Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie (ebook) –	Janusz Wójcik, Przemysław Ofiara

E-book

Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

Spowiedź życia najbardziej barwnej postaci polskiej piłki! Wygodnie i jakże łatwo jest uczynić Janusza W. twarzą korupcji w naszym futbolu, zapominając, że w polskim bagnie od kilkudziesięciu lat umoczeni byli praktycznie wszyscy, a każdy oskarżony ma prawo do obrony.  Dla milionów Polaków Janusz Wójcik to jednak wciąż najpiękniejsze piłkarskie wspomnienia, ostatnie wielkie polskie sukcesy, unikalne metody motywacji, kąśliwy język i niezrównane poczucie humoru.  A także fascynujące życie na krawędzi, pełne szalonych przygód, politycznych intryg, pięknych kobiet, najszybszych samochodów i najlepszych alkoholi.     Czytając tę książkę, wiele razy popłaczesz się ze śmiechu, wzruszysz się, wracając do cudownych piłkarskich lat, i zbulwersujesz, odkrywając mroczne sekrety polskiego sportu oraz polityki. Janusz Wójcik szyderczy, ironiczny i prowokujący jak nigdy dotąd!   

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

328

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

23.82 MB (MOBI), 9.91 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Anonimowy czytelnik

06.09.2015, 19:41

„Świetna książka”

Postać Janusza Wójcika dobrze znana jest w Polsce nie tylko wśród miłośników sportu, bo przecież udzielał się także jako polityk. Postać kontrowersyjna, która przeszkadzała w dążeniu do celu wielu personom. Biografia byłego selekcjonera reprezentacji Polski pt "Jedziemy z frajerami. Całe moje życie" jest tak barwną książką, jak jego postać, którą znamy z okładek gazet, telewizji czy z ławki trenerskiej. Popularny "Wójt" nie boi się opisywać trudnych momentów w swoim życiu - rozwód z żoną, walkę o życie w szpitalu, czy aresztowanie w związku z aferą korupcyjną. Nie boi się także krytykować wielu osób związanych z PZPN-em, nie pozostawiając na nich suchej nitki.

Już pierwsze strony pozycji Janusza Wójcika napisanej wraz z dziennikarzem Super Exspressu - Przemysławem Ofiarą - robią bardzo duże wrażenie i sprawiają, że książkę szybko nie przerwiemy czytać. Zaczynają się one od odprawy byłego selekcjonera reprezentacji Polski w przerwie meczu finałowego igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992, gdzie reprezentacja Polski mierzyła się z gospodarzami Hiszpanami, To był ostatni wielki sukces naszej reprezentacji, której ojcem sukcesu był właśnie główny bohater książki. Pierwsze fragmenty ukazują nam tamte igrzyska, na których zdobyliśmy srebrny medal od kulis, nie tylko podczas samej imprezy, ale także od początku drogi na szczyt. Nie brakuje ripost ze strony "Wójta" wobec osób współpracujących wówczas z nim. Jednak główną moją uwagę skupiła anegdota związana z pierwszym dniem w Hiszpanii, kiedy sama organizacja igrzysk olimpijskich mogła doprowadzić ówczesnego szkoleniowca olimpijskiej reprezentacji Polski do zawału.

- Wreszcie nadszedł Wielki dzień. Przylecieliśmy do Saragossy, gdzie mieliśmy stacjonować. Od razu było widać, że coś jest nie tak, bo z lotniska jechaliśmy pod eskortą policji, a wokół naszego hotelu było tyle radiowozów, jakby na naszą cześć ściągnęli funkcjonariuszy z całej Hiszpanii. Nawet budynki rządowe nie są tak chronione, jak był ten hotel! Rozdzielono pokoje, ja z ulgą udałem się do swojego. Podchodzę do balkonu i widzę, że na dachu budynku na przeciwko ktoś leży na dachu i celuje we mnie z karabinu! Padłem. Kiedy to zobaczył, podniósł się, a karabin miał już przy nodze. Patrzę, a ten skurwysyn do mnie macha! Ze strachem, ale też się podniosłem. Okazało się, że to nie żaden zamachowiec, ale jeden z ochroniarzy zapewniający nam bezpieczeństwo podczas igrzysk.

