeżywa się całym sobą, niepokojąca, drażniąca zmysły i wywołująca mnóstwo refleksji. Niesamowicie wpływa na nasze wyobraźnię, emocje, przekonania i opinie. Śmiało powiem, jedna z najlepszych książek jakie ostatnio miałam okazję przeczytać. Zachwyciła mnie swoją osobistą formą i bardzo intymnym przekazem. Nie mogłam oprzeć się pokusie czytania strona za stroną, a jeśli robiłam przerwy to tylko, aby coś zanotować, uzupełnić wiedzę historyczną, przyjrzeć się różnym perspektywom, przemyśleć poruszane przez nią wątki. Autor stworzył taki klimat i tak mocno skupiał uwagę czytelnika na każdym słowie, że aż trudno wprost uwierzyć, że to jego debiut. Pewne niedomówienia, z którymi po przeczytaniu książki czytelnik pozostaje, to ogromna wartość dodana tej lektury, to miejsce na myśli, odczucia, przypuszczenia i interpretację słuchacza tej wyjątkowej opowieści. Nie narzuca nam opinii, nie pokazuje jedynie słusznej strony, lecz wyzwala konieczność zadumy. Uwielbiam, kiedy treść książki żyje ze mną jeszcze przez bardzo długi czas i w niespodziewanych chwilach przypomina o sobie, skłania do pewnych redefinicji stawianych tez, wyzwala najtrudniejsze i najboleśniejsze przemyślenia, niesie ogromny ładunek emocjonalny. Z pewnością, wielką rolę odegrało tu świetne tłumaczenie. Należy też wspomnieć o okładce, która mocno przyciąga uwagę i w idealny sposób oddaje ducha powieści.

"Chwile umierają, mijając... Stają się wspomnieniami, by upamiętnić fakt, że kiedyś istniały i żyły podobnie jak chwile obecne."

"Odłamki" to poruszająca, wstrząsająca i prawdziwa książka. Ismet Prcić w prowokujący i realistyczny sposób przybliża nam konflikt wojenny, mający miejsce w latach dziewięćdziesiątych, w krajach byłej Jugosławii. Dosadnie i brutalnie pokazuje czytelnikowi jego skalę, niedorzeczność i okrucieństwo, zniszczenia krajów, zmieniające się gwałtownie realia mieszkańców tych terenów, sceny z codziennego przystosowania się do wojennych warunków, tragedie rodzinne i utratę człowieczeństwa. Obnaża idiotyzm i bezsensowność wojny, podważa jej zasadność i sens, wskazuje na przyczyny jej wywoływania. I czy w tym wszystkim jest miejsce na humor? Jak się okazuje, autor wbrew wszystkiemu daje go czytelnikowi, ale w taki bardzo wrażliwy i przemyślany sposób. Właśnie czarny humor wzmacnia główny przekaz książki, dodaje pewnego właściwego ludziom sposobu radzenia sobie z otaczającą ich tragiczną rzeczywistością. Listy do matki są tego potwierdzeniem, niezwykle szczere i do bólu prawdziwe, zawierające wielki ładunek emocji i cierpienia. Wywołują one na czytelniku ogromne wrażenie, wzbudzają współczucie, ale też pewną niemoc, wręcz cierpimy z głównym bohaterem uczestnicząc w wydarzeniach z jego życia. Ten marazm, nieradzenie sobie, trwanie w stanie oczekiwania, niemożność życia w pełni, silnie na nas oddziałuje. Warto podkreślić, że wydarzenia przeplatają się w czasie i z perspektywy różnych osób, także formy narracji i budowany nastrój. To świadome i celowe wprowadzenie pewnego chaosu do powieści, kontrolowany zamęt, który jeszcze w innej warstwie, dodatkowo wzmacnia odbiór powieści. Powstaje efekt pewnego niepokoju i pogubienia, tak jak katastrofalne i przerażające są ludzkie losy w zawierusze wojennej.

