W piątek, 19 lipca, na naszym chatbocie (tak, tak, testujemy takie narzędzie :)) mogliście rozwiązać test wiedzy o Czerwonym Kapturku i zgarnąć za to wybranego przez siebie darmowego e-booka. Pytania nie były łatwe i większość z was miała spore trudności z udzieleniem poprawnych odpowiedzi. I w sumie… nic w tym dziwnego. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, jak stara jest ta historia i w ilu wariacjach znana jest i była na świecie na przestrzeni dziejów.


Kto po raz pierwszy opowiedział historię Czerwonego Kapturka?

Wielu ludzi zna baśń o Czerwonym Kapturku w wersji spisanej przez braci Grimm. Inni znają ją ze starszego o niemal 120 lat zbioru Charlesa Perraulta. Choć obie wersje różnią się szczegółami (w starszej wersji dziewczynka nie zostaje uratowana), nie ma wątpliwości, że opowiadają z grubsza tę samą historię. Dziewczynka podąża do babci z darami, zostaje zaczepiona przez złe stworzenie w postaci wilka, złe stworzenie morduje jej babcię, przebiera się za nią i zastawia pułapkę na dziewczynkę. Można by pomyśleć, że bracia Grimm splagiatowali historię spisaną przez Charlesa Perraulta, gdyby nie fakt, że poznali ją od niepiśmiennych wieśniaków, którzy opowiadali ją sobie od pokoleń. Mało prawdopodobne, by którykolwiek z nich kiedykolwiek czytał utwory francuskiego pisarza…

Czerwony Kapturek
Kup książkę na Woblink.com

Znacznie starsze niż myśleliśmy

Gdy poszukamy dalej różnych przekazów historycznych, okazuje się, że historia o dziewczynce (często ubranej na czerwono lub z jakimś ważnym czerwonym elementem), która w drodze do babci (lub dziadka) spotyka się z potworem, nader często zastawiającym na nią pułapkę w domu babci (lub dziadka), jest o wiele, wiele starsza, niż większość ludzi przypuszcza.
Żyjący w II w n.e. geograf Pausanius opisywał podania o dziewczynce przekazanej złemu duchowi przebranemu za wilka, który dziewczynkę… zgwałcił. Jest to o tyle znaczące, że w baśni spisanej przez Charlesa Perraulta roi się od aluzji seksualnych (nawet XVII-wieczny francuski idiom „spojrzeć na wilki” oznacza „stracić dziewictwo”). Wracając jednak do historii opisanej przez greckiego geografa, rok po gwałcie dziewczynka zostaje odratowana przez siłacza o imieniu Euthymos, który zabija złego ducha. Zresztą wiele jest greckich legend o dziewczynce Pyrrha (imię oznacza „ognista”), która konfrontuje się z niebezpiecznym mężczyzną o imieniu „Wilk”.

Średniowieczny nauczyciel Egbert zLièg w X w. spisał opowieść o dziewczynce, która dostała na chrzcie suknię z czerwonej wełny i została porwana przez wilczycę. Jest też wiele podań z czternastowiecznych Włoch na temat ludowej przypowieści o znanej nam fabule, rozpowszechnianej wśród wieśniaków pod tytułem „fałszywa babcia”.

Kup ebooka na Woblink.com

Nie tylko wilk, nie tylko w Europie

Sam motyw wyciągania pożartego dziecka z brzucha (które przeżyło!) był szeroko znany jeszcze wcześniej. Wspominał o nim starożytny poeta Horacy. Choć agresorem w jego historii nie był wilk, ale demoniczna Lamia…
Bo nie zawsze w tej historii to wilk jest agresorem. W różnych wersjach baśni występuje też wilkołak, wampir, ogr (lub ogrzyca), demon, złych duch, ale też… tygrys. A czasem tygrysica. Taką wersję tej baśni opowiadają od wieków ludzie w wioskach na Tajwanie.

Czy możemy więc założyć, że pierwsze wersje tej historii opowiadano gdzieś w Europie lub Azji? Także nie, gdyż pewne jej wersje znane są także w północnej Afryce (a dokładnie w rejonie Kabylii).

Często opowiadając dzieciom baśnie, nie zdajemy sobie sprawy, z jak bardzo starymi historiami mamy do czynienia. A szkoda, bo czując ciężar wieków spoczywający na tych opowieściach, z pewnością sami będziemy się nimi bardziej zachwycać.

Mikołaj Kołyszko