okładka Coś pożyczonego. Ebook | EPUB, MOBI | Emily Giffin

Ebook

Coś pożyczonego

Pobierz za darmo fragment ebooka:

EPUBMOBI

Opis ebooka

Przebojowa Darcy i rozważna Rachel są najlepszymi przyjaciółkami. Mimo różnic charakterów darzą się pełnym zaufaniem. Jedna noc wszystko zmienia. Kiedy Rachel budzi się u boku Deksa, narzeczonego Darcy, wie, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Bo Rachel zakochuje się w Deksie, a data jego ślubu z Darcy jest coraz bliższa…

Szczegóły

Język ebooka

polski

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.49 MB (MOBI), 0.87 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie

Monika Walas

Monika Walas

29.02.2012, 23:52

"Coś pożyczonego" to pełna niespodzianek historia o tym jak pogodzić się ze zdradą ukochanego. To nie zwykła opowieść kryjąca w sobie morał. Polecam ją wszystkim kobietom.

Suder Karolina

Suder Karolina

29.10.2011, 09:22

"Coś pożyczonego" to pełna humoru i ukrytego przesłania historią, która podbiła moje serducho. Pani Emily Giffin wykreowała bardzo plastycznych bohaterów, wśród, których większość zaskarbiła sobie moją sympatię.

Bookendorfina Izabela Pycio

Bookendorfina Izabela Pycio

06.07.2016, 06:26

„Przyjaźń i lojalność a własne pragnienia i marzenia”

"Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność."

Spotkanie z książką zaliczam do bardzo udanych. Narracja mocno wciąga w świat powieści, ciekawie wplecione wątki, które nie tylko dostarczają radości śledzenia losów bohaterów, ale również w znacznym stopniu skłaniają do przemyśleń i refleksji. Wiarygodnie i wyraziście wykreowane postaci, z całą gamą wad i zalet, jednych natychmiast lubimy, sympatyzujemy z nimi, inni nas irytują, drażnią i denerwują, a niektórzy wywołują wręcz uczucie wrogości i niechęci. Dokładnie tak, jak powinno być, pełen koloryt ludzkich charakterów, przyjmowanych systemów wartości, zgodności z moralnymi wytycznymi. Fabuła niebanalna, interesująca, radość miesza się ze smutkiem, biel z czernią, miłość z wrogością, a zaufanie z kłamstwem.

Książkę czyta się szybko, zwinnie poruszamy się po kolejnych rozdziałach, niecierpliwie odwracamy strony, tak aby jak najszybciej dowiedzieć się, co czeka nas dalej, jakie niespodzianki, zwroty akcji i rozwinięcia wątków przygotowała dla nas autorka. Lekkie pióro, wrażliwy i ciepły styl, naturalne i niewymuszone dialogi, znajomość praw rządzących ludzkimi emocjami, wszystko to powoduje, że chętnie oddajemy się lekturze. Takich właśnie historii oczekujemy z gatunku literatury obyczajowej, nie za ciężkich w odbiorze, ale również niebanalnych, niespłyconych, wnikliwych, zawierających w sobie elementy rozrywki, jak również przypomnienia pewnych przesłań życiowych, świadomości trudnych wyborów. Dobry relaks czytelniczy, punkt odniesienia do własnych doświadczeń życiowych.

Rachel zakochuje się w narzeczonym swojej najbliższej przyjaciółki. Wydaje się, że kobiety łączy szczególna więź, pełne zaufanie, oddanie i przywiązanie. Znają swoje sekrety i tajemnice, niemal intuicyjnie wiedzą, jakich zachowań mogą po sobie oczekiwać. Spokojna i zrównoważona Rachel ma wyrzuty sumienia z powodu okłamywania Darcy, jednak nie poczuwa się do winy. Trzydziestolatka mocno odczuwa samotność, nie czuje satysfakcji z pracy prawnika, przyszłość budzi w niej wielkie obawy. Z kolei, Darcy sprawia wrażenie szczęśliwej i spełnionej osoby, niezwykle przebojowej i czerpiącej z życia tylko to, co najlepsze, cały świat leży u jej stóp.

