Jakie książki czyta Zygmunt na kolumnie? Najważniejsze nagrody literackie stolicy zostały wręczone!

Gorączka czerwcowej nocy

Kiedy 13 czerwca 2026 roku śmietanka polskiej kultury czekała na ogłoszenie werdyktu, można było odnieść wrażenie, że ważą się losy nie tylko autorów, ale całego kierunku naszej wrażliwości. Nagroda Literacka m.st. Warszawy to ręka, którą Syrenka trzyma na pulsie miejskiego życia. Wskazuje, o czym aktualnie marzymy;  obnaża nasze lęki, fiksacje i ciche nadzieje.

Warszawska nagroda to potężne wyróżnienie dla współczesnych pisarek i pisarzy. Ustanowiono je równe sto lat temu – w 1926 roku. Wojenna pożoga przerwała tę wspaniałą tradycję, ale na szczęście powrócono do niej w 2008 roku. Sama kwota pieniężna to narzędzie, które dają twórcom to, co w procesie pisania jest najdroższe i najbardziej deficytowe – czas. Laureaci w kategoriach głównych otrzymują po 35 tysięcy złotych (nominowani po 15 tysięcy), natomiast główny laur dla Warszawskiego Twórcy to aż 120 tysięcy złotych! To ogromny zastrzyk finansowy pozwalający zamknąć się w pracowni, odciąć od trywialności rachunków za prąd i po prostu tworzyć.

Czego szuka Jury?

Tylko w tym roku na biurka kapituły spłynęły dokładnie 722 książki wydane w 2025 roku. To stosy papieru, które mogłyby posłużyć za fundamenty małego domku jednorodzinnego. To klęska urodzaju, która z jednej strony cieszy, z drugiej jednak – onieśmiela. W obliczu tak wielu propozycji jurorzy skupiają się na wyszukiwaniu książek wyjątkowych i odpowiadających na nasze czytelnicze pragnienia. W książkach odnajdujemy już nie tylko eskapizm, tę tanią ucieczkę od brudnych naczyń i politycznych pyskówek. Coraz częściej stają się one dla nas szczepionką na obojętność. Potrzebujemy też języka, który potrafi nazwać to, co uwiera nas gdzieś pod żebrami, gdy gasimy światło w sypialni.

Stałą tendencją w literaturze wciąż pozostaje autentyczność i odwaga. Żaden z nagrodzonych twórców nie idzie na skróty. Nie łaszą się do czytelnika, nie grają na sentymentach. Zamiast tego zmuszają nas do intelektualnego i emocjonalnego wysiłku. Każda z tych książek jest jak osobny mikrokosmos rządzący się własnymi prawami fizyki, własną grawitacją.

Jeśli czytacie dużo i często, być może dopada Was pewnego rodzaju znużenie. Wszystko wydaje się wtórne, zlane w jedną masę. Ale wystarczy wziąć do ręki którąkolwiek z tegorocznych zwycięskich pozycji, by poczuć to charakterystyczne ożywienie myśli. To literatura, która nie boi się brudu i szanuje inteligencję odbiorcy. Zapraszam Was zatem na podróż po nagrodzonych tytułach.

WARSZAWSKA TWÓRCZYNI:

Małgorzata Szejnert

Kategoria „Warszawska Twórczyni/Warszawski Twórca” jest ukoronowaniem całokształtu pracy autora. Tytuł Warszawskiej Twórczyni 2026 roku trafił w ręce kobiety, która samodzielnie i bezkrwawo zrewolucjonizowała polski reportaż. Małgorzata Szejnert. Dziennikarka, reporterka, pisarka. Dla wielu twórców niedościgniona mistrzyni formy. Mentorka, która przez lata szefowała działowi reportażu w Gazecie Wyborczej, której jest współzałożycielką.

Jej twórczość to świątynia słowa, w której każdy szczegół ma swoje precyzyjnie określone miejsce. Jurorzy, uzasadniając ten wybór, zwrócili uwagę na coś fundamentalnego: niesamowitą rzetelność. Pogłębione do granic możliwości studia nad tematem, jakie uprawia Szejnert, są jak oaza na pustyni ignorancji. „Jej zalecenia pisarskie okazują się najlepszą szkołą literatury” – podkreśliła kapituła. I nie ma w tym ani krzty przesady.

Jej pisarstwo to triumf uważności.

