Rzeki Hadesu. III cz. trylogii (ebook) –	Marek KrajewskiPromocja

E-book

Rzeki Hadesu. III cz. trylogii

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

"Starcie z przeciwnikiem godnym Popielskiego. Wrocław, 1946 rok. Po latach wojennej zawieruchy Edward Popielski ukrywa się przed Urzędem Bezpieczeństwa. Wydać go może tylko torturowana w więzieniu Leokadia. W nowym świecie nikt nie jest bezpieczny. Kiedy we Wrocławiu ginie mała dziewczynka, powtarza się scenariusz sprzed trzynastu lat, gdy porwano i zgwałcono córkę lwowskiego króla podziemia. Popielski musi stawić czoła wrogowi z przeszłości. Tylko razem z Eberhardem Mockiem może dokończyć niewyjaśnione dotąd śledztwo. Lwów z roku 1933 i Wrocław z 1946 dzielą rzeki Hadesu - cierpienia, zapomnienia i lamentu. Żeby wyjaśnić zbrodnię sprzed lat, Popielski musi znów przejść przez piekło. To jedyna szansa na przeżycie byłego komisarza i jego kuzynki. Rzeki Hadesu to trzecia po Eryniach i Liczbach Charona część trylogii o Edwardzie Popielskim. "

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.19 MB (MOBI), 0.83 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dominik Wójcik

15.06.2012, 10:01

Dobra książka, fajnie napisana, nie rozczarowuje i pasuje do trylogii. Krajewski nie rozdrabnia się i nie ugładza swych książek. Niektórych mogą więc razić - wulgaryzmami, ściekiem zmęczonego miasta. Skoro to jednak III cz. to zakładam, że nikt nie rozpoczyna spotkania z Krajewskim od tego właśnie tytułu.

Tomasz Rędzia

Tomasz Rędzia

12.05.2012, 08:58

Doskonała książka. Marek Krajewski jak zwykle nie zawiódł czytelników.

Dodaj komentarz

Anna Dobrzyńska

09.03.2016, 10:48

„Grząskie rzeki Wrocławia.”

Jak każda kobieta lubię wyprzedaże. Jeśli w dodatku można za okazyjną cenę kupić dobre książki – jestem wniebowzięta. Często sięgam po mało znanych lub kompletnie obcych mi autorów, bo kilka złotych nie boli tak bardzo jak standardowa cena. Taki już żywot studentki, kochającej czytać. W ten oto sposób weszłam w posiadanie „Rzek Hadesu” Marka Krajewskiego. Buszując w wielkim koszu z książkami, nogami dyndając w komiczny sposób w powietrzu, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Wszak to książka z 2012 roku i to jeszcze jednego z bardziej poczytnych polskich autorów. Szczęście się do mnie uśmiechnęło.

O Marku Krajewskim słyszałam dużo. Głównie za sprawą mojego brata, który jest jego ogromnym fanem. Jako iż zawsze nasze gusta czytelnicze się bardzo rozmijały, przez długi czas omijałam szerokim łukiem jego twórczość. Nawet tę książkę kupiłam bardziej z myślą, że podaruje mu ją przy jakiejś okazji. Jakże się zdziwiłam, kiedy ugryzłam temat. Marek Krajewski to pisarz i filolog klasyczny, który przez długi czas prowadził zajęcia na Uniwersytecie Wrocławskim. Zrezygnował, by w pełni poświęcić się pisaniu. Stworzył bestsellery o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim, dostępne w dziewiętnastu krajach. Laureat licznych nagród.

Akcja ma miejsce w powojennym Wrocławiu. Jest rok 1946 i ledwo opadł kurz wojennych działań., a Edward Popielski już ukrywa się przed Urzędem Bezpieczeństwa. O jego winie może poświadczyć jedynie kuzynka Leokadia, przetrzymywana w więzieniu. Kiedy we Wrocławiu ginie mała dziewczynka, powtarza się scenariusz sprzed trzynastu lat, gdy porwano i zgwałcono córkę lwowskiego króla podziemia. Eberhard Mock musi ruszyć z pomocą Popielskiemu, którego dogoniły demony przeszłości. Lwów z 1933 roku i Wrocław z 1946 dzielą rzeki Hadesu – cierpienia, zapomnienia i lamentu. Żeby rozwiązać aktualną sprawę, trzeba rozliczyć się z przeszłością. Tylko tak można ocalić życie.

