Co warto przeczytać z literatury pięknej? TOP 10 tytułów
Księgi, do których się zasiada. Historie, które skłaniają do namysłu i kontemplacji. Oto 10 najciekawszych książek z gatunku literatury pięknej – zarówno polskiej, jak i obcej oraz klasycznej.
Sztuka zatrzymywania czasu
Nasz świat jest szybki i my też biegamy szybko – a czasem mamy wrażenie, że wręcz w kółko. Zupy są instant, zakupy są instant… sama kultura też wydaje się być „instant”. Nastawiona na szybką, prostą przyjemność i natychmiastowe szukanie kolejnej. A przecież gdy jedziemy z zawrotną prędkością, przestajemy zauważać całe piękno mijane po drodze. W tym kontekście sięgnięcie po powieść, w której autor poświęca trzy strony na opis promieni słońca, może wydawać się niemal aktem buntu. I wiecie co? Właśnie nim jest. Czytanie literatury pięknej to dziś prawdziwy akt rebelii przeciwko wszechogarniającej natychmiastowości i prędkości.
Literatura piękna nie daje łatwej rozrywki ani łatwych odpowiedzi. Często wręcz przeciwnie – zadaje niewygodne pytania; odsłania nasze lęki, pragnienia i blizny. Wymaga od nas intelektualnego i emocjonalnego zaangażowania. Nie jest to lektura, którą można „scrollować” wzrokiem. To literatura, która zmusza nas do dialogu; do konfrontacji z własnymi uprzedzeniami i przekonaniami.
Nieustannie jednak sięgamy po nią z utęsknieniem, ponieważ tylko literatura piękna potrafi tak głęboko zajrzeć w naszą duszę. To w niej odnajdujemy określenia na nienazwane emocje, które nosimy w sobie. A kiedy czytamy o rozterkach bohaterów sprzed wielu lat, uświadamiamy sobie, że nasze własne lęki nie są właściwie niczym nowym. Że ludzkość od tysiącleci zmaga się z tymi samymi troskami: lękiem egzystencjalnym, pragnieniem miłości i przynależności, samotnością. To całkiem uwalniające uczucie – wiedzieć, że w tym dziwnym, chaotycznym świecie nie jesteśmy ze swoimi problemami sami.
Jak rozpoznać dobrą książkę?
Granice bywają płynne, a gust każdego czytelnika jest przecież sprawą wysoce indywidualną – de gustibus non est disputandum. Jednak dla mnie osobiście wyznacznikiem tego, czy książka zasługuje na miano „sztuki wysokiej”, jest stosunek autora do języka. W literaturze pięknej język staje się celem samym w sobie. Jest materią, w której pisarz rzeźbi; tworzy nowe znaczenia, łamie konwencje, pogrywa z naszymi przyzwyczajeniami. Dzięki temu też wspomnienie lektury zostaje z nami na długo. Fabułę z czasem zapominamy – mylą się nam imiona bohaterów, gubimy chronologię wydarzeń. Ale to specyficzne uczucie, dreszcz emocji wywołany idealnie skonstruowanym, pięknym akapitem, potrafi zostać z nami na lata.
Kompas czytelnika
Zanim przejdziemy do konkretów, mała uwaga nawigacyjna. Zdaję sobie sprawę z tego, że znalezienie idealnej lektury bywa czasochłonnym wyzwaniem. Dlatego do każdej z opisanych tu pozycji dołączyłam też próbę wskazania, komu dana książka może przynieść najwięcej satysfakcji. Bo nie każda z książek jest najlepsza dla każdego – i to jest absolutnie w porządku!
Literatura piękna polska
Nasza rodzima literatura to zjawisko fascynujące. Często uwikłana w historię, skłonna do narodowych rozliczeń, bywa mroczna i gęsta od symboli. Współczesne pisarki i pisarze udowadniają jednak, że potrafimy opowiadać także inaczej – z ogromną czułością dla detalu, cielesności i przyrody.