W biografii Wójcika możemy też przeczytać o jego zagranicznych podbojach na bliskim wschodzie, gdzie trenował olimpijską reprezentację Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz pierwszą reprezentację Syrii. Historie, które zostały opisane na pewno w jakiś sposób przybliżają nas do mentalności, kultury i obyczajów ludzi z tamtych krajów. Podczas opisywania historyjek z Zjednoczonych Emiratów Arabskich główny bohater książki skupił się bardziej na jego życiu i spędzaniu wolnego czasu w tym kraju niż opisie anegdot z szatni. Jednak odwrotnie stało się podczas przybliżania nam swojego pobytu w Syrii. Tutaj sytuacja było nieco bardziej skomplikowana niż w ZEA, ponieważ reprezentacją nie rządzili szejkowie, a główni dowódcy syryjskiej armii. Janusz Wójcik słynie z tego, że nie boi się nikogo i tak było tym razem. Podczas jednego z meczów reprezentacji Syrii do szatni wszedł jeden z miejscowych pułkowników i wszczął awanturę o wyjściowy skład drużyny prowadzonej przez polskiego trenera. Chciał on, aby piłkarze z jego klubu grali w pierwszym składzie. Oczywiście został szybko pogoniony, co sprawiło, że jego gracze przestali się bać swoich przywódców i pewnie pod wodzą "Wójta" wygrywali kolejne spotkania.

Książka Janusza Wójcika nie jest oparta tylko na wspomnieniach nie tylko ze sfery piłkarskiej, ale także z polityki oraz spotkaniach z wieloma wpływowymi postaciami z biznesu, jak Roman Abramowicz, czy też głowami państw szczególnie krajów arabskich. Większość opowiadam bawi w sposób niesamowity, lecz zdarzają się również takie sytuacje, które zapierają dech w piersiach. Największa uwagę w całej książce zwraca ostatnie sto stron, gdzie dużo jest napisane o korupcji w polskiej piłce. W tej aferze postawiono zarzuty także Januszowi Wójcikowi. Najbardziej mrożącą krew w żyłach historią w całej biografii jest wypadek "Wójta", który wydarzył się w domu. Mógł on skończyć się śmiertelnie, ponieważ dzięki szczęściu że trafił na dobrych lekarzy przeżył i możemy czytać jego wspomnienia w chwili obecnej. Natomiast już ostatnie fragmenty książki mocno nas będą bawić, ponieważ Janusz Wójcik pisze o swoich miłosnych podbojach, a także swoim dzieciństwie, gdzie mocno rozrabiał i był niesfornym chłopcem.

Pozycja Janusza Wójcika "Jedziemy z frajerami, Całe moje życie" posiada w swojej treści wiele wulgaryzmów. Jednakże nie przeszkadzają one w czytaniu, a wręcz przeciwnie pozwalają lepiej zrozumieć daną sytuację i sprawiają, że jesteśmy zaciekawieni tym, co wydarzy się za chwile. Książkę czyta się bardzo płynnie, gdzie w sposób naturalny można przejść do kolejnego rozdziału. Widać wyraźnie, że Przemysław Ofiara mocno przyłożył się do napisania biografii "Wójta" i efekt doskonale wykonanej pracy widać po przeczytaniu całej książki.

Z ręką na sercu mogę polecić wszystkim biografię Janusza Wójcika i zagwarantować, że nikt się na niej nie zawiedzie. Jest to książka o człowieku, który nigdy nikogo się nie bał i zawsze stawiał na swoim. Ulegali mu szejkowie, prezydencji państw, politycy, nie mówiąc już o samych zawodnikach, którzy nie odważyli się z nim wejść w ostrą polemikę, bo wiedzieli, że skończy się to przykrymi dla nich konsekwencjami. W niej dostrzegamy też alkohol, jako nieodzowny element życia Janusza Wójcika. Za samą treść niektóre osoby mogą się obrazić. Największa krytyka pod wieloma względami padła pod śp Mariana Dziurowicza, który pod koniec lat 90-tych był prezesem PZPN-u i wiedział o całej korupcyjnej machinie. Książkę czytałem przez trzy dni i na pewno w ciągu każdego z nich mocno poprawiała mi samopoczucie. Oczywiście trzeba brać z przymrużeniem oka niektóre historie, bo wiemy, jaką osobą jest były selekcjoner reprezentacji Polski. Jednak ktoś kto uważa się kibica piłki nożnej powinien przeczytać tę książkę, ponieważ w dużej mierze obrazuje polski futbol z lat 90-tych, który miał trudne oraz brudne oblicze. Na tej książce po prostu nie da się zawieść i można tylko i wyłącznie miło spełnić czas czytając ją.