W miarę jak poznajemy przeszłość kobiet okazuje się, że deklarowana wielka przyjaźń nie do końca jest równoważna dla obu stron, nie zawsze lojalna, momentami toksyczna i wysysająca mnóstwo emocji. Z zainteresowaniem śledzimy szalone zawirowania w relacjach między przyjaciółkami. Czemu postępując w zgodzie z sobą, w określonych warunkach, przy niełatwych wyborach, tracimy poczucie własnej wartości? Dlaczego tak trudno przyznać się do łamania ustalonych zasad i reguł? Czy można poświęcić siebie samą w imię przyjaźni? A może lojalność wobec bliskiej osoby nie powinna być ważniejsza niż własne pragnienia i marzenia?

bookendorfina.blogspot.com

Renata S

Renata S

04.08.2015, 09:34

„Dobry zwyczaj nie pożyczaj”

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Jej styl jest lekki, dzięki temu książkę czyta się szybko. Główny wątek to przyjaźń, ale wystawiona na bardzo poważną próbę. Bohaterowie są tak wymyśleni, że mimo woli sympatyzujemy z konkretnymi osobami. Da się wyczuć, że autorka faworyzuje jedną z bohaterek i przekonuje nas do swojego stanowiska. Momentami może to przeszkadzać w czytaniu, bo czujemy, że trochę nie mamy wyjścia, musimy lubić kogoś bardziej. Tematy są nośne: przyjaźń, miłość, zdrada, wszystko osadzone w nowojorskich realiach.
Całkiem sympatyczna książka, do poczytania w wolne popołudnie, literatura kobieca w bardzo przyzwoitym wydaniu.

Recenzja pochodzi ze strony reniferczyta.pl

Gabriela Flis

Gabriela Flis

08.10.2011, 15:58

„”

Co jest najważniejsze w życiu? Miłość czy przyjaźń? Czy ze względu na miłość człowiek może poświęcić pewne aspekty swojego życia, zmienić się? A może nawet miłość nie powinna zmuszać nas do czegoś takiego?

Darcy i Rachel, przyjaciółki praktycznie od zawsze. Zawsze razem bez względu na przeciwności losu i na różnice charakterów, która prawdę mówiąc jest widoczna i z punktu widzenia innych osób wręcz nie do pogodzenia. Mimo tego wszystkiego dziewczyny ciągle są przy sobie, pomagają sobie w problemach, po prostu trzymają się razem z mniej lub bardziej samolubnych pobudek. Wszystko zmienia się w dniu trzydziestych urodzin Rachel kiedy to po mocno zakrapianej imprezie budzi się w łóżku obok Dexa, narzeczonego Darcy! Od tego momentu dziewczyna zaczyna mieć przed przyjaciółką tajemnicę, tajemnicę która będzie dręczyć ją od środka i przez którą trudno będzie być przy Darcy tak blisko jak dotychczas. Na domiar złego zakochuje się w Dexie, z wzajemnością. Pozostaje pytanie czy Dex zerwie zaręczyny z Darcy? A może potraktuje Rachel tylko jako nic nieznaczący skok w bok?

Książka pisana jest z perspektywy Rachel. Dzięki temu dowiadujemy się sporo o bądź co bądź głównej bohaterce książki. Dzięki temu też poznajemy jej przemyślenia, jej wewnętrzną walkę nad wybraniem tego co będzie mniejszym złem dla Darcy. Nie myśli zbyt wiele o sobie, choć pragnie być szczęśliwa, ale nie kosztem przyjaciółki. „Przyjaciółki” która nie jest wzorem cnót i która zdaje się robić wszystko byłe tylko jej było na wierzchu i byle tylko jej było dobrze. Kieruje się tylko swoim szczęściem, nie zważając na zdanie i uczucia innych, wręcz idąc po trupach do wyznaczonego sobie celu. Widzimy zetknięcie się ze sobą dwóch postaw życiowych, które mimo iż są reprezentowane przez dwoje najbliższych sobie osób to dążą jednak do zdegradowania i cierpienia tylko jednej z nich…