"Wspomnienia nie przypominają taśm. Taśmy rejestrują rzeczywistość. Umysły rejestrują fikcję."

A wszystko z perspektywy bośniackiego dziecka, a potem młodego mężczyzny, osoby brutalnie i gwałtownie wessanej w realia konfliktów etnicznych. Śledząc jego losy poznajemy go jako Ismeta - bośniackiego chłopca i jednocześnie jako Izzyego - emigranta z Bośni do Stanów Zjednoczonych, "zniknął Ismet, pojawił się Izzy." Wojna wkroczyła w jego życie w momencie, kiedy zaczęła kształtować się jego osobowość i charakter, determinując je w nieodwracalny sposób. Zabiera mu szansę na szczęśliwe dzieciństwo, młodość, rodzinę, ojczyznę, pozbawia marzeń, skazuje na niemożność dopasowania się. Jest świadkiem traumy przeżywanej przez jego najbliższych, rozpadu więzi międzyludzkich. Jego życiu towarzyszy nieustannie ból, cierpienie i zniechęcenie. Wpada w depresję, odczuwa skutki zespołu stresu pourazowego. Pojawiają się urojenia, złudzenia i iluzje, które nierozerwalnie przeplatają się z faktami. Wstrząsająca jest to nieustanne i za wszelką cenę poszukiwanie własnej tożsamości, życie jakby w dwóch równoległych światach, z jednej strony chęć na pozostanie sobą, a z drugiej na konieczność wyzbycia się części siebie, aby przetrwać w obcym kraju. Stan alienacji wobec świata, tęsknoty za bliskimi, odgrywanie ról, do których nie ma się przekonania - "opracowałem wiele ról, aby spacyfikować ludzi wokół mnie." Ale jest jeszcze ktoś, Mustaf, który zdaje się mieć ogromny wpływ na głównego bohatera. W jaki sposób? Tego nie zdradzę, aby nie psuć klimatu książki i zdradzać jej fabuły. Powiem, że jest to intrygująca postać, której należy przyglądać się ze szczególną uwagą. Powieść jest wymagająca i autentyczna, chciałoby się poskładać wszystkie odłamki losów bohaterów. Mocno zachęcam do jej przeczytania i przeżycia, a najwyższą notą wyrażam podziw dla warsztatu pisarskiego i umiejętności autora w nawiązywaniu silnej i bezpośredniej więzi z czytelnikiem.

"Nie miałem pojęcia, że czas może być taką gęstą materią, tak prawdziwą, i że drobna jego cząstka jest w stanie tak cię po prostu owinąć, ubezwłasnowolnić."

bookendorfina.blogspot.com

Barbara

28.04.2015, 16:39

„Wojna to chaos. Chaos nie do ogarnięcia.”

"Odłamki" to nie jest książka, którą można przeczytać w porze lunchu jako dodatek do kawy i ciasteczka. "Odłamki" to nie pora relaksu. "Odłamki" to czas refleksji i zadumy, to historia przytłaczająca i trudna do przebrnięcia na raz. Wojna. Wojna to nigdy nie jest łatwy temat do ogarnięcia. Wojna to nie historia do przyjęcia w jednej dawce. Wojna. Ogrom bólu i cierpienia, którego nikt nie jest w stanie przyjmować w odcinkach jak jakiś telewizyjny serial. To ciężkie przeżycie. Takim przeżyciem jest również poznanie historii Ismeta. Trudne przeżycia, które z bólem serca, ale warto poznać. Historia, którą trzeba poznać. Bo nie można zapomnieć. Nigdy.

