Zapach miasta po burzy (ebook) –	Olgierd  Świerzewski

Zapach miasta po burzy

Ocena czytelników:

7,8 (212 oceny) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

„Zapach miasta po burzy” to porywająca historia miłości z upadającym imperium w tle. Dobro i zło w potyczce na zatracenie. Wielka historia rodem z Tołstoja i ciemna strona rosyjskiej natury jak u Dostojewskiego. Pełna pasji i szaleństwa powieść, jakiej dawno nie było. Trzeba nie lada bezczelności, żeby bez najmniejszego skrępowania, jak robi to Olgierd Świerzewski, sięgać pełnymi garściami z żywiołu romansu i mieszać go ze skrajnymi emocjami wyrachowanych szachów. I co najdziwniejsze ulegamy całkowicie tej bezczelności, od pierwszego do ostatniego zdania. Od pierwszego ruchu pionkiem po śmierć lub miłosne spełnienie. Ta książka udowadnia, że między szczytem a otchłanią biegnie jedynie cienka linia. Dwóch rywalizujących sportowców i fascynująca kobieta, ich losy wpisane w czas dziejowych przemian, w polityczne rozgrywki i świat wielkiej polityki. Nie ma prostych schematów ani bohaterów wyłącznie dobrych lub złych. Ich dojrzewanie, wybory i dylematy napiętnowane są przez dramatyczne wydarzenia w chylącym się ku upadkowi Związku Radzieckim i szukającej swojej nowej tożsamości Rosji. Bohaterom nie udaje się uciec od polityki, która wpływa na ich los. Kogo doprowadzi do upadku, komu pozwoli się wybić? Jaki wpływ na życie każdego z nich będzie miała dziewczynka z niewielkiego miasta nad Wołgą? Kocham zapach miasta po burzy – mówi jedna z bohaterek – Katia Sawiczewa. – Wszystko jest wówczas takie świeże, oczyszczone, obmyte z grzechu. To daje nadzieję... Wciągam ten zapach i chcę zaczynać wszystko od nowa. Wierzę wówczas, że dostaję nową szansę. „Zapach miasta po burzy” wypełniają emocje, które na długo pozostają w pamięci czytelnika.

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Liczba stron wydania papierowego

770

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

7.69 MB (MOBI), 3.11 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Małgorzata Szymańska-Ziewiec

04.03.2016, 18:32

„Jeżeli twój przeciwnik po przegranej partii mówi szachów, że mógł ją wygrać - nie zaprzeczaj. Rzeczywiście - mógł..."”