http://wszybkimkontrataku.blogspot.com/2015/09/jedziemy-z-frajerami-cae-moje-zycie.html

Mateusz Ługowski

16.02.2015, 19:37

„"Golimy frajerów!"”

Janusz Wójcik to bez wątpienia jedna z najbardziej barwnych osobowości polskiej piłki nożnej ostatnich lat. Jest znany nie tylko z powiązań z aferą korupcyjną, ale przede wszystkim z ciętego języka i niezwykle ciekawych wspomnień. W końcu jego trenerska kariera to nie tylko Polska, ale także tak egzotyczne piłkarsko kraje jak Cypr, Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy... Syria. Jedno jest pewne: wszędzie udawało mu się odnieść sukces, ale nigdzie nie potrafił "zakotwiczyć" na dłużej. Dlaczego? Ano dlatego, że wciąż szukał nowych wyzwań i nowych przygód.

"Wójt", znany ze swojego bezkompromisowego podejścia, jest autorem największego sukcesu polskiej piłki nożnej w ostatnich latach, jakim bez wątpienia jest srebrny medal polskiej reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich w 1992r. które odbywały się w Barcelonie.

Autor książki opowiada nam niezwykle ciekawe historie, które przydarzyły mu się podczas całej swojej kariery. Jego powiedzenia, takie jak np. „Dobra panowie, kiełbasy do góry i golimy frajerów!", czy „Kasa misiu, kasa” są do dzisiaj cytowane przez polskich trenerów. Wójcik słynął ze swojego nietuzinkowego podejścia do pracy, ale jak się później okazało właśnie to było kluczem do jego sukcesów. Treningi prowadzone przez "Wójta" przypominały obóz przetrwania dla najwytrwalszych komandosów, ale żaden z jego zawodników nawet nie ważył się narzekać, gdyż doskonale wiedział, czym to grozi: "Out".

Były trener m.in. Jagielloni Białystok, Legii Warszawa, czy Znicza Pruszków nie ukrywa swojego zamiłowania do alkoholu i kobiet. Co więcej, są to dwa elementy, które towarzyszą mu przez całą trenerską karierę. Otwarcie przyznaje, że alkoholowe libacje miały miejsce podczas zgrupować reprezentacji i co więcej, niekiedy sam brał w nich udział. Piłkarze wiedzieli, że mogą sobie pozwolić na kilka głębszych, ale następnego dnia na treningu muszą być w pełnej gotowości, gdyż w innym przypadku czeka ich "suszarka" z prawdziwego zdarzenia, której nie powstydziłby się sam sir Alex Ferguson. O obecności alkoholu w polskiej piłce mówi wprost: „W polskiej piłce każdy pił, nigdy nie spotkałem działacza, który stroniłby od wódy.”

Jego kontakty są bardzo szerokie. Dzięki pracy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Syrii poznał wielu wpływowych i obrzydliwie bogatych szejków, a w Polsce wszedł w kontakty z gangsterami, łapownikami i innymi ludźmi z tzw. "półświatka". Opowiadane przez niego historie momentami wydają się nieprawdopodobne, jednak trzeba uczciwie przyznać, że czytanie tak barwnie napisanych wspomnień jest bardzo dobrą rozrywką. "Wujo" spróbował swoich sił także w polityce, a jego mentorem w tej dziedzinie był Andrzej Lepper zwany przez niego "Lepperiusem". "...Kiedy bawiłem się w politykę, Lepperius stał na pierwszym miejscu w mojej sejmowej hierarchii..."- pisze w swojej książce Wójcik.