Emily Giffin, zaraz obok Nicholasa Sparksa, jest moją ulubioną autorką romansów. Przeczytałam już chyba wszystkie książki z jej dorobku pisarskiego (które wydano w Polsce) i mogę do nich wracać kilkakrotnie bez obawy, że mi się znudzą. Tak było też i z opisywaną przeze mnie książką. Czytałam ją jakiś czas temu i choć wtedy przypadła mi do gustu to nie potrafiłam w pełni dostrzec jej przesłania. Był to dla mnie kolejny tani romans. Ok, książka jest romansem jednak pokazuje nam pewną prawdę życiową. Uczy nas że nawet najbliższe nam osoby potrafią nas zranić, jak i to że nawet dla własnego szczęścia nie powinno się poświęcać szczęścia innego człowieka. Nie należy jednak zapominać o sobie samym, gdyż jak to ktoś kiedyś powiedział „jeśli chcesz uszczęśliwić cały świat, to zacznij od siebie samego”.

„Coś pożyczonego” to historia miłości, historia wyboru mniejszego zła, jak i historia dwojga ludzi znających się od lat, a którzy swoje uczucie dostrzegli właśnie w tych, niezbyt sprzyjających okolicznościach.

Książki nie potrafię obiektywnie ocenić, ale chyba nie o to chodzi żeby być obiektywnym . Książka mnie wzruszyła, skłoniła do przemyśleń, zaciekawiła swoją historią, jak i pozwoliła uwierzyć, że prawdziwa miłość zawsze zatryumfuje ;)

„Długo milczymy i nagle on pyta:
- Co my właściwie robimy?
Myślałam nad tym setki razy, formułowałam identyczne słowa z taką samą intonacją i naciskiem na „robimy”. Jednak za każdym razem odpowiadałam inaczej:
Idziemy za głosem serca.
Jesteśmy zagubieni.
Buntujemy się.
Dex boi się małżeństwa.
Ja boję się samotności.
Zakochujemy się w sobie.
Już się kochamy.”

Renata Szady

Natula

20.09.2011, 17:59

„”

Na pewno większość osób zna bajkę o Kopciuszku. Jeśli tak, to nie zaskoczy nikogo podrasowana wersja tej opowieści, taką historyjkę po tuningu możemy spotkać w książce „Coś pożyczonego” Emily Giffin.

Rachel jest zakompleksioną trzydziestoletnią kobietą, żyjącą w cieniu swojej egocentrycznej przyjaciółki Darcy. W dniu swojej imprezy urodzinowej – zorganizowanych oczywiście przez Darcy - Rachel nie ma najlepszego samopoczucia, jej życie nie ułożyło się tak jak planowała, jest zdołowana i rozgoryczona. Smutki zatapia w alkoholu, a w maratonie tym towarzyszy narzeczony jej najlepszej przyjaciółki, boski Dex Tak się składa, że przystojniak Dex jest też przyjacielem Rachel, znają się z czasów studiów i to ona poznała go z trzpiotką Darcy. Urodzinowy wieczór kończy się dość niefortunnie dla tej pary, gdyż następnego ranka oboje budzą się w tym samym łóżku, co gorsze odkrywają, że łączy ich coś więcej niż tylko przyjaźń.
Jak potoczą się dalsze losy Rachel i Deksa?,
Czy wygra miłość?
Czy też zwycięży babska solidarność?

Sprawa wydaje się bardzo poważna, zachwiane zostaje zaufanie i przyjaźń. Coś, co wydawało się stabilne ulega nagłemu upadkowi. Logicznym wydaje się, że ta powieść powinna poruszać czytelnika, zmuszać go do refleksji i wyciągania wniosków. Niestety tak nie jest, nad czym szczerze ubolewam, bo książki Emilly Giffin - „Coś niebieskiego”, „Sto dni po ślubie” „Siedem lat po ślubie”- zazwyczaj dostarczają mi pełnego wachlarza emocji, w tym przypadku dostałam płyciutką historyjkę z płyciutkimi bohaterami.