Pamiętacie fenomenalny Czarny ogród, w którym autorka pochyliła się nad losami mieszkańców katowickich osiedli Giszowiec i Nikiszowiec? To była epicka saga, polskie Sto lat samotności; utkane nie z realizmu magicznego, ale z potu i kopalnianego pyłu. Kolejna godna podziwu książka to Wyspa klucz – reporterskie arcydzieło o Ellis Island, stacji przesiadkowej do amerykańskiego snu. Autorka nie skupiła się na samych statystykach. Weszła w buty emigrantów, lekarzy przeprowadzających selekcję, urzędników decydujących o ludzkim życiu jednym pociągnięciem pióra.

Rok 2026 przyniósł nam szczególne dary od tej wybitnej autorki. Ukazały się dwie wspaniałe publikacje: Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL, będąca wyborem jej prasowych tekstów, oraz intymna i kameralna Chłodnia, czyli grzejnia – zapis rozmowy, którą przeprowadzili z nią Dorota Karaś i Marek Sterlingow. Ta ostatnia książka to lektura obowiązkowa dla każdego, kto aspiruje do miana pisarza. Szejnert tłumaczy w niej swoją metodykę pracy; opowiada o lękach towarzyszących procesowi twórczemu, o żmudnym rzeźbieniu w opornej materii faktów.

Przyznanie nagrody finansowej rzędu 120 tysięcy złotych za całokształt tej imponującej kariery to hołd złożony Małgorzacie Szejnet przez samą Warszawę. Najwyższa pochwała etosu pracy, bezkompromisowej uczciwości wobec czytelnika i wobec prawdy. To dowód na to, że w zgiełku taniej sensacji to właśnie ten wyważony, precyzyjny głos niesie się najdalej i przetrwa najdłużej.

PROZA:

Pijaczek – Maciej Sieńczyk, Wydawnictwo Biblioteki Wielkopolskiej

Pijaczek Macieja Sieńczyka pokonał tak potężnych konkurentów jak Null Szczepana Twardocha czy Urodziny Weroniki Murek. Samego autora znacie zapewne z rewelacyjnych komiksów i powieści graficznych (wszak zdobył już to wyróżnienie w kategorii komiksowej w 2024 roku za Spotkanie po latach). W Pijaczku Sieńczyk udowadnia, że literą włada równie biegle, co kreską. Zresztą, granica między słowem a obrazem w jego twórczości zawsze była umowna.

Tylko pozornie mamy tu do czynienia z gawędą o osiedlowym alkoholizmie. Kto spodziewa się przaśnej opowieści o upadku, srogo się zawiedzie. To jedna z  najsmutniejszych książek polskiej literatury współczesnej. Sieńczyk przemawia tytułowym Pijaczkiem, wydobywając spod maski anegdoty pokłady egzystencjalnego lęku. Są tu motywy makabryczne, są wizje niczym z obrazów Boscha przeniesionych na polskie, szare blokowisko. Nad wszystkim unosi się mgiełka melancholii i pokracznej czułości. Pijaczek potrafi w jednym akapicie wywołać wybuch śmiechu, by w kolejnym zmrozić krew w żyłach.

POEZJA:

Wnyki dla światła – Justyna Kulikowska, Wydawnictwo Biblioteki Wielkopolskiej

Kategoria poezji w Nagrodzie Literackiej m.st. Warszawy od lat uchodzi za najbardziej rygorystyczną, a w tym roku rywalizacja była wręcz mordercza (nominowano również Kamilę Janiak i Marcina Mokrego). Triumfowała jednak Justyna Kulikowska ze swoim genialnym tomem Wnyki dla światła. Kulikowska na swoim koncie ma już stołeczny laur za poezję z 2024 roku (za niezapomniany tom Obóz zabaw). Udowadnia, że jej poetycki projekt to jedno z najbardziej konsekwentnych i przemyślanych zjawisk polskiej literatury.

