Według encyklopedii, słowników biograficznych i danych urzędowych dziś, 12 września, mija dokładnie 98 lat, od kiedy przyszedł na świat jeden z największych twórców science fiction wszech czasów, Stanisław Lem. Ale… to nieprawda. Zaintrygowani? Czytajcie dalej 🙂

1. Narodziny Stanisława Lema

Ok. 98 lat temu we Lwowie, w mieszkaniu przy ul. Brajerowskiej 4, Sabina Lem (z domu Woller) wydała na świat Stanisława Hermana, jedynego syna lwowskiego lekarza Samuela Lema. Chociaż w dokumentach widnieje (później powielana) data 12 września, jako data jego urodzin, faktycznie przyszedł na świat dzień później, 13 września. Jak sam pisał po latach w liście do swojego przyjaciela, rodzice podali inną datę jego narodzin, by… uniknąć pecha.

Okładka książki "Głos Pana" autorstwa Stanisława Lema
Kup w promocji

2. Zaciekły wróg przesądów

Choć może wydać się to zaskakujący w przypadku twórcy fantastyki naukowej, Lem był człowiekiem, który niezwykle twardo stąpał po ziemi. Nie dowierzał żadnym dziedzinom pseudonaukowym, jak parapsychologia, krytycznie odnosząc się do jej metod „badań”. Twierdził też, że metafizyki nie da się badać przy pomocy empirii, więc ta go nie interesuje. Wbrew jednak zapędom części jego fanów, nie zgadzał się na to, by nazywać siebie ateistą. Choć krytycznie odnosił się do wszelkich teologii religijnych, nie zaprzeczał istnieniu transcendencji.

3. Praca na rauszu?

Stanisław Lem zapytany o kwestie pisania pod wpływem używek stanowczo stwierdził, że jeśli ktoś potrzebuje stymulantów, by tworzyć, to jest to bardzo niepokojący sygnał. Przyznał jednak, że w trakcie swoich „maratonów” pisarskich (w czasie których wstawał o 5 rano a kończył pracę późno w nocy) lubił sobie robić przerwę na łyk Chartreuse (to francuski likier pędzony na bazie 130 różnych ziół).

Nie byłoby w tym nic szczególnie zdrożnego, gdyby nie jego późniejsze odkrycie. Pewnego razu zszedł do piwnicy i znalazł tam stos butelek po owym likierze ułożonych przez jego teściową. Wtedy dopiero odkrył, że ilość przyjmowanego przez niego trunku nie była taka mała.

Nigdy jednak nie czuł potrzeby picia. Chartreuse mu smakowało, ale gdy w podeszłym wieku nawet łyk napoju alkoholowego miał negatywny wpływ na jego zdrowie, bez problemu z niego zrezygnował i przerzucił się… na barszcz.

Nie oznacza to, że Stanisław Lem nie miał nigdy alkoholowych przygód. Kiedyś próbowali go spić inni wielcy pisarze science fiction, bracia Strugaccy. Choć pilnowali oni, by przez cały wieczór na stole pojawiały się coraz to nowe butelki gruzińskiego koniaku, to nie zmogli naszego pisarza.

Okładka książki "Solaris", której autorem jest Stanisław Lem
Kup w promocji

4. Stanisław Lem na haju

Polski pisarz science fiction zgodził się wziąć udział w eksperymencie i, pod opieką psychiatry, zażył psylocybinę (środek silnie halucynogenny). Określił swoje wrażenie jako „ciekawe”, ale gdy zaproponowano mu powtórzenie eksperymentu, nie skorzystał z tego. Znajomi z Jugosławii przywieźli mu także w prezencie skręty z marihuany, ale, jak sam stwierdził, nigdy ich nie użył, aż rozpadły się one w końcu w słoiku. Stwierdził, że jego trzeźwy mózg raczy go najciekawszymi wizjami i nie potrzebuje innych stymulantów.

5. Co napełniało Stanisława Lema grozą?

W roku 1977 Lem przyznał, że przeraziła go opinia jednego z naukowców, który za pomocą rachunku prawdopodobieństwo, przedstawił tezę, iż my, Ziemianie, możemy być jedynym przykładem cywilizacji techniczno-naukowej w całej Drodze Mlecznej.

Innym zjawiskiem, które Lema napawało pod koniec życia wielkim niepokojem, były „samorzutnie rozwijające się technologie”. Jak sam powtarzał, nauka i technika mają zdolności autokatalityczne, przez co stały się obecnie nieprzewidywalne. Nie da się poszerzyć któregoś z obszarów wiedzy, dostrzec w nim niebezpieczeństwo i powiedzieć „tamten rejon jest groźny, tego już nie badamy, tutaj nie eksperymentujemy”.

6. Co Stanisław Lem myślał o ziemskich koloniach na innych planetach?

Choć, szczególnie w jego wczesnej twórczości, nie brakuje kosmicznych wypraw międzyplanetarnych, pod koniec swojego życia przyznał, że nie wierzy już, by ludzkość mogła dokonać międzyplanetarnej ekspansji. Przy czym nie mówił on nawet o wielkiej skali takiej ekspansji, a powiedział dość stanowczo: „Nie wierzę, by Ziemia mogła skolonizować [choćby] Marsa”.

Okładka książki "Bajki Robotów", których autorem jest Stanisław Lem
Kup w promocji

7. Przyjaciel astronautów

Twórczość Stanisława Lema była szczególnie rozchwytywana w Związku Radzieckim. Tam też spotkania z pisarzem prowadzili nawet astronauci Boris Jegorow i Konstantin Fieoktistow! Co więcej, oni sami te spotkania zorganizowali.

8. Lem w kosmosie

Choć sam pisarz nigdy nie poleciał w kosmos, to w przestrzeni kosmicznej znalazły się aż dwa obiekty ochrzczone jego nazwiskiem. Jednym z nich jest odkryta 22 września 1979 r. planetoida nr 3836. Drugim jest pierwszy polski satelita naukowy wystrzelony 21 listopada 2013 roku.

9. Co szczególnie irytowało Stanisława Lema?

Domyślam się, że lista mogła być długa, natomiast w jednym ze swoich wywiadów, w których omawiał dziwaczne gałęzie rozwoju współczesnej techniki, z nieukrywaną złością opowiadał o popycie na roboty imitujące psy i koty. Stwierdził, że to”dobre dla dzieci do 10 roku życia” oraz „ja bym żadnej ilości psów nie zamienił na takiego elektronicznego bałwana, który udaje, że szczeka”.

10. Przewidział inwazję fake newsów i oblicze współczesnych wojen

Pisarz przewidział, że w narastającym zalewie danych i coraz większej możliwości ich przekazywania, kolejne wojny będą toczyć się m.in. na przekazywane informacje. Obecnie, w dobie groźnych i brzemiennych w skutkach fake newsów, możemy ze smutkiem powiedzieć, że jego wizja się spełniła.

Wymienione ciekawostki to zaledwie czubek góry lodowej śmiałych idei, odważnych tez i niezwykłej biografii Stanisława Lema. Warto zgłębiać je samodzielnie, bo to zadanie może  zapełnić nam dziesiątki wieczorów fascynującymi wizjami i wiedzą. Jeśli chcecie zacząć przygodę z tym pisarzem, polecamy Waszej uwadze TEN artykuł.

Mikołaj Kołyszko