Jak zwykle dopiero po czasie zorientowałam się, że zaczynam od końca, czyli od trzeciej części trylogii, dotyczącej Popielskiego. Muszę przyznać, że absolutnie mi to nie przeszkadzało. Została wciągnięta do tego stopnia, że czytałam wszędzie – w autobusie jadąc do pracy, przy gotowaniu obiadu, w przewie na reklamy filmu. To najlepiej świadczy o magnetyzmie, jakim włada autor. Przyznam szczerze, że takie wyrywkowe czytanie tylko dodało książce, ponieważ mogłam sama zmierzyć się z zagadką niczym główny bohater. Razem z nim rozkładałam na części pierwsze zdarzenia i porządkowałam zeznania. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam zbliżać się do końca. Przyjęłam to z niemałym rozczarowaniem, bo pragnęłam dowiedzieć się, co stało się dalej. Trzeba przyznać, że zarówno pierwszoplanowe, jak i poboczne postacie są skonstruowane w mistrzowski sposób – pełnokrwiste, nieprzewidywalne i zaplątane w sieci zdarzeń. Nawet okres, w którym dzieje się akcja, a do którego nie byłam przekonana, ponieważ niespecjalnie za nim przepadam, odtworzony jest w sposób, który zadowoli nawet takiego sceptyka jak ja.

Polecam wszystkim fanom kryminałów wszelakich. Ze mną autor na pewno zostanie na dłużej.

„- Posłuchaj, stara kurwo – powiedziała, owiewając więźniarkę wonią kwiatowych perfum. – Już przestajemy być dla ciebie wyrozumiali. Czeka na ciebie sam szef. Jeśli mu nie powiesz tego, co chce, pójdziesz do specjalnego pokoju. To pomieszczenie ciemne i tak niskie, że będziesz musiała siedzieć na podłodze. Są tam pająki. Spędzisz tam wiele nocy zupełnie naga. Nie będziesz mogła się wyprostować, będziesz musiała siedzieć. A wtedy pająki będą w ciebie wchodzić.”

więcej recenzji na: kraina-bezsennosci.blog.pl

Tomasz Rędzia

Tomasz Rędzia

12.05.2012, 09:27

„”

Zastanawiałem się po lekturze Rzek Hadesu, co mogę napisać o tej książce? Doszedłem do wniosku, że wkroczyć do świata kreowanego przez Marka Krajewskiego, czy to w Rzekach Hadesu czy innych jego powieściach, które miałem możliwość poznać, to tak, jakby wpaść do dołu kloacznego, koło którego się przechodziło. Rzeczywistość stworzona przez autora jest tak brudna, obrzydliwa i szpetna, że obcowanie z takim światem, toczonym przez raka ohydy i zepsucia, wydaje się normalnemu człowiekowi wręcz niemożliwe. Postaci to jakby indywidua, które nie tylko twarze mają poorane bliznami. Ich serca to ropiejące rany, które wydzielają z siebie jeden wielki smród. Lecz nie tylko te postaci są skażone, dotyczy to także miejsc, które poznajemy w powieści. Ulice zniszczonego wojną Wrocławia, do którego udamy się w początkowych rozdziałach powieści, spływają fekaliami a wszechobecne szczury dopełniają obrazu zgnilizny i zepsucia. Ze zburzonym i zbrukanym wszelkim złem Wrocławiem kontrastuje przedwojenny Lwów, w którym jesień maluje przepiękne kolory. Jednak bezwzględność półświatka lwowskiego dalej przywodzi na myśl całkowity brak moralności, choć okraszony kodeksem honorowy, W tym wszystkim jawi się Edward Popielski, który zwalczając zło, próbuje ratować siebie i swoich najbliższych, nie dopuszczając do przemielenia przez toczące się ogromne koło zwane zbrodnią i terrorem.
I na koniec dochodzę do wniosku, że Marek Krajewski na swojej robocie zna się doskonale. Mianuję go mistrzem od brzydoty.

Dodaj recenzję