Autor książki lubi wprost mówić o swoich zasługach. Jako jedną z nich wymienia odkrycie talentu Roberta Lewandowskiego. Wójcik przyznaje, że już po pierwszych treningach z "Lewym" w Zniczu Pruszków dostrzegł jego talent i wiedział, że ma szansę osiągnąć sukces. Jego przewidywania sprawdziły się, gdyż jak wiadomo Robert gra obecnie w Bayernie Monachium i jet uznawany za jednego z najlepszych napastników na świecie.

Muszę przyznać, że po skończeniu tej książki miałem mały niedosyt, gdyż przed jej premierą głośno zapowiadano, że rzuci ona nowe światło na aferę korupcyjną w Polskim Związku Piłki Nożnej. Tak się nie stało, gdyż Wójcik nie wymienia żadnych nazwisk, tylko ogranicza się do ogólnego opisania maszyny korupcyjnej. Na ostatniej stronie tej książki znajdziemy napis: "To jeszcze nie koniec. Ciąg dalszy nastąpi!" Tak więc możemy się spodziewać, że w drugiej części "Wójt" zacznie "sypać" i dzięki niemu dowiemy się wielu interesujących szczegółów.

Podsumowując, książka Janusza Wójcika pt. "Jedziemy z frajerami. Całe moje życie" jest książką po którą powinien sięgnąć każdy kibic interesujący się naszą rodzimą ligą. Dzięki niej dowiemy się, jak od kulis wyglądają zgrupowania reprezentacji (może raczej jak wyglądały) oraz jak wyglądały treningi z najcharyzmatyczniejszym trenerem polskiej piłki ostatnich lat.

Katarzyna Cygan

22.12.2014, 10:15

„Kontrowersyjnie, ale ciekawie”

Przed przeczytaniem książki postać Janusza Wójcika była mi nieznana. Słyszałam tylko o Nim kilka słów od dziadka. Z pewnością "Wójt" jest postacią niezwykle kontrowersyjną, tak jak sama książka ale również niezwykle barwną i ciekawą. Książka pełna śmiesznych jak i momentami absurdalnych anegdot. Mimo wulgarnego języka, dobrze mi się ją czytało. Gratka dla każdego wielkiego fana polskiej piłki nożnej, przybliża to czego kamery nie dostrzegły, a co się działo poza nimi.

Katarzyna Cygan

22.12.2014, 10:15

„Kontrowersyjnie, ale ciekawie”

Przed przeczytaniem książki postać Janusza Wójcika była mi nieznana. Słyszałam tylko o Nim kilka słów od dziadka. Z pewnością "Wójt" jest postacią niezwykle kontrowersyjną, tak jak sama książka ale również niezwykle barwną i ciekawą. Książka pełna śmiesznych jak i momentami absurdalnych anegdot. Mimo wulgarnego języka, dobrze mi się ją czytało. Gratka dla każdego wielkiego fana polskiej piłki nożnej, przybliża to czego kamery nie dostrzegły, a co się działo poza nimi.

Mariusz Zielski

22.11.2014, 12:53

„Słaba, na poziomie ksiązki o Wojciechu Kowalczyku.”

Książka słaba, na poziomie książki o Wojciechu Kowalczyku. Główny bohater chwali się co to nie osiągnął i odbiera się wrażenie, że jest Bogiem polskiej piłki tylko bardzo niedocenianym.Na jeden wieczór dla lubiących piłkę nożną.Ogólnie nie polecam.

Mariusz Zielski

22.11.2014, 12:53

„Słaba, na poziomie ksiązki o Wojciechu Kowalczyku.”

Książka słaba, na poziomie książki o Wojciechu Kowalczyku. Główny bohater chwali się co to nie osiągnął i odbiera się wrażenie, że jest Bogiem polskiej piłki tylko bardzo niedocenianym.Na jeden wieczór dla lubiących piłkę nożną.Ogólnie nie polecam.

Dodaj recenzję