"Odłamki" to życie Ismeta Prcicia, które przez wojnę rozsypało się jak zbite lustro - w drobny mak. To historia o tym jak silnie wojna oddziałuje na ludzką psychikę. Ucieczka z piekła nie oznacza wyrwania się z niego. "Odłamki" to prawda mieszająca się z fikcją. To próba ujarzmienia demona poprzez wypuszczenie go z klatki ukrytej w najciemniejszym zakamarku zatęchłej piwnicy. To czytelnik musi zadecydować czy prawda jest prawdą, a fikcja jest fikcją, bo granica między tymi dwoma światami jest bardzo cienka. Fikcja. Fikcja to najlepsza przyjaciółka. Fikcja. To ona podaje pomocną dłoń w najczarniejszych momentach. Fikcja. Bo jest czas kiedy tylko ona człowiekowi pozostaje. Fikcja. Zaciera złe wspomnienia.

"Odłamki" to książka, która wbija w fotel jeszcze na długo po tym jak ostatnie zdanie wybrzmi w naszej głowie. Zamknięcie książki nie oznacza zamknięcia tej historii. Emocje pozostają. Brak zgody nigdy nie zamienia się w zielone światło.

"Odłamki" to literacki chaos. Miejscami może być ciężko zrozumieć co autor miał na myśli, ale czy ktoś jest w stanie zrozumieć wojnę? Wojna to chaos. Chaos nie do ogarnięcia.

Mały chłopiec, ze swoimi dziecięcymi marzeniami. Mały chłopiec, chcący kosztować dziecięcego życia. Życia dziecięcego, które powinno beztrosko trwać. Wojna. Wojna zmienia wszystko. Zmienia perspektywę. Zmienia beztroskę w walkę. Walkę o przeżycie. Zmienia chłopca w dorosłego mężczyznę. Wojna. Zmienia na zawsze. Zmienia nie do poznania. Wojna oznacza życie, którego nigdy nie miałeś. Życie, którego nigdy już nie będziesz mieć. Życie, którego nigdy nie odzyskasz. Wojna była. Wojna jest. Wojna będzie. Będzie w Tobie, będzie z Tobą. Będzie po kres Twoich dni. Wojna. Wojna jak zły sen, z którego nie można się wybudzić. Koszmar. Życie. Koszmarne życie, którego nigdy nie chciałbyś zaznać nawet w najczarniejszych snach.

Rodzina. Ucieczka. Szczęście. Pozorne szczęście, którym nie dane będzie Ci się nacieszyć. Rozdarte serce. Rodzina i ucieczka. Samotna ucieczka i rodzina. Powstaje dysonans. Życiowa rozbieżność. Życie i życie. Tu i tam. Tam i tu. Tu tak jak i tam. Ucieczka. Spokój, który nigdy nie będzie oznaczał spokoju ducha. Ucieczka. Brak odwagi i prawdziwy heroizm. Ucieczka daje początek. Początek, który jest końcem. Końca nie widać. Spokoju brak. Spokój. Czy zazna go ten świat? Czy we własnym świecie porządek zaprowadzi on? Ucieczka. Naznaczony do końca swych dni.

"Odłamki" to książka, której nie można opisać zbiorem banalnych słów. Nie można dokonać oceny spisanej historii, bo kimże jesteśmy by mieć prawo do sprowadzenia czyjegoś życia do kilku słów, które zawisną w wirtualnym świecie. Wirtualny świat. Świat, który nie istnieje. Świat, który jest wytworem wyobraźni. Wirtualny świat, który nie przystaje do rzeczywistości. Wojna. To ona zdefiniowała świat Ismeta. Wojna jest definicją jego życia. Życia, które mimo, że trwa to jest takie jakby go nie było. Wojna. 5 liter, którymi został naznaczony po wieki. Nie możemy zapomnieć, bo tylko tak będziemy mogli iść dalej.

"Odłamki" to próba naprawienia tego co zostało bezprawnie zniszczone. Słowa to tynk, którym załatano dziury. Dziury, z których wieje potworną rozpaczą. Ból rozsadza te ściany od środka. "Odłamki" to klej, którym bohater skleja karty swojego życia. Życie na kilku białych kartach. Życie które nie kończy się wraz z pójściem książki do druku. Życie. Najcenniejszy dar. Dar, którego nie pozwolimy sobie wydrzeć. Nawet siłą. Życie. Ono trwa i to jest najważniejsze.

