Upiory Czarnobyla (ebook) –	Wojciech WiktorowskiPromocja

E-book

Upiory Czarnobyla

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Kwiecień 1986 rok. Informacje o katastrofie w Czarnobylu i skażeniu promieniotwórczym docierają do Polski, ale o faktycznym stanie zagrożenia wiedzą tylko nieliczni. Prawdziwe informacje są skutecznie blokowane przez władze, które prowadzą politykę dezinformacyjną sugerującą niewielką skalę skażenia. W tym czasie, w nieznanych okolicznościach z mieszkania na dziewiątym piętrze wyskakuje znany i ceniony naukowiec. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale pewne fakty dowodzą, że było to zabójstwo na zlecenie. Okoliczności śmierci i zacierania śladów pracy naukowca nie udaje się wyjaśnić. Prywatne śledztwo podejmuje dziennikarz telewizyjny, który wie, że rozwikłanie tej zagadki jest praktycznie niemożliwe...

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

4.22 MB (MOBI), 1.92 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Siwiec Robert

Siwiec Robert

08.05.2014, 11:45

„Upiory? Gdzie?”

To te książki, które kupiłem, ale które mnie nie kupiły – taki mały sukces marketingu, w którym kupujący ostatecznie nie jest zadowolony z zakupu. Wręcz dochodzi do punktu w którym po prostu żałuje tego wyboru i wydanych pieniędzy. W przypadku książek, nauczyłem się jednak, że nie zawsze zakup będzie w stu procentach udany.
Książka raczej przeciętna, gdyby nie fakt jak autor rozegrał koniec książki. Aby za wiele nie zdradzać posłużę się metaforą: na gotowe ciasto wylewamy dużo polewy czekoladowej i aby efekt był jeszcze lepszy to zrobię posypkę z cukru pudru – ale aby efekt był PEWNY to wykorzystam dwie torebki cukru po 0,5kg.
Pomysł na książkę był dobry – cała reszta niestety już nie. Narracja prowadzona trochę jak reportaż a czasami jak powieść. Tak jakby autor nie mógł się zdecydować jaką formę przyjmie. Ja prawie do końca byłem przekonany, że jest to raczej reportaż. Końcówka jednak skutecznie obdziera ze złudzeń i przywidzeń a w to miejsce wciska tandetę, która aż odrzuca (dobrze, że czytałem należąco!).
Niestety ten autor trafia na moją czarną listę :(

Dodaj recenzję