Wnyki dla światła to wiersze, do których nie wchodzi się za darmo. To poezja somatyczna, pulsująca biologicznym rytmem; często bolesna i uwierająca jak kamień w bucie. Jurorzy ujęli to w sposób iście poetycki: autorka ” nie tylko zastawia wnyki, by frazą wiersza chwytać życiodajne światło. Wnyki nakłada też jak kaganiec, by powściągnąć przerażającą, aż śmiercionośną energię „. Kapituła nazwała tę książkę również „zachwycającym traktatem poetyckim o zachwycie” i „ćwiczeniami z afirmacji”. I to jest chyba najwspanialszy paradoks tej poezji. Z materii pozornie mrocznej i szorstkiej – doświadczeń opresji, wyczerpania i przemocy  – Kulikowska potrafi wykrzesać iskrę czystego piękna. Poetka pyta nas między wersami, co jeszcze może zdziałać język w świecie, który rozpada się na naszych oczach. Czy można w nim jeszcze mówić o pięknie, nie narażając się na śmieszność i oskarżenia o naiwny eskapizm?

LITERATURA DZIECIĘCA:

Złodziejka – Katarzyna Wasilkowska, Wydawnictwo Literatura

Pisanie dla młodego czytelnika to taniec na polu minowym. Jeden fałszywy krok w stronę mentorsko-dydaktycznego tonu, jedno potknięcie w stronę infantylizacji języka, i cały projekt się sypie. Katarzyna Wasilkowska w doskonałej, wzruszającej powieści Złodziejka  omija te ostre rafy i gafy z gracją primabaleriny.

19. Finał Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Poznaj laureatów! Okładka ebooka Złodziejka
Znajdź ebooka Złodziejka na Woblink.com

Złodziejka to wnikliwy, empatyczny portret nastoletnich bohaterów zmagających się z przytłaczającą ich rzeczywistością. Wasilkowska pochyla się nad motywem kradzieży, ale odziera go z moralizatorstwa. Nie grozi paluszkiem. Zamiast tego z głębokim zrozumieniem mechanizmów psychologicznych analizuje, z czego ów akt może wynikać. Kradzież staje się metaforą braku, dramatycznym krzykiem o uwagę w świecie dorosłych, którzy zbyt często gubią się w swoim zapracowaniu i zmęczeniu.

Książka Wasilkowskiej to fantastyczne narzędzie; punkt wyjścia do trudnych, ale potrzebnych rozmów na linii rodzic-dziecko. Pozwala młodym czytelnikom zrzucić z siebie ciężar wstydu, a nam, dorosłym – przypomina o uważności, której tak bardzo potrzebują od nas najmłodsi.

KSIĄŻKA O TEMATYCE WARSZAWSKIEJ:

MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń – Krzysztof Mordyński, Centrum Architektury

Socrealizm latami spychany był na margines architektury, traktowany z pogardą jako sztandarowy przykład zubożenia i politycznej propagandy. Krzysztof Mordyński tymczasem udowadnia, że pod bezkresem betonu kryje się fascynująca opowieść o marzeniach, pysze i próbie zmiany człowieka poprzez kształtowanie jego otoczenia.

Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa miała być wizytówką nowej, powojennej Polski. Miała porażać rozmachem, szerokimi arteriami i potężnymi latarniami. Autor wchodzi głęboko w tkankę tego projektu. Analizuje go nie tylko z perspektywy urbanistyki ulic i detali rzeźbiarskich (tych wszystkich kamiennych przodowników pracy, hutników i nauczycielek wpatrzonych w świetlaną przyszłość), ale przede wszystkim jako gigantyczny eksperyment socjologiczny. Zastanawia się nad relacją między przestrzenią życia a ideologią wtłaczaną w głowy jej mieszkańców.

KOMIKS I POWIEŚĆ GRAFICZNA:

Dum-dum – Łukasz Wojciechowski, Kultura Gniewu

O komiksach zwykło się kiedyś myśleć z przymrużeniem oka, traktując je jako infantylną rozrywkę z dymkami. Na szczęście te czasy dawno minęły, a kategoria powieści graficznej w ramach Nagrody Literackiej m.st. Warszawy co roku obradza w prawdziwe perły. W tym roku kapituła doceniła Łukasza Wojciechowskiego i jego wstrząsający album Dum-dum.

19. Finał Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Poznaj laureatów! Okładka książki Dum-Dum
Znajdź książkę Dum-Dum na Woblink.com

Tytuł mówi sam za siebie. „Dum-dum” to rodzaj amunicji  używanej podczas I wojny światowej; deformującej się po uderzeniu, powodującej maksymalne obrażenia wewnętrzne. Taka właśnie jest kreska Wojciechowskiego, destrukcyjna i niepokojąca. Dum-dum to komiks, w którym marzenie o nowoczesnym, racjonalnym świecie lat 30’ zmierza ku nieuchronnej, spektakularnej katastrofie.