Anonimowy czytelnik

21.04.2015, 08:50

„Chwytająca za serce i szczera do bólu”

„Odłamki” to powieść niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. To nad wyraz osobista powieść, która wyszła spod pióra Ismet’a Prcić’a. Jest ona debiutem, ale nie takim zwyczajnym debiutem, z jakimi mamy do czynienia na co dzień. „Odłamki” były częścią terapii autora, są na swój sposób jego autobiografią i miały na celu pomóc mu w uporaniu się z przeszłością. Czy faktycznie jeżeli człowiek przeleje wszystkie złe wspomnienia na papier to się od nich odetnie? Czy rzeczywiście będzie to pewną formą uwolnienia się od traumatycznych przeżyć? Osobiście wierzę, że człowiekowi robi się wtedy trochę lżej, ale rys, które powstały na naszej duszy nie da się tak łatwo zasklepić – one już na zawsze tam pozostają, niczym lekcje głęboko wyryte w naszej pamięci.
Ismet jest autorem bośniackiego pochodzenia i akurat w momencie najpiękniejszych lat jego życia – podczas okresu dorastania – jego kraj był całkowicie rozdarty i miały miejsca działania wojenne. Ismet jako młody chłopak ma zupełnie inną wizję świata, w którym powinno się żyć i nie można go za to winić. W tak młodym wieku człowiek wciąż szuka swojej drogi, chce się kształcić, w tym okresie formuje się całkowicie jego charakter a przeżyte doświadczenia wpływają nie tylko na podejście do życia, ale również na psychikę człowieka. Ismet opuszcza Bośnię i wyrusza do Ameryki, gdzie teoretycznie staje się kimś zupełnie innym, ale tam głęboko w środku jest uchodźcą, który wciąż przeżywa wojnę na nowo.
Realizm tej książki jest wręcz uderzający. Nie chodzi mi tutaj nawet o samo przedstawienie działań wojennych, ale o ukazanie uczuć i emocji, które targają człowiekiem w obliczu takich sytuacji. Właściwie nie ma się co dziwić, że autorowi udało się to oddać w sposób idealny – sam tego doświadczył, sam to przeżył, dlatego jego powieść jest niezwykle życiowa i prawdziwa. Szczera do bólu, pełna skrajnych emocji i czarnego humoru. I to jest chyba największą zaletą tej książki – trafia prosto do serca, jest przejmująca i skłania do refleksji.
Poza samą historią Ismeta, która daje nam obraz tego, co się działo w danym momencie jego życia i jak sobie z tym radził, otrzymujemy jeszcze jedną rzecz bardzo z nim związaną – wpisy z pamiętnika, które kierował do swojej matki. I to jest dopiero emocjonalna bomba! To właśnie w nich widzimy prawdziwą twarz autora i poznajemy jego najgłębiej skrywane myśli. Dodatkowym elementem wprowadzonym przez autora jest jeszcze historia Mustafy Nalića, żołnierza, który początkowo jest dowcipnym i radosnym człowiekiem, ale jak dobrze wiemy, wojna zmienia każdego. Wkrótce losy tych dwóch bohaterów niebezpiecznie się ze sobą splatają i wychodzi na jaw prawda o tym, kim są.
„Odłamki” na pewno nie są książką lekką i przyjemną. Poruszają trudną tematyką i wymagają od nas skupienia. Mimo że jest to debiut autora, to posługuje się on jednak naprawdę pięknym językiem, pełnym metafor, epitetów i porównań. Jest to powieść bardzo osobista i emocjonalna, dająca do myślenia i jak się okazuje – całkiem wciągająca. Jak już wspominałam, jej największą zaletą jest to, że jest prawdziwa. Wszystko, o czym pisze autor, jest odczuwalne w ogromnym stopniu przez czytelnika – jakby sam stał się na chwilę Ismetem i przeżył te kilka lat jego życia. Być może nie jest to do końca typ literatury, w którym gustuję, ale nawet ja potrafiłam w niej dostrzec niepowtarzalność i szczerość. Panu Ismetowi pozostaje tylko pogratulować takiego debiutu i mieć nadzieję, że terapia się zadziałała.

