Tygrysie Wzgórza (ebook) –	Sarita MandannaPromocja

E-book

Tygrysie Wzgórza

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Koniec XIX wieku, południowe Indie. Nad brzegiem strumienia zjawiskowo piękna Dewi i jej przyjaciel Dewanna beztrosko się bawią. Są nierozłączni niczym ziarenka kardamonu. Kilka lat później Dewi poznaje Maću, sławnego pogromcę tygrysa. Ta chwila zmienia wszystko. Dziewczyna już wie, że nie pokocha nikogo innego. Kiedy w sercu Dewanny budzi się uczucie do Dewi, sprawy przybierają tragiczny obrót... Pozwól się oczarować porywającej historii miłosnej porównywanej do Przeminęło z wiatrem. Zapierające dech w piersiach opisy nieprzeniknionej dżungli, łagodnych wzgórz i plantacji kawy tworzą egzotyczne tło sagi o sile namiętności i przeznaczenia. Tygrysie Wzgórza to międzynarodowy bestseller, prawa do książki zostały sprzedane do 18 krajów.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

1.72 MB (MOBI), 1.33 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Monika Walas

Monika Walas

26.09.2011, 22:13

"Tygrysie Wzgórza" Sarity Mandanna (Wyd. Otwarte) to przepiękna historia miłości. To powieść o cierpieniu, uczuciach, które nie mogą się spełnić. Akcje umieszczono w Indiach. Dodaje to niesamowitego klimatu tej książce. Dzięki temu ta historia staje się jeszcze bardziej magiczna. Podsumowując polecam wszystkim miłośnikom Indii i książek o miłości i nie tylko.. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Dodaj komentarz

Radosław Uliszak

Radosław Uliszak

20.10.2016, 11:26

„Powieść-rzeka płynąca przez południowe Indie”

„Tygrysie Wzgórza” mógłbym określić jako indyjską „Sagę rodu Forsyte'ów”, albo jeszcze lepiej indyjskimi „Buddenbrookami”, albo nie, może raczej jako indyjskie „Przeminęło z wiatrem”. Sam do końca nie wiem, ponieważ żadnej z tych książek nie czytałem i chyba nie przeczytam. Gdybym wcześniej wiedział, że powieść Sarity Mandanny w księgarniach klasyfikowana jest jako romans, to pewnie i tej bym nie przeczytał. Ale stało się inaczej. Lekturę „Tygrysich Wzgórz” mam za sobą.

Krótkie i jednoznaczne określenie charakteru omawianej powieści jest dla mnie nieco kłopotliwe. Książka zawiera sporo elementów romansu, ale też sagi rodzinnej osadzonej mocno w realiach życia codziennego i historii Indii końca XIX i początku XX wieku. Ciężar opowieści przenosi się z jednego bohatera na kolejnego począwszy od przybyłego do Indii misjonarza a skończywszy na synach bohaterki, która ciężką pracą na plantacji kawy wypracowała materialne bogactwo rodu.

Za główną zaletę książki uznałem dbałość autorki o opisanie charakteru życia zarówno społeczności kolonizatorów jak i rdzennych mieszkańców Kodagu położonego w południowoindyjskim stanie Karnataka. I tak było aż do momentu, gdy coś mi zazgrzytało.

W tym ogólnym obrazie beczki miodu znalazłem łyżkę dziegciu. Tłumaczka (i korekta?) zaliczyły przynajmniej dwie wpadki. Nie jestem specjalnym znawcą języka angielskiego, ale o Indiach swoje wiem. Bardzo mnie więc zdziwiło, gdy usłyszałem, iż indyjska drużyna hokeja „wjechała na taflę”. I dokonała tego na igrzyskach olimpijskich w Amsterdamie w 1928 roku. Letnich igrzyskach, żeby była jasność. Tłumaczka nie musi wiedzieć, że w 1928 roku Indusi nie mogli mieć drużyny hokeja na lodzie lecz wyłącznie hokeja na trawie. Ale trudno to jednak zrozumieć, gdy w tekście autorka wyraźnie pisze o piłeczce a nie o krążku. W oryginale mamy „it seemed, dripped glue from his hockey stick, so precise was his control over the ball.” - ball to jak dla mnie piłka a nie krążek. No i do tego autorka opisuje rozpoczęcie meczu tak: „The gates to the ground had opened and the two teams, Netherlands and India, were filing out.” - tak więc otwarte bramy pozwoliły drużynom wejść czy może nawet wylać się na boisko, ale zdecydowanie nie wjechać na taflę.