1. Łakome – Małgorzata Lebda, Wydawnictwo Znak

Małgorzata Lebda, znana dotychczas głównie jako wybitna poetka, wkroczyła w świat prozy z siłą żywiołu. Łakome to książka, którą się chłonie wszystkimi zmysłami; którą się czuje na własnej skórze.
Fabuła skupia się na powrocie dwojga ludzi do podgórskiej wsi, by opiekować się chorą na raka babcią Różą. Brzmi przewidywalnie i sentymentalnie? Bez obaw! Śmierć w Łakomych jest częścią naturalnego cyklu. Jest procesem biologicznym wpisanym w bezwzględny, sprawiedliwy rytm przyrody. Wieś w tej powieści również nie jest pocztówkową, sielską arkadią. To miejsce żywe. Pełne błota, krwi zwierząt rzeźnych, psującego się mięsa, obezwładniającego piękna. Tytułowe łakomstwo to wielowymiarowa metafora: łapczywe chwytanie życia, łakomie rozwijający się nowotwór pożerający ciało, wreszcie – pierwotny głód samej natury.
Język Lebdy jest poetycki, ale jednocześnie mięsisty, ugruntowany w fizyczności. Autorka gra zmysłami czytelnika – prawie że czujemy zapach ziół, wilgotnej ziemi i choroby. To opowieść o pograniczach, strefach liminalnych: między życiem a śmiercią, między ludzkim ciałem a otaczającą go naturą, między starym porządkiem odchodzącego świata wsi a nowoczesnością.
Dla kogo jest ta książka? Dla osób o dużej wrażliwości na piękno języka. Dla tych, którzy nie boją się trudnych tematów ujętych w nieoczywisty sposób. Jeśli kochasz powolną, zmysłową prozę, w której natura gra równie ważną rolę, co ludzie – przepadniesz z kretesem.
2. Pożegnanie jesieni – Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Wydawnictwo KtoCzyta.pl

Witkacy. Postać ikoniczna, człowiek-orkiestra, wizjoner, prowokator. Pożegnanie jesieni to powieść, która – choć napisana niemal sto lat temu – zaskakuje aktualnością i uderza w nasze bardzo współczesne lęki cywilizacyjne.
Wkraczamy w dekadencki świat Atanazego Bazakbala – młodego, neurotycznego intelektualisty. Bohater miota się między artystycznymi ambicjami, skomplikowanymi relacjami erotycznymi a nadciągającym widmem rewolucji. Witkacy roztacza przed nami wizję świata chylącego się ku upadkowi. Społeczeństwo trawi nuda i brak jakichkolwiek metafizycznych idei – stan, który autor określał mianem „nienasycenia formą”. W tle czai się jednak nowa, przerażająca siła – zmechanizowana rewolucja, która ma zetrzeć w proch indywidualizm i sztukę, zamieniając ludzi w bezmyślne trybiki.
Język Witkacego jest sztuką sam w sobie. Pełen neologizmów, potoczystych, groteskowych dialogów, filozoficznych dysput i erotycznych uniesień. Znajdziemy tu również mnóstwo czarnego humoru i absurdu, ale pod błazeńską maską czai się przerażający, profetyczny smutek.
Dla kogo jest ta książka? To pozycja wymagająca, idealna dla czytelników lubiących intelektualne wyzwania. Jeśli irytuje Cię witkacowski chaos i przerost formy nad treścią – wybierz coś innego. Ale jeśli masz ochotę na awangardowy koktajl Mołotowa rzucony prosto w mieszczańskie przyzwyczajenia, Witkacy zaserwuje Ci go w najlepszym stylu.
3. Tylko durnie żyją do końca – Zyta Rudzka, Wydawnictwo WAB

Wracamy do współczesności, by spotkać się z jedną z najbardziej wyrazistych bohaterek polskiej prozy. Zyta Rudzka (laureatka literackiej Nagrody Nike) oddaje głos silnej, bezkompromisowej kobiecie, wyznaczając przy tym nowe standardy pisania o kobiecości i starzeniu się.