Nazwisko autora nic mi nie mówiło ale opis na okładce już bardziej. Że potężny, odważny, wspaniały debiut prozatorski Olgierda Świerzewskiego. Że jak z Tołstoja, jak z Dostojewskiego, że romans, polityka, wielkie szachy i wielkie emocje…
O szachach wiem niewiele, romanse czytam rzadko ale dlaczego nie…
Pożyczyłam, zagłębiłam się w lekturze.
Trwało kilka dni bo stron blisko 730.
Ponieważ uczucia mam mocno mieszane udałam się do internetu na poszukiwanie opinii. No i znowu zachwyt, że takie wspaniałe dzieło…
Zaraz sobie pomyślałam, że ja jakoś dziwna jestem bo coś mi tu nie gra i zgrzyta.
Ale może po kolei. Akcja książki rozgrywa się w latach 1979-2000. Głównym bohaterem jest Oleg Antonow. Szachista. Najpierw początkujący potem robiący coraz większą karierę szachową aż do mistrzostwa świata włącznie. Antagonistą Olega jest Anatolij Romancew, oczywiście także szachista. Przyjdzie im się spotykać w szachowych pojedynkach niejednokrotnie. Obu panów wiele różni. Jak się okazuje Romancew to pupil systemu i grywa w szachy z samym Breżniewem, jego matka jest znaną pianistką a ojciec doradcą rządu ( taki troszkę związkowo-radziecki arystokrata) a Antonow to syn nieżyjącego już boksera, wychowywany przez matkę, nauczycielkę matematyki i dziadków( chyba mamy go uważać za jakieś niższe sfery).
Antonow, którego poznajemy gdy ma lat 14 dorasta odkrywając szachy. Grywa coraz lepiej i wspina się po szczebelkach i szczeblach kariery szachowej. Romancew grywa i wygrywa dla Związku Radzieckiego sterowany i mocno naciskany z góry.
Pomiędzy obu panami zjawia się kobieta -Tatiana.
Emocje faktycznie narastają lawinowo, żeby spaść szybko i w głęboką dziurę, ale nie chcę zdradzać więcej bo na relacjach między bohaterami zasadza się przecież zrąb powieści.
Co więc mi nie pasuje?
Pojawia się w powieści mnóstwo postaci. Kolegów i znajomych obu bohaterów, przyjaciółek bohaterki ale każda z tych postaci jest jakaś niewykończona, to jakby szkic, zarys. Już się wydaje, że postać będzie miała jakieś znaczenie i nagle znika z kart powieści bezpowrotnie albo zostaje zepchnięta na margines marginesu ( tak się dzieje z dość dobrze zapowiadającą się postacią Andrieja- kto przeczyta dowie się kto zacz). Jest wątek Miszy Sałowa, doskonały naprawdę i tak sobie porzucony bez żadnego związku z bohaterem głównym czyli Olegiem Antonowem.
Są w książce także ważne wydarzenia z historii - np. Czernobyl. Wątek Czernobyla dotyka głównego bohatera poprzez jego dziadka ale nie jest przez niego w żaden sposób skomentowany. Takich wątków, które kompletnie niczego do książki nie wnoszą – a doskonale się zapowiadały - jest całe mnóstwo. Na mnie zrobiło to wrażenie literackiego patchworku. Autor miał jakieś wątki gdzieś przygotowane, posklejał je do kupy i uznał, że gotowe. Czekałam, że się rozwiną bo mają potencjał ale nic z tego.
W połowie książka zaczyna zjeżdżać po równi pochyłej, nabiera tempa i wpada w rozciapkane błotko ckliwego romansidła. To już nie jest historia miłości, rozstania, miłości znowu, miłości do innej osoby, rozpaczy po utraconej miłości i tak dalej. To jest ckliwe, lepkie romansidło z rodzaju wenezuelskich i brazylijskich telenowel z „rosyjska duszą” i rosyjską wódką w tle. Upadek na samo dno, powrót tryumfalny, fanfary i takie tam.
Ale… jest drugie dno. Mianowicie szachy! I tutaj ujawnia się talent autora. Jak wspomniałam na początku o szachach wiem tyle, że czarne i białe i szachownica ma 64 pola, no może ciut więcej. Szachy to trudna gra, bez dwóch zdań. Wydawać by się mogło, że kompletny laik (taki jak ja) pogubi się w opisach szachowych rozgrywek, meczów, turniejów, obron, debiutów, tych wszystkich „pion na e4, c5” i tak dalej. I tu niespodzianka. Okazuje się, że najbardziej ciekawą część książki stanowiły dla mnie opisy pojedynków szachowych właśnie. Autor w sposób doskonały, niezwykle jasny, klarowny, często poetycki nawet prowadzi czytelnika poprzez meandry rozgrywek. Prawie obserwujemy pracę mózgu szachisty podczas gry. Dowiadujemy się w jaki sposób geniusz szachowi „widzi” to co dzieje się, a co najważniejsze co będzie się działo na szachownicy za chwilę, za dwie i jeszcze później. Jak oblicza w głowie, przewiduje, sprawdza, mierzy i waży każdą możliwość, jak fenomenalną musi mieć pamięć i zdolność koncentracji. Mecz szachowy jest także pojedynkiem myśli, spojrzeń, min, uśmiechów i grymasów twarzy, to walka psychiki z psychiką. To bardzo trudne i bardzo wyczerpujące.
Ta część powieści naprawdę mnie zachwyciła ale pozwala mi na uznanie „Zapachu miasta po burzy” za książkę zaledwie dobrą pomimo wyraźnie widocznego talentu autora, pomimo umiejętności poetyckiego operowania słowem. Wydaje się bowiem, że zamysł autora aby przedstawić w powieści także dzieje zmierzchu Związku Radzieckiego nie do końca się powiódł. Osoby nie znające historii upadku radzieckiego imperium niczego się z tej książki nie dowiedzą. Świerzewski pokazuje nam migawki, jakby przewracał karty w albumie ze zdjęciami, szybko i bez wdawania się w objaśnienie kim jest ta pani w olbrzymim kapeluszu i czy może ten golutki dzieciak na futrze i pan z wąsem to ta sama osoba. Nie jest to wielka historia jak z Tołstoja, niestety.
A dostojewszczyzna? Tu występuje jej tańsza wersja sprowadzająca się do zapijania egoizmu wódą. Nostalgiczna rosyjska dusza nad Wołgą pije na umór bo nie umie się pogodzić z przegraną i nie ma już czym karmić swego ja.
Jest jednak rzecz arcyważna dla której mimo wszystko warto przeczytać 729 stron „Zapachu miasta po burzy”. Ten ważny powód to ostatnia strona. Wymiana myśli i spojrzeń pomiędzy Olegiem Antonowem a Anatolijem Romancewem. Oleg Antonow zrozumiał.
Ja też.

Dodaj recenzję