Drugi zauważony problem dotyczy pogrzebu, w którym na stos trafia ciało zmarłej. Jak łatwo się domyślić, tradycyjna hinduistyczna ceremonia pogrzebowa palenia ciała wyglądać musi trochę inaczej niż pochówek, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Ale nawet w języku polskim jest słowo „mary” czyli „nosze dla zmarłych”. I o tym pisze autorka używając angielskiego „bier”. Google translator ma jednoznaczną opinię na temat przekładu (bier - mary). Skąd więc w polskim przekładzie pojawia się przy stosie pogrzebowym trumna łatwo zgadnąć, ale użycie tego słowa w tym miejscu na pewno nie jest to poprawne. W oryginale: „Only blood relatives may touch the bier.” - tylko krewni mogą dotykać mar, ewentualnie noszy ale przy stosie pogrzebowym nie ma trumny.

Nie chciałbym, aby te dwa wspomniane problemy z tłumaczeniem rzucały cień na całą pracę autorki czy tłumaczki. Piszę o tym z recenzenckiego obowiązku, mając nadzieję, że niezauważonych przeze mnie „wypadków przy pracy” w „Tygrysich Wzgórzach” nie ma więcej. Książkę dobrze się czyta (słucha, bo ja akurat zakupiłem wersję audio). Pomimo znacznej objętości (długości nagrania) nie miałem ochoty porzucić lektury (słuchania) choć też muszę przyznać, że powieść rzeka jakoś specjalnie mnie nie porwała.

Ogólnie mogę polecić książkę osobom zainteresowanym kulturą i historią południowych Indii. Jestem pewien, że przypadnie do gustu tym, którzy powieści zaklasyfikowane jako „romans” darzą szczególnym uznaniem.

alison 2

alison 2

18.09.2012, 09:33

„”

Indie od dawna zajmują specjalne miejsce w moim sercu, dlatego też zapoznanie się z „Tygrysimi Wzgórzami” było wyłącznie kwestią czasu. Ich autorka Sarita Mandanna, z wykształcenia ekonomistka, od pewnego czasu mieszkała w Nowym Jorku, spełniając się w swoim zawodzie. Pisać zaczęła zupełnie przypadkowo, pragnąc odreagować męczący dzień w pracy. Niedługo później odkryła, jaką przyjemność sprawia jej to zajęcie. „Tygrysie Wzgórza” powstawały w późnych godzinach wieczornych, gdy Sarita Mandanna wracała do domu z pracy, a cały proces tworzenia trwał w sumie pięć lat... Nawet po ukończeniu swojego dzieła autorka ani przez chwilę nie przypuszczała, że książka, nad którą tak ciężko pracowała, stanie się światowym bestsellerem i zostanie przetłumaczona na kilkanaście języków.

Akcja powieści rozpoczyna się w rodzinnym regionie autorki - Kodagu, pod koniec XIX wieku. Oto w dość ubogiej rodzinie na świat przyszło dziecko - mała, śliczna dziewczynka, której rodzice nadali imię Dewi. Jej narodziny naznaczyło niepokojące wydarzenie – stado czapli na niebie, które będą towarzyszyć Dewi w wielu istotnych momentach jej życia...

