Źródła miłości (ebook) –	Kishwar Desai

E-book

Źródła miłości

Pobierz bezpłatny fragment:

EPUBMOBI

Opis publikacji

"Powieść o cenie, jaką trzeba zapłacić za szczęście macierzyństwa. W Delhi zostaje porzucona nowonarodzona dziewczynka. Jako wynik zapłodnienia in vitro i macierzyństwa zastępczego była niecierpliwie wyczekiwana – aż do chwili porodu, gdy okazało się, że jest dotknięta śmiertelną chorobą. Nie wiadomo, jak się nią zaraziła, ale jedno jest pewne – teraz nikt już jej nie chce. Tysiące kilometrów dalej, w Londynie, Kate i Ben bezskutecznie starają się o dziecko. Po kolejnym poronieniu decydują się skorzystać z pomocy kobiety gotowej urodzić dla nich dziecko. Nie zdają sobie jednak sprawy, że przynoszący miliony dolarów przemysł surogatek wiąże się z wykorzystywaniem i cierpieniem wielu kobiet i dzieci i że ich szczęście jest okupione bólem innych."

Informacje szczegółowe

Język publikacji

polski

Typ produktu

E-book w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

3.30 MB (MOBI), 1.88 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie czytelników:

Dodaj komentarz

Radosław Uliszak

Radosław Uliszak

17.04.2014, 13:48

„Wyobraźcie sobie, że jednak jest jeszcze ostatnia nadzieja na dziecko, ale przy pomocy surogatki. W końcu wyobraźcie sobie, że w Indiach cały proces zapłodnienia, oczekiwania i narodzin waszego dziecka może kosztować tyle, że was na to stać bez zapożyczania się do piątego pokolenia włącznie....”

„Źródła miłości” Kishwar Desai bardzo mile mnie zaskoczyła. Sam nie wiem dlaczego, ale z opisu książki wywnioskowałem, że będzie to coś w rodzaju łzawej opowieści na pograniczu romansidła z życia indyjskiej klasy średniej. Jakże się zawiodłem, i jakże to dobrze!

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w parze, która nie może mieć dzieci. Wyobraźcie sobie, że raz za razem zawodzą wszystkie mniej lub bardziej popularne metody starania się o potomka. Wyobraźcie sobie, że świat rozpada się wokół was jak i w waszym wnętrzu w obliczu powszedniego szczęścia innych i fiaska waszych wspólnych starań. Wyobraźcie sobie, że jednak jest jeszcze ostatnia nadzieja na dziecko, ale przy pomocy surogatki. W końcu wyobraźcie sobie, że w Indiach cały proces zapłodnienia, oczekiwania i narodzin waszego dziecka może kosztować tyle, że was na to stać bez zapożyczania się do piątego pokolenia włącznie.... Co robicie? Zdobywanie pieniądze i jedziecie do Indii, czy żyjecie w świadomości, że nie stać was na kupienie sobie szczęścia przy wsparciu surogatki?

To tylko część dylematów, które można przemyśleć podczas lektury książki. Pojawiające się w niej rozterki należą do tych z rzędu największego kalibru. Autorka podeszła do nich poważnie i udało jej się uniknąć pompatyczności czy łzawego kiczu. Na szczęście cała historia opisana została z punktu widzenia kobiety, która zna zarówno realia indyjskie jak i europejskie. Otrzymujemy więc dobrze napisaną historię z mieszanką spraw poważnych, życiowych i na pograniczu dwóch kręgów kulturowych. A sporą rolę w tym wszystkim grają pieniądze i ludzkie uczucia.

„Jednak artykuł w gazecie ze zdjęciem uśmiechniętej indyjskiej surogatki ożywił w jego głowie lęki związane z tym, że tysiące Hindusek dają się przekupić Zachodowi i rodzą dzieci białych ludzi. Z ponurą miną oświadczył więc Mehcie, że już wkrótce rozrośnie się zachodnia populacja i rozpanoszy tamtejszy styl życia, a dzieci wychowywanych w tradycji i kulturze Wschodu będzie coraz mniej.”
Kishwar Desai „Źródła miłości”

Książkę czytałem trochę jak scenariusz bollywoodzkiego filmu. Wyobrażałem sobie wygląd charakterystycznych aktorów wcielających się w bohaterów powieści: bohaterkę próbującą żyć w Indiach na sposób europejski, młodego celnika rozdartego między chęcią zarobku a ludzką uczciwością, ambitnych lekarzy i ludzi medycznego czarnego rynku. Jedyna postać, jakiej mi zabrakło, to dzielny policjant z kruczoczarnym wąsikiem, wiecznie ubrany w mundur i wyglądający zