Troje (ebook) –	Sarah Lotz

E-book

Troje

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis ebooka

Cztery katastrofy. Troje ocalonych. Przesłanie, które zmieni losy świata. Czarny czwartek. Dzień, którego nie sposób zapomnieć. Dzień, w którym niemal równocześnie w czterech miejscach na świecie dochodzi do katastrof wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi, przeżywa tylko czworo. Jedną z nich jest Pamela May Donald. Leżąc w pogorzelisku, wśród poskręcanych fragmentów kadłuba i zmasakrowanych szczątków współpasażerów, nagrywa na komórkę wiadomość, która wstrząśnie światem. Wkrótce potem umiera. Zostaje ich tylko troje. To dzieci, jakimś cudem prawie niedraśnięte, co nie znaczy, że niezmienione. Wokół nich i z nimi zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie uchodzi to uwagi religijnych fanatyków na całym świecie. Pojawiają się domysły, podejrzenia i teorie. Niektóre intrygujące, inne fantastyczne, jeszcze inne groźne. Wreszcie komuś przychodzi do głowy myśl, że musi być jeszcze jeden ocalony. Jeszcze jedno cudowne dziecko. Rozpoczynają się poszukiwania, a raczej polowanie. I wtedy świat zmienia się do końca.

Szczegóły

Język ebooka

polski

Liczba stron wydania papierowego

475

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

4.95 MB (MOBI), 2.15 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie

Aleksandra Wolińska

Aleksandra Wolińska

09.04.2015, 19:47

„Czekam na sequel!”

Całość na: LUDZKA-SOKOWIROWKA.BLOGSPOT.COM

Nie od dziś wiadomo, że za naszymi plecami dzieje się wiele. Jako wnuczka byłego pracownika służb, o których z oczywistych powodów nie będę wspominać, przez całe dzieciństwo próbowano zderzyć mnie z tą rzeczywistością – z dobrym skutkiem. Myślę, iż oczywistością jest podchodzenie do mediów i ogółem politycznych manewrów z odpowiednim dystansem. Czemu o tym wspominam? Gdyż bohaterowie „Trojga” mieli z tym poważny problem…

Martyna Szkołyk

06.07.2014, 16:15

„Coś dla miłośników dobrej literatury z dreszczykiem!”

„Chyba jeszcze gorszy był widok tych wszystkich cywilów, którzy błąkali się po okolicy, wołając rodziców, dzieci albo innych członków rodziny. (…) Jedno starsze małżeństwo było tak pewne, że ich syn przeżył, że przynieśli mu ubranie na zmianę.”

Jednego dnia wydarzyły się cztery katastrofy lotnicze na czterech kontynentach. Przeżyło troje dzieci, które nie miały najmniejszych szans wyjść cało z wypadków. Elspeth Martins postanawia napisać książkę stanowiącą zbiór wypowiedzi różnych osób na temat tego dnia – nazwanego Czarnym Czwartkiem. Jak musi czuć się opiekun dziewczynki, każdego dnia dręczony przez fanatyków religijnych i osoby wierzące w UFO? Co czuje babcia, która musi zakładać wnukowi przebranie, by żaden dziennikarz nie rozpoznał go w parku?

Zanim przejdę do treści, chciałabym napisać parę słów o wydaniu. Projekt graficzny książki rozkłada na łopatki. Okładka aż krzyczy tajemnicą i niedopowiedzeniami. Minimalizm pozostawia niedosyt i każe skupić się na najważniejszych elementach. A pomysł, by brzegi kartek były czarne… Dzięki temu Troje wygląda jak pudełko z… niezwykłą zawartością.

Piękne wydanie zaprasza, by zapoznać się z treścią. Czytelnik bardzo szybko dowiaduje się, że Troje to „książka w książce” – po paru stronach wprowadzenia rozpoczynamy lekturę wspomnień osób powiązanych z katastrofą. Narratorów jest więc wielu – od ratownika medycznego, przez rodziny ofiar, osoby duchowne. Nie wprowadza to jednak zamętu, tylko daje możliwość ujrzenia wydarzeń z różnych perspektyw.

Różne formy wypowiedzi (wywiad, czat, nawet zapis nagrań z dyktafonu) sprawiają, że co chwilę inna rzecz przykuwa uwagę. Przez to powieść nie traci na atrakcyjności i przez cały czas w takim samym stopniu interesuje czytelnika. Moim zdaniem to duża zaleta, bo często mniej więcej w połowie książki zaczynam się nudzić i czekam na coś ciekawego. Tutaj przez cały czas byłam tak samo zaciekawiona jak na początku.

Nie tylko różnorodność formy, ale też zagadkowa fabuła przyciąga uwagę. Cały czas otrzymujemy tylko strzępki nowych informacji, nic nie jest podane na tacy, co wywołuje zniecierpliwienie – ale takie pozytywne, jak podczas czytania kryminału, kiedy chcielibyśmy już wiedzieć, kto jest mordercą, a autor wodzi nas za nos. Taki rodzaj gry z czytelnikiem, zmuszanie do przeanalizowania i wysnucia własnych wniosków cechują moim zdaniem dobrą literaturę.

Nadal zastanawiam się nad tym, co właściwie powinnam wynieść dla siebie z lektury Trojga. Zakończenie zdecydowanie mi nie wystarczyło, raczej postawiło jeszcze więcej znaków zapytania. Moim zdaniem Troje może być przestrogą przed tym, co ślepa wiara (w cokolwiek) może zrobić z człowiekiem, a także przed tym, że nawet nieznajomi mogą mieć na nas duży wpływ. Bardziej ogólnie powieść nakłania też do zajęcia się swoimi sprawami, zanim zaczniemy ingerować w życie innych.

Odebrałam tę książkę jako powieść zagadkową i wymagającą zastanowienia. Bardzo mi się podobała, zwłaszcza przez to, że cały czas byłam jej ciekawa. Ciągle było mi mało. Cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę książkę, choć na pewno jeszcze przez długi czas będę myśleć nad rozwiązaniami zagadkowych kwestii. Jeśli lubicie nietypowe powieści – sięgnijcie po nią koniecznie.

więcej recenzji na: www.postmeridiem1.blogspot.com