Już na starcie idzie z rozpaczy załamać ręce, postacie książkowe są przewidywalne, z wyraźnym podziałem na charaktery. Autorka robi wszystko żeby przedstawić Darcy w niekorzystnym świetle, ciągle dowiadujemy się o niej podłych rzeczy, które mają spowodować, że odbieramy ją jako nieczułą, głupiutką, wiecznie grymaszącą, zapatrzona w siebie nimfę z IQ kałuży. Zaś Rachel jest bierną, szarą myszka, niedoceniającą swoich walorów, mało tego ta słodka kobieta daje się wykorzystywać drapieżnej Darcy, gdyż tak naprawdę ich przyjaźń jest mocno naciągana. Mam wrażenie, że wszystko to ma służyć temu, żeby czytelnik bez wyrzutów sumienie mógł kibicować romansowi Deksa z Rachel, bo w końcu jest na to idealne usprawiedliwienie: przecież wredna Darcy nie może dostawać wszystkiego o czym sobie tylko zamarzy, a już na pewno nie należy się jej przystojny, cierpliwy i inteligenty Dex.
Nasi bohaterzy emocjonalnie zatrzymali się na poziomie liceum, są niedojrzali i za żadne skarby nie da się ich lubić. To dorośli ludzie którzy nie wyrośli z nastoletniej złośliwości, są nudni, apatyczni i najczęściej bierni.

W książce momentami pojawiają się stwierdzenia zmuszające do polemiki nad tematem zdrady, ale tak naprawdę jest to zrobione na marnym poziomie. W powieści zaskakujące jest to, że nie spotkamy się z bezpośrednią krytyka zjawiska jakim jest zdrada. Nie oszukujmy się jest to niemoralne zachowanie, wydawałoby się że Rachel powinna dostawać baty za to co robi, a jest całkiem inaczej. Mam wrażenie , że takie działanie jest top trendy w amerykańskim snobistycznym świadku, w końcu jest tajemnica, przystojny narzeczony i pierwsza druhna która sypia z przyszłym małżonkiem swojej najlepszej przyjaciółki. Tak gorszące, że aż rewelacyjne. Gdyby nie kilka zdań, błądzących gdzieś w myślach naszej niepokornej Rachel, to można by powiedzieć, że „Coś pożyczonego” to pochwała zdrady, szczególnie tej z wielkim skandalem w tle i prawdziwą miłością w zanadrzu.

Pomimo że książka jest taka jaka jest, czyli płyciutka, banalna, a zarazem bardzo przewidywalna, to na szczęście zawiera w sobie sporą dawkę humoru, poza tym styl pisania Emily Giffin jest lekki i subtelny dzięki czemu książkę czyta się w miarę przyjemnie .
„Coś pożyczonego” nie jest wymagającą lekturą. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to pozycja literacka nadająca się na niezobowiązującą chwile relaksu, nie czyta się jej z wypiekami na twarzy, ale dostarcza miłej rozrywki na szare, deszczowe dni. Ot takie czytadełko.

Suder Karolina

Suder Karolina

23.08.2011, 22:21

„”

Emily Giffin to amerykańska autorka, która dla pisarstwa porzuciła swoją karierę prawniczą. Po wyprowadzce z Nowego Jorku do Londynu udało jej się podpisać kontrakt z wydawcą na dwie książki ("Something Borrowed" oraz "Something Blue"), które odniosły zaskakujący sukces i wkrótce znalazły się na szczycie listy bestsellerów „The New York Times”. W Polsce wszystkie powieści autorki ukazały się pod nakładem wydawnictwa Otwartego. W 2011 roku na ekrany kin weszła również ekranizacja książki Giffin "Pożyczony narzeczony", w której główne role grają Ginnifer Goodwin i Kate Hudson.

Rachel i Darcy przyjaźniły się od dziecka. Ich relacje nigdy nie były idealne, ale wbrew wszelkim przeciwnością, mimo upływu lat, wciąż są sobie równie bliskie i zawsze mogą na sobie polegać. Racjonalna, odpowiedzialna Rachel pragnąca nade wszystko stabilizacji i pełna życia, tryskająca energią Darcy, uwielbiająca smak nowości. Przeciętność i doskonałość. W dniu swoich trzydziestych urodzin Rachel dostrzega jak bardzo jej życie różni się od tego, które sobie wymarzyła. W przeciwieństwie do przyjaciółki nie czerpie satysfakcji z wykonywanej pracy, nie ma też dwójki dzieci ani męża, a co gorsza, żadnej perspektywy na to, aby obecny stan uległ zmianie. Jedyne co posiada to silne poczucie stabilizacji i spokój, a i to zostaje jej odebrane.

Po przyjęciu z okazji swoich urodzin, Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy - Deksa.Zrozpaczona stara się jak najszybciej zapomnieć o feralnej nocy, zrzucając winę na alkohol. Niestety, wbrew samej sobie zaczyna żywić do Deksa gorętsze uczucie, wkrótce wikła się również z mężczyzną w romans. Znalazłszy się w nowej sytuacji, nękana wyrzutami sumienia Rachel spogląda na swoje życie z boku i odkrywa zaskakującą prawdę. Prawdę, która zaważy nie tylko na jej związku z Deksem, ale także na wieloletniej przyjaźni z Darcy.

„Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa.”

Zdrada to wbrew pozorom pojęcie o szerokim znaczeniu. Dla jednych jest ona jedynie niedochowaniem wierności partnerskiej, dla innych odstąpieniem od swoich wartości. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy aby dopuścić się zdrady potrzebne są czyny, jeszcze gorsze jest jednak jej "stopniowanie" i ustalenie górnej granicy, której przekroczenie równoznaczne jest z brakiem wybaczenia. Bez względu na to nie da się jednak zaprzeczyć, że Rachel zdradziła Darcy. Jest to równie oczywiste jak fakt, że niebo jest niebieskie, a wierzenie, że podczas ślubu powinno się posiadać coś pożyczonego wcale nie ma na myśli narzeczonego. Mimo wszystko jednak, zagłębiając się w historię, doprawdy trudno mi myśleć o postępku Rachel jako o czymś niewybaczalnym.

Rachel to bohaterka, w której każdy z nas chciałby widzieć przyjaciółkę. Lojalna, zorganizowana osoba, która bez względu na wszystko jest zawsze obok gdy się tego potrzebuje. Choć sama się sobie dziwię, moje poglądy nie zmieniły się w chwili, gdy skończyłam czytać "Coś pożyczonego". Owszem zdradziła Darcy, ale jej występek jakoś blednie w oczach porównując go do tego ile przeżyła u boku swojej najlepszej przyjaciółki.

„Te obrazy pamiętam najlepiej. Są jak zdjęcia byłych chłopaków, które rozpaczliwie pragniesz wyrzucić, lecz nie możesz się na to zdobyć. Więc zamiast tego przechowujesz je w starym pudełku po butach w głębi szafy, dochodząc do wniosku, że nie zaszkodzi je mieć. Po prostu na wypadek gdybyś pewnego dnia zapragnęła otworzyć to pudełko i przypomnieć sobie stare dobre czasy.”

Darcy jest bowiem jej totalnym przeciwieństwem. To osoba, którą w normalnym życiu pozornie otaczają dziesiątki ludzi, ale która w najtrudniejszym momencie zostaje pozostawiona sama sobie. Dążąca do wyznaczonych sobie celów po trupach, wiecznie pragnąca znajdować się w centrum zainteresowania. Najpiękniejsza, najmądrzejsza, najlepsza... Idealna. Mimo że początkowo starałam się wykrzesać współczucie do jej osoby, w końcu się poddałam. Darcy to postać, której prawdziwa twarz nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Pod powłoką idealności, kryje się osoba egoistyczna, zapatrzona w czubek własnego nosa, a przez to niezwykle irytująca.

"Coś pożyczonego" wbrew pozorom nie jest kolejną opowieścią o trudnej miłości, której finał znajduje się przed ołtarzem. Nie jest to również historia o zdradzie, choć zdecydowanie jest już to stwierdzenie bliższe prawdy. "Coś pożyczonego" to napisana lekkim, przyjemnym językiem, z nutką humoru powieść o toksycznej przyjaźni. Historia Rachel i Darcy pokazuje, że drobne wydarzenia z przeszłości, kształtują naszą przyszłość, także to kim się staniemy. Jestem usatysfakcjonowana lekturą. Zachwycił mnie styl autorki, a także jej zdolność do zawierania w prostych słowach istotnych prawd.

"Coś pożyczonego" to lektura dla każdego. Bo kto z nas nie znał w swoim życiu Darcy? Kto nie znalazł się nigdy w położeniu podobnym do tego Rachel? Tak jak już pisałam jestem zachwycona powieścią pani Giffin i nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. Z przyjemnością zanurzę się również po raz kolejny w twórczości autorki.