Anonimowy czytelnik

21.04.2015, 08:50

„Chwytająca za serce i szczera do bólu”

„Odłamki” to powieść niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. To nad wyraz osobista powieść, która wyszła spod pióra Ismet’a Prcić’a. Jest ona debiutem, ale nie takim zwyczajnym debiutem, z jakimi mamy do czynienia na co dzień. „Odłamki” były częścią terapii autora, są na swój sposób jego autobiografią i miały na celu pomóc mu w uporaniu się z przeszłością. Czy faktycznie jeżeli człowiek przeleje wszystkie złe wspomnienia na papier to się od nich odetnie? Czy rzeczywiście będzie to pewną formą uwolnienia się od traumatycznych przeżyć? Osobiście wierzę, że człowiekowi robi się wtedy trochę lżej, ale rys, które powstały na naszej duszy nie da się tak łatwo zasklepić – one już na zawsze tam pozostają, niczym lekcje głęboko wyryte w naszej pamięci.
Ismet jest autorem bośniackiego pochodzenia i akurat w momencie najpiękniejszych lat jego życia – podczas okresu dorastania – jego kraj był całkowicie rozdarty i miały miejsca działania wojenne. Ismet jako młody chłopak ma zupełnie inną wizję świata, w którym powinno się żyć i nie można go za to winić. W tak młodym wieku człowiek wciąż szuka swojej drogi, chce się kształcić, w tym okresie formuje się całkowicie jego charakter a przeżyte doświadczenia wpływają nie tylko na podejście do życia, ale również na psychikę człowieka. Ismet opuszcza Bośnię i wyrusza do Ameryki, gdzie teoretycznie staje się kimś zupełnie innym, ale tam głęboko w środku jest uchodźcą, który wciąż przeżywa wojnę na nowo.
Realizm tej książki jest wręcz uderzający. Nie chodzi mi tutaj nawet o samo przedstawienie działań wojennych, ale o ukazanie uczuć i emocji, które targają człowiekiem w obliczu takich sytuacji. Właściwie nie ma się co dziwić, że autorowi udało się to oddać w sposób idealny – sam tego doświadczył, sam to przeżył, dlatego jego powieść jest niezwykle życiowa i prawdziwa. Szczera do bólu, pełna skrajnych emocji i czarnego humoru. I to jest chyba największą zaletą tej książki – trafia prosto do serca, jest przejmująca i skłania do refleksji.
Poza samą historią Ismeta, która daje nam obraz tego, co się działo w danym momencie jego życia i jak sobie z tym radził, otrzymujemy jeszcze jedną rzecz bardzo z nim związaną – wpisy z pamiętnika, które kierował do swojej matki. I to jest dopiero emocjonalna bomba! To właśnie w nich widzimy prawdziwą twarz autora i poznajemy jego najgłębiej skrywane myśli. Dodatkowym elementem wprowadzonym przez autora jest jeszcze historia Mustafy Nalića, żołnierza, który początkowo jest dowcipnym i radosnym człowiekiem, ale jak dobrze wiemy, wojna zmienia każdego. Wkrótce losy tych dwóch bohaterów niebezpiecznie się ze sobą splatają i wychodzi na jaw prawda o tym, kim są.
„Odłamki” na pewno nie są książką lekką i przyjemną. Poruszają trudną tematyką i wymagają od nas skupienia. Mimo że jest to debiut autora, to posługuje się on jednak naprawdę pięknym językiem, pełnym metafor, epitetów i porównań. Jest to powieść bardzo osobista i emocjonalna, dająca do myślenia i jak się okazuje – całkiem wciągająca. Jak już wspominałam, jej największą zaletą jest to, że jest prawdziwa. Wszystko, o czym pisze autor, jest odczuwalne w ogromnym stopniu przez czytelnika – jakby sam stał się na chwilę Ismetem i przeżył te kilka lat jego życia. Być może nie jest to do końca typ literatury, w którym gustuję, ale nawet ja potrafiłam w niej dostrzec niepowtarzalność i szczerość. Panu Ismetowi pozostaje tylko pogratulować takiego debiutu i mieć nadzieję, że terapia się zadziałała.