Dziewczynka zdrowo rosła i szybko stała się oczkiem w głowie ojca, który gotów był uchylić jej nieba, jeśli tylko tego zapragnęła. Jej najbliższym przyjacielem stał się nieśmiały chłopiec Dewanna, którego matka okryła hańbą zarówno siebie jak i swoją rodzinę, popełniając samobójstwo.

Ta dwójka zdawała się doskonale uzupełniać. Przebojowa Dewi, dbała o to by jej przyjacielowi nie stała się żadna krzywda z rąk wiejskich chłopców, podczas gdy Dewanna okazał się bardzo pojętnym uczniem, cierpliwym i skorym do nauki i dobrze rokującym na przyszłość. Dewi piękniała z dnia na dzień, choć nigdy nie przywiązywała do tego faktu większej uwagi. Dopiero gdy podczas tygrysiego wesela, rytuału zorganizowanego na cześć Maću, któremu udało sie upolować ogromnego tygrysa, Dewi spotkała tego walecznego mężczyznę, coś drgnęło w jej sercu. Od tej chwili była przekonana że to jedyny męźczyzna godny jej ręki i że któregoś dnia ich serca się odnajdą...

Podczas gdy Dewi zaczęła koncentrować wszystkie swoje starania na tym, by po raz kolejny ujrzeć swojego wybranka, Dewanna, za poleceniem swojego mentora, wielebnego Gunderta, trafił do szkoły medycznej w Bangalurze, po ukończeniu której miał stać się znakomitym lekarzem i jak sam zakładał, ożenić się z Dewi, którą od dawna darzył o wiele cieplejszym niż przyjaźń uczuciem.

Ta para właściwie dopiero zaczynała swoje samodzielne życie ale nawet przez moment nie wyobrażała sobie z jak okropnym piętnem przyjdzie jej się zmagać i ile dramatycznych zdarzeń stanie się udziałem jej rodzin, również w kolejnym pokoleniu.

Sięgając po „Tygrysie Wzgórza” nie miałam szczególnie wygórowanych oczekiwań. Liczyłam na barwną opowieść o odległym zakątku świata, przy której będę mogła się skutecznie zrelaksować. Z przyjemnością śledziłam losy dorastających dzieci, poznawałam malownicze zakątki i egzotyczne rytuały. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby autorka ograniczyła się wyłącznie do tego regionu i wiodła tą niemal sielską opowieść do samego końca książki. Z każdą kolejną stroną stawało się jednak jasne, że aspiracje Sarity Mandanny sięgają o wiele dalej niż jej rodzinne strony. Pisarka stworzyła nisamowicie przejmującą historię, pełną szalenie interesujących i wyrazistych postaci, którym przyjdzie się zmagać z wieloma przeciwnościami losu. Głębokie ale i bardzo gwałtowne uczucia, targajace duszami bohaterów sprawiły, że z trudem odrywałam się od tej książki. Ale to nie tylko opowieść o pełnych namiętności relacjach ludzkich ale przede wszystkim powieść o trudnych wyborach, o czynach i ich konsekwencjach, o tym jak nieczuły może stać się świat wobec słabej jednostki i o tym jak konfrontacja z wielkim złem może zmienić w potwora nawet najbardziej niewinną duszę.

Chętnie napisałabym o dalszych losach Dewi i Dewanny i o wielu zaskakujących wątkach, na jakie natknęłam się w tej powieści, jednak nie chciałabym odbierać Wam przyjemności ich odkrywania. Ze swojej strony „Tygrysie Wzgórza” szczerze polecam, sama już dawno nie czytałam równie pasjonującej lektury.

Na okładce widnieje napis ”Indyjskie Przeminęło z wiatrem”. Jest to oczywiście chwyt marketingowy, bo trudno by było porównać historie rozgrywające się w tak odmiennych realiach. Myślę jednak, że jeśli kiedykolwiek czytaliście bądź oglądaliście „Przemineło z wiatrem” i wciągnęły Was niesamowite losy Scarlett, również „Tygrysie Wzgórza”, choć tak odmienne, stanowić dla Was będą niezapomnianą przygodę. Polecam!