Lida, harda wuefistka, porzuciła zgiełk miasta na rzecz prowincjonalnego odludzia. Mieszka z dwoma mężczyznami, Rochem i Ziutem, pędzi pigwówkę i ma własną świnię wołaną Elvis. Brzmi jak groteska? Tylko pozornie. Pod tą niekonwencjonalną, surową skorupą kryje się filozofia życia bazująca na ideach hedonizmu. Lida nie analizuje, Lida doświadcza. Pływa w rzece, by zmyć z siebie brud świata. Pije bimber, żeby zagłuszyć myśli, stroni od tanich sentymentów. Jest do bólu szczera, wulgarna, odpychająca i… absolutnie magnetyczna.
Narracja Lidy to mięsisty, poszarpany monolog wewnętrzny, wolny od jakiegokolwiek upiększania. To proza, która tętni życiem, brudem i fizjologią, demaskując jednocześnie śmieszność inteligenckich póz. Powieść odrzuca konwenanse, uczy asertywności i udowadnia, że miłość i spełnienie niejedno mają imię. Porusza również trudniejsze tematy, jak tragiczna rzeczywistość braku pomocy dla młodzieży w kryzysie oraz samobójstwo.
Dla kogo jest ta książka? Dla zmęczonych „grzeczną” literaturą o pięknych ludziach z problemami pierwszego świata i nie bojących się tematu tragicznej śmierci. Dla tych, którzy w literaturze szukają autentyczności, ciętego humoru i bohaterek, które nie przepraszają za to, że żyją.
Literatura piękna obca
Odkrywanie obcej literatury jest jak testowanie nowych przypraw w znajomym daniu. Pozwala nam wyjść z naszej własnej, kulturowo-narodowej bańki, ucząc empatii i pokory wobec ogromu ludzkich doświadczeń. W tej sekcji znajdziecie książki, które zabiorą Was w daleką podróż: od czeskich rzek, przez tajemniczą kawiarnię w Tokio, aż po parne Indie.
1. Śmierć pięknych saren – Ota Pavel, tłum. Mirosław Śmigielski, Wydawnictwo Stara Szkoła

Trudno znaleźć bardziej zjawiskowe, urokliwe i jednocześnie dojmująco smutne dzieło niż niniejszy zbiór opowiadań. To kwintesencja czeskiego ducha – umiejętności opowiadania o najstraszliwszych dramatach z ironicznym uśmieszkiem i mrugnięciem oka.
Ota Pavel rozlicza się z własnym dzieciństwem za pomocą prozy, a głównym bohaterem czyni swojego ojca, Leo Poppera. Leo to barwna, fascynująca postać – domokrążca, charyzmatyczny sprzedawca odkurzaczy, kobieciarz i, przede wszystkim, fanatyczny wędkarz. Przedwojenna Czechosłowacja w tych wspomnieniach to kraina miodem i rybą płynąca. Wybucha jednak II wojna światowa, a rodzina Popperów – ze względu na żydowskie pochodzenie – trafia w najgłębsze kręgi piekła. Tytułowe opowiadanie to jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających historii w literaturze światowej – opowieść o tym, jak Leo, ryzykując życiem i łamiąc własne zasady („zabić sarnę to jak zabić człowieka”) wyrusza na polowanie, by nakarmić synów przed wywózką do obozu koncentracyjnego.
Język Pavla jest prosty, gawędziarski, niemal naiwny w swojej dziecięcej perspektywie. Jednocześnie przepełniony jest tak potężną dawką liryzmu, że ściska za gardło. Autor po prostu opowiada, jak było, mieszając łzy ze śmiechem.
Dla kogo jest ta książka? Dosłownie dla każdego, kto posiada serce. To jedna z tych niepozornych, cieniutkich książeczek, które zostawiają w nas ślad na całe życie. Uczy pokory, daje nadzieję i przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach człowieczeństwo i miłość potrafią rozjaśnić nam drogę.