Katarzyna Hoffmann

18.04.2015, 18:11

„Prosto o wojnie”

Wojna w Bośni trwała ponad trzy lata i pochłonęła co najmniej 100 000 ludzkich istnień. Konflikt miał podłoże etniczne. Ci, którzy go przeżyli, wspominają niezwykłe okrucieństwo.


Odłamki… jak fragmenty różnorodnych historii, zbiegające się w jednym, wspólnym punkcie, jakim jest doświadczenie wojny. Książka nie jest płynną, jednolitą opowieścią. Na jej treść składają się listy, fragmenty dziennika autora, narracyjne wspomnienia, a także opowieść o żołnierzu Mustafie. Choć pozornie takie połączenie nie ma sensu, kłuje w oczy, denerwuje, to w ostatecznym rozrachunku widać tu zamysł, który doskonale się sprawdza. Z zamieszania wyłania się sens i jest to sens niepowtarzalny – takie połączenie mógł stworzyć tylko ktoś, kto na własnej skórze doświadczył chaosu czającego się w umyśle.

Odłamki… jak ludzka psychika rozpadająca się na miliony elementów pod wpływem traumatycznego wydarzenia. Prcić genialnie ujmuje w słowa brak spójności, urwane myśli, trudności z podejmowaniem decyzji. Choć pozornie funkcjonowanie ludzkie wraca do normy, w praktyce w duszy pozostaje ślad, który determinuje wszelkie późniejsze zachowania, decyzje, dążenia. To rzecz „do przerobienia”, a formy terapii są różne; jedną z nich jest stopniowe mierzenie się z własnymi wspomnieniami. Emocje grają tu pierwsze skrzypce, nadają sens opowieści i bieg wydarzeniom; choć różnorodne, zawsze są wyraziste.

Odłamki… jak poszarpana i niechronologiczna opowieść o historii Jugosławii. Bo choć na pierwszy plan w tekście Prcicia wysuwają się ludzie i ich losy, wciąż jest to opowieść o narodzie – czy raczej: narodach – i konfliktach na różnorodnym tle. Rozpad państwa tak niejednolitego etnicznie i kulturowo wiązał się z eskalacją narastających przez lata uprzedzeń; to właśnie przekonania popchnęły ludzi do tak okrutnej, bratobójczej wojny, jaką był konflikt w Bośni.

Odłamki… jak części wielowymiarowego życia nastolatka. Bo tak naprawdę to wciąż historia jednego człowieka, który w niezwykle młodym wieku doświadczył niezwykle wielu strasznych rzeczy. Prcić widział wojnę jako nastolatek i jako nastolatek musiał podjąć najtrudniejsze decyzje w swoim życiu. To, co dla nas wydaje się abstrakcją oglądaną jedynie na telewizyjnych ekranach, dla niego stało się brutalną rzeczywistością. Jak w takich warunkach zmienia się umysł, który jest w najintensywniejszym okresie rozwoju? Jak wielki wpływ na dorosłe życie mają takie doświadczenia młodości? Na kartach powieści widzimy obraz młodego człowieka, który walczy – o normalne życie, tożsamość, wolność mimo wszystko. To małe bitwy, niewielkie wygrane, jednak niezwykle znaczące w skali tej konkretnej osoby.