Magdalena Oszek

Magdalena Oszek

30.09.2011, 19:47

„”

„Jednak warto walczyć o swoje szczęście, mieć nadzieję. Pewne nasze pragnienia są jak oddychanie. Jesteś mój. Zawsze będę na Ciebie czekała.”
Gdy zobaczyłam okładkę „Tygrysiego Wzgórza” wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam klimaty Indii zarówno w literaturze jak i filmie. Opis jeszcze bardziej mnie zachęcił, gdyż z wielką przyjemnością czytam sagi.
Sarita Mandanna przenosi nas w swej powieści do XIX wieku. W południowych Indiach w okolicach miejscowości Koragu przychodzi na świat Dewi. Dziewczynka jest oczkiem w głowie całej rodziny. Swoje wolne chwile spędza na zabawie z Dewannem. Chłopiec nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Jego matka nie potrafiła się pogodzić z odejściem męża i w końcu popełniła samobójstwo. Osieroconym Dewannem zajął się ojciec, jednak chłopiec się z nim nie potrafił dogadać. Dlatego Dewi stała się dla niego prawdziwą przyjaciółką. Tak mija ich dzieciństwo. Dewi wyrasta na piękną młodą dziewczynę. Jej przyjaciel zauważa, że jego uczucia wobec pięknej przyjaciółki zmieniają się w coś więcej. Jest pilnym uczniem, dlatego ma szanse wyjechać na studia medyczne, a po powrocie pragnie ożenić się z Dewi.
Podczas tradycyjnego święta „tygrysiego wesela” Dewi poznaje walecznego Maću. Dziewczyna wie, że z nikim innym tylko z nim, chce spędzić resztę swojego życia. Od tej pory wszystko zmieni. Podjęte przez bohaterkę decyzję wpłyną na dalsze jej życie i odbiją się echem na losie paru pokoleń jej rodziny. Decyzja podjęta w chwili rozpaczy zmieniła losy wielu ludzi.
Dawno nie czytałam tak wspaniałej powieści. Sprzyjał temu specyficzny, wręcz poetycki styl autorki. Wspaniałe opisy krajobrazów. Sarita Mandanna przedstawia nam piękne tradycje tak egzotycznego kraju jak Indie, opisuje spożywane potrawy oraz przybliża nam legendy tego kraju.
„Tygrysie Wzgórza” to wspaniała powieść wywołująca emocje i pokazująca nam jak głębokie potrafią być ludzkie uczucia. Akcja powieści nie jest raptowna. Stopniowo poznajemy bohaterów. Raz stają się dla nas oni ideałami, bohaterami, raz denerwują, wręcz irytują swoim zachowaniem. Dużo miejsca w książce poświęca autorka miłości. Uczuciu, które nie zawsze może łączyć. Uczuciu, które czasami może doprowadzić do śmierci. Każdy z nas pragnie szczęścia, ale nie możemy dążyć do niego niszcząc życie innych.
Od książki nie sposób się oderwać. Już dawno nie zarwałam nocy czytając, a tak było tym razem. Jedyne co może utrudniało czytanie to obco brzmiące słowa. Jednak one dodawały tylko autentyczności całej powieści.
Zapraszam do przeniesienia się do kraju przepełnionego zapachem kardamonu i kawy, pełnej Słońca i egzotyki. Poznajcie przepiękną sagę rodziną której członkowie zmagają się z trudnościami losu.
Zapraszam na egzotyczną wycieczkę do Indii.