2. Zanim wystygnie kawa – Toshikazu Kawaguchi, tłum. Joanna Dżdża, Wydawnictwo Grupa Wydawnicza Relacja

Przenieśmy się się teraz do Japonii i ciasnej, piwnicznej kawiarni Funiculi Funicula w Tokio. Miejska legenda głosi, że w tej konkretnej kawiarni, siedząc na określonym krześle, można przenieść się w czasie. Zanim wystygnie kawa nie jest jednak książką z gatunku sci-fi. To subtelna, minimalistyczna opowieść o żalu i sile pożegnań.
Zasady podróży są surowe i frustrujące: nie można spotkać nikogo, kto nie był wcześniej w kawiarni. Nic, co zrobisz w przeszłości, nie zmieni teraźniejszości. Z krzesła nie wolno wstać, a powrócić do swojego czasu trzeba, zanim tytułowa kawa wystygnie – w przeciwnym razie stajesz się duchem uwięzionym w lokalu. Mimo tych absurdalnych restrykcji i wiedzy, że losu nie da się odwrócić, czworo bohaterów decyduje się na ten krok. Chcą powiedzieć jedno słowo, którego zabrakło; zobaczyć kogoś po raz ostatni, naprawić nieporozumienie.
Proza Kawaguchiego jest oszczędna, momentami wręcz teatralna. Jego styl i walor to japoński minimalizm; skupienie na detalu, ciszy i niedopowiedzeniach. Autor stawia przed nami ważne pytania: skoro nie możemy zmienić przeszłości, to czy warto do niej wracać? Okazuje się, że sama zmiana perspektywy potrafi zmienić naszą przyszłość.
Dla kogo jest ta książka? Dla tych, którzy potrzebują literackiego odpowiednika ciepłego koca. To lektura niespieszna, kojąca, idealna na jesienny lub zimowy wieczór. Zachwyci osoby poszukujące w książkach melancholii, delikatności i filozoficznego spokoju.
3. Przymierze wody – Abraham Verghese, tłum. Jacek Żuławik, Wydawnictwo Książnica

„Przymierze wody to epicka saga rodzinna, która czasem akcji rozciąga się na niemal sto lat. Abraham Verghese stworzył dzieło, w którym splatają się medycyna, fatum, historia i namiętność. To książka w starym, dobrym stylu bogatej epiki – gruba, wciągająca, niepozwalająca o sobie zapomnieć.
Poznajemy losy rodziny należącej do wspólnoty chrześcijan z Kerali, na której zdaje się ciążyć dziwna klątwa – w każdym pokoleniu co najmniej jedna osoba tonie. Śledzimy życie Wielkiej Ammachi, matriarchini rodu; od momentu, gdy jako dwunastoletnia dziewczynka wydawana jest za czterdziestoletniego wdowca, aż po kres jej dni. Verghese tka wielowątkową opowieść z czułą precyzją, łącząc losy keralskiej rodziny z historią szkockiego doktora.
Język tej powieści to czysta magia. Pisarz, będąc z zawodu również lekarzem, z chirurgiczną precyzją opisuje zarówno piękno egzotycznej natury, jak i anatomiczne detale ludzkiego ciała w chwilach choroby i cierpienia. Książka aż kipi od zapachów przypraw, kalejdoskopu barw sari i wilgoci monsunowych deszczy. Pod tą egzotyczną powierzchnią kryje się jednak uniwersalna opowieść o miłości, poświęceniu, poszukiwaniu prawdy i wiary.
Dla kogo jest ta książka? Dla miłośników opasłych powieści, w których można się zatracić na długie tygodnie. Jeśli cenisz bogato tkane sieci powiązań między bohaterami i nie przeszkadza Ci realizm opisów medycznych – to będzie Twoje największe literackie odkrycie tego roku.
Klasyki literatury pięknej
Klasyki to fundamenty, na których zbudowano współczesną kulturę. Czasem bywają onieśmielające, czasem archaiczne w swoim języku. Kryją jednak w sobie prawdy tak uniwersalne i bazę dla tak wielu późniejszych odniesień, że ignorowanie ich byłoby niewybaczalnym grzechem dla książkowego mola. Zobaczmy, co warto przeczytać z literatury pięknej, jeśli chcemy nadrobić kulturowe zaległości.
1. Nędznicy – Victor Hugo, tłum. Wincenta Limanowska, Wydawnictwo Świat Książki

Monumentalni, wybitni, przytłaczający wręcz. Nędznicy to cała epoka zamknięta w jednym, potężnym tomie. Choć wielu z nas kojarzy ten tytuł z musicalu, zapewniam Was, że oryginał literacki uderza ze zwielokrotnioną siłą. Powieść ta jest jednym z najważniejszych dzieł w dorobku francuskiego i europejskiego romantyzmu.
Przed nami historia Jeana Valjeana – galernika, który za kradzież bochenka chleba spędził w więzieniu dziewiętnaście lat, a po wyjściu na wolność staje się aniołem stróżem małej sieroty. To jednak tylko oś fabularna. Wokół niej dopiero Hugo tka gigantyczną sieć dygresji – o architekturze Paryża, systemie prawnym, bitwie pod Waterloo czy funkcjonowaniu francuskich kanałów. I choć współczesnego czytelnika te eseistyczne wstawki mogą początkowo odstraszać, to bez nich ta powieść nie byłaby tak kompletna.
To, co najbardziej porusza w Nędznikach, to żarliwość autora. Nikt mu współczesny nie potrafił pisać o krzywdzie społecznej, nędzy i niesprawiedliwości z tak wielkim współczuciem. Zderzenie litości i łaski ze ślepą i nieludzką literą prawa to jeden z najważniejszych pojedynków w historii literatury. Hugo pisze wzniośle, ale jest w tym patosie szczery i porywający.
Dla kogo jest ta książka? Dla cierpliwych koneserów romantyzmu. Lektura wymaga czasu, skupienia i zgody na dygresyjny styl XIX wieku. Jeśli jednak pozwolisz porwać się tej opowieści, odwdzięczy Ci się niesamowitymi emocjami.
2. Fale – Virginia Woolf, tłum. Lech Czyżewski, Wydawnictwo Literackie

Fale Virginii Woolf uchodzą za jej najbardziej ambitne i najtrudniejsze dzieło, ale obiecuję, że próba zmierzenia się z tą prozą jest wysiłkiem stokrotnie opłacalnym. To piękna, wielowymiarowa symfonia głosów; strumień świadomości rozpisany na sześcioro bohaterów.
W tej powieści autorka odrzuca klasyczną narrację, linearną fabułę i wszechwiedzącego narratora. Zamiast tego czytamy splecione ze sobą monologi wewnętrzne sześciorga przyjaciół. Śledzimy ich, jak wierny towarzysz, od wczesnego dzieciństwa aż do starości. Ich myśli przeplatają się z poetyckimi przerywnikami opisującymi pozycję słońca i fal uderzających o brzeg, co symbolizuje nieubłagany upływ czasu.
Czytanie Fal przypomina wchodzenie do cudzego umysłu. Obserwujemy narodziny indywidualności, kształtowanie się ego i nieuchronną alienację człowieka w świecie. Język Woolf jest gęsty od metafor; płynny, skupiony na uchwyceniu ulotnej natury wrażeń i uczuć. Jest w tej prozie coś rytmicznego i hipnotyzującego; coś, co rzeczywiście przypomina przypływy i odpływy morza.
Dla kogo jest ta książka? Zdecydowanie dla koneserów słowa. Ta książka wymaga ciszy i pełnego skupienia. Idealna dla osób interesujących się psychologią, strumieniem świadomości oraz dla tych, dla których brzmienie i rytm zdania są równie ważne, co jego znaczenie.
3. W drodze – Jack Kerouac, tłum. Anna Kołyszko, Wydawnictwo Replika

W drodze to niekwestionowana Biblia Pokolenia Bitników (Beat Generation). Książka obrosła mitem już w chwili powstania. Legenda głosi, że Kerouac napisał jej pierwszą wersję w trzy tygodnie, na pojedynczym zwoju o długości niemal 40 metrów. Dokonać tego miał posilając się kawą, benzedryną i jazzem.
To proza spontaniczna, pozbawiona klasycznych ram kompozycyjnych. Tętniący życiem i muzyką zapis szaleńczych podróży po Stanach Zjednoczonych Sala Paradise’a oraz jego charyzmatycznego przyjaciela, Deana Moriarty’ego. To opowieść o głodzie – o głodzie przestrzeni, głodzie nowych doświadczeń, seksu, narkotyków, jazzu i absolutu. O ucieczce przed stabilizacją; powojennym, amerykańskim snem o równiutkim trawniku i pralko-suszarce.
Styl Kerouaca przypomina bebop – szybki, synkopowany, rwany jazz. Zdania są długie, krzykliwe, nieuporządkowane, pisane na jednym wydechu. To książka, która pulsuje adrenaliną i młodością. Jednak pod tym radosnym szaleństwem dostrzegamy też ogromny egzystencjalny smutek i niemożność ucieczki od samego siebie.
Dla kogo jest ta książka? Dla buntowników, marzycieli i niespokojnych duchów, którzy kiedykolwiek marzyli o rzuceniu wszystkiego i ruszeniu w nieznane. Ostrzegam jednak – specyficzny styl Kerouaca potrafi niektórych znużyć brakiem wyraźnej puenty; jeśli jednak złapiesz ten rytm, poczujesz wiatr wolności we włosach.
4. Mistrz i Małgorzata – Michaił Bułhakow, tłum. zbiorowe, Wydawnictwo Świat Książki

Mistrz i Małgorzata to literacki ewenement, dzieło wymykające się wszelkim sztywnym klasyfikacjom gatunkowym. To jednocześnie powieść fantastyczna, satyra na system totalitarny i jeden z największych romansów w historii światowej literatury. Książka, którą Bułhakow pisał do końca życia, wiedząc, że w sowieckiej Rosji nigdy nie zostanie wydana. Dziś jest kanonem literackim i szkolną lekturą w szkołach średnich.
Do ateistycznej, zbiurokratyzowanej i dusznej Moskwy lat 30. przybywa sam Szatan ze swą groteskową świtą – z ogromnym i wysoce rozmownym kotem Behemotem na czele. Ich wizyta doprowadza miasto na skraj obłędu, obnażając chciwość, tchórzostwo i zakłamanie radzieckich elit. Równolegle śledzimy historię tytułowego Mistrza – zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym pisarza, którego powieść zrzuciła na niego gniew władzy. Także jego ukochanej Małgorzaty – kobiety tak pełnej pasji, że dla ratowania ukochanego staje się gospodynią balu samego Diabła.
Proza Bułhakowa jest błyskotliwa, wielowarstwowa, pełna wisielczego humoru; zarazem głęboko filozoficzna. Zmusza do refleksji nad wolnością, odpowiedzialnością twórcy i naturą dobra oraz zła, które – jak udowadnia autor – wcale nie są do końca od siebie oddzielone. „Rękopisy nie płoną” – mówi Woland, ukazując wiarę Bułhakowa w siłę prawdy, która prędzej czy później musi zwyciężyć aparat opresji.
Dla kogo jest ta książka? Dla absolutnie każdego z Was. Jeśli pominęliście jej lekturę w szkolnej ławie (co zresztą często psuje pierwszy odbiór), koniecznie nadróbcie ten brak. To powieść wielowarstwowa, fascynująca na każdym poziomie.
Related Posts
Kategorie
- Aktualności (530)
- Audiobooki (45)
- Ciekawostki o pisarzach (73)
- Ebooki (84)
- Fantastyka (27)
- Filmy na podstawie książek (26)
- Formaty (5)
- Kategorie książek (20)
- Konkursy (20)
- Kryminał (52)
- Książki 2019 (16)
- Książki dla dzieci (12)
- Książki na podstawie filmów (6)
- Książki papierowe (26)
- Książki tygodnia (2)
- Literatura młodzieżowa (10)
- Nagrody literackie (169)
- Nowości na Woblinku (202)
- O książkach (168)
- Premiery książek (101)
- Rankingi książek (139)
- Recenzje książek (36)
- Rynek wydawniczy (197)
- Zapowiedzi książek (59)