Wiele jest w tej książce wymiarów, które wzajemnie się uzupełniają i przeplatają. Autor (w sposób zamierzony lub nie) stworzył połączenie niezwykłe i chwytające za serce – rozbrajające czarnym humorem, przerażające szczerością. Język jest prosty, lecz piękny i przyjemny. Obrazy, choć na początku wydają się zwyczajne, wręcz lekkie, z czasem nabierają kolorytu, który oparty jest na okrucieństwie i krytyce. Prcić rozlicza wydarzenia z czasów wojny i nie tylko, i ma do tego pełne prawo jako ich uczestnik, bezpośredni świadek. Ów debiut literacki jest tak wspaniały, bo płynie prosto z serca; z autentycznych przeżyć autora, które odcisnęły trwały ślad w jego psychice.

Choć w pierwszych chwilach nie polubiłam się z tym tekstem i ciężko było mi rozpocząć płynną lekturę, nie żałuję, że wytrwałam. To nie ma być prosta historia, a fragmentaryczność i rozbicie nie ułatwiają jej odbioru – wielu czytelników może to odstraszać. Jednak właśnie w tym tkwi piękno i niezwykłość tekstu Prcicia – to opowieść, którą każdy z nas składa własnoręcznie, odczuwając bezpośrednio owo rozbicie; każdy z nas ma też szansę do własnej refleksji, która sama nasuwa się po zamknięciu książki.

Katarzyna Chojecka

Katarzyna Abramova

02.04.2015, 11:05

„Wojna odarta z patosu”

Konflikt zbrojny na Bałkanach to dla większości z nas sprawa dosyć abstrakcyjna, owszem pojawiająca się swego czasu w wiadomościach telewizyjnych, ale to wszystko. Słysząc po raz enty news na temat kolejnych walk, człowiek po prostu się znieczula i zapomina, że każda wojna ma bardzo ludzką twarz. Nie jest jedynie wzmianką relacjonowaną sucho przez znudzoną reporterkę, ale jest tragedią dla tysięcy, a czasem milionów ludzi, którym świat wali się na głowę znienacka i często nieodwracalnie.

Wojna wkroczyła w życie Ismeta Prcicia, gdy ten miał zaledwie kilkanaście lat. Codziennością stało się poczucie zagrożenia, ucieczki do schronów, gdy trwały naloty, obawa przez wcieleniem do armii. Ten obezwładniający strach wrósł w niego tak mocno, że nawet po latach spędzonych na emigracji, trauma pozostała równie silna, co wcześniej. Sposobem na poradzenie sobie z tymi przeżyciami okazały się „Odłamki”, będące elementem terapii, a jednocześnie formą rozliczenia się z przeszłością.

Wbrew temu, czego można by się spodziewać, Prcić odziera wojnę z całego patosu, pokazuje absurdalność przymusu zabijania człowieka, który dotąd był twoim sąsiadem, a teraz stał się wrogiem tylko ze względu na swoje pochodzenie o wzynawan wiarę. Trafia wprost do serca czytelnika, wstrząsa nim i zmusza do innego spojrzenia na wizerunek uchodźców i wojny jako takiej, serwowany nam w mediach. Pokazuje bezsensowną grozę i przemoc, widzianą oczami nastolatka, który chce kochać, bawić się, po prostu żyć, ale któremu los nie daje takiej szansy.

Język „Odłamków” jest dość prosty, czasem nieco wulgarny, a jednocześnie metaforyczny i do bólu obrazowy, naprawdę trudno uwierzyć, że to literacki debiut, nie dziwią jednak nagrody, jakie posypały się na głowę autora. To jedna z tych książek, które pozostają w głowie jeszcze długo po odłożeniu ich na półkę. Gorąco polecam!

Recenzja pojawiła się także na moim blogu Kącik z książką

Dodaj recenzję