Renata Szady

Natula

24.09.2011, 21:28

„”

Każdy z nas ma własne wyobrażenie Indii. Najczęściej jednak, pierwsze skojarzenia związane z tym krajem, to niespotykana ilość kolorów, zapachy egzotycznych kwiatów i dźwięki ,bransolet, naszyjników, łańcuszków, szelest wielobarwnych tkanin oraz język hindi, który niesie się echem podczas modlitw.
„Tygrysie Wzgórza” , Sarity Mandanny, to magiczna opowieść o miłości, przeznaczeniu i odwadze . W tej barwnej powieści Indie brzmią dźwiękami natury.
Upalnego lata, pod koniec XIX wieku, przychodzi na świat Dewi, magiczna dziewczynka z promiennym uśmiechem i dobrym sercem. Jej przyjacielem zostaje sympatyczny chłopczyk Dewanna. Razem dzielą smutki i radości, dwie papużki nierozłączki. Kiedy nastoletnia Dewi spotyka Macku, pogromcę tygrysa, wszystko się zmienia. Dziewczyna zakochuje się w nim wie, że żadna siła na świecie nie jest tego w stanie zmienić. Niestety kiedy w sercu Dewanny budzi się uczucie do Dewi silne i niepokojące, sprawy przybierają niespodziewanie tragiczny obrót.

Zapewne nie będę oryginalna jeśli napiszę, że ta książka w magiczny sposób czaruje czytelnika.
W sumie nie powinno to dziwić, powieść napisała kobieta, dla której rejony opisywane w książce są szczególnie bliskie. Rodzina Sarity Mandanny pochodziła z obszaru Kodagu, miejsca gdzie toczy się akcja powieści. Sarita jako mała dziewczynka fascynowała się historiami opowiadanymi przez dziadka i to jest widoczne, w książce spotykamy przypowieści ludowe i legendy, które matki opowiadają dzieciom do snu. Miłość autorki do Indii widoczna jest w każdym zdaniu, to żywa opowieść, która porusza serca.

Od pierwszych stron zauważamy, że język powieści jest barwny i lekki jak piórko, niesamowicie plastyczny, opisy zielonych wzgórz tchną realizmem, uroczystości ślubne pachną dziką róża, jaśminem i sproszkowana henną. Czytając przenosimy się w inny świat. Jednak myli się ten kto myśli, że „Tygrysie Wzgórza” to tylko słodka opowieść. Historia opisana w książce jest jak mieszanka egzotycznych przypraw, słodka i barwna jak szafran, gorąca i paląca jak chili oraz gorzka jak gorczyca.
Plusem dla autorki jest też to, że w opowiadaniu nie zabrakło autentycznych zdarzeń z kart historii, co prawda Mandanna nie rozpisuje się zbytnio nad tymi wydarzeniami, ale w znaczący sposób podkreśla upływ lat, zmiany na arenie politycznej. Czas w powieści nie stoi w miejscu, płynnie przechodzimy przez kolejne lata, towarzysząc bohaterom w ich zmaganiach o szczęście.
Postacie w „Tygrysich wzgórzach” stworzone są z rozmachem, Dewi, to kobieta gorącej krwi, uparta i dążąca do celu, poznajemy jej myśli i pragnienia żałuję tylko, że autorka przez chwilę dała nam dobrze poznać Dewannę, kiedy dorasta i zmienia się w mężczyznę, przesuwa go na dalsze tło. Pierwszymi skrzypcami w książce jest Dewi, to wokół niej pojawiają się inne postacie, kochani rodzice, zauroczeni mężczyźni, zazdrośni sąsiedzi.

W książce nie brakuje obco brzmiących słówek, nadają one realizmy opowieści, jednak tutaj pojawia się niewielki problem, słownik znajduje się na końcu książki i zanim poznamy znaczenie poszczególnych słów to ciągłe szukanie ostatniej strony może być uciążliwe.
Na wielki plus zasługuje szata graficzna książki, okładka jest urokliwa, kolorystycznie zachwycająca, każdy rozdział opatrzony jest rysunkiem, wzorem stworzonym do malowania henną.

Poddałam się tej książce, jej urok mimo, że nie raz dość bolesny spowodował, że oderwałam się od ziemi, przenosząc w świat silnych ludzi, z tradycjami, pasjami i wielkimi namiętnościami.
Ta książka uwiedzie każdego kto tylko da się porwać chwili.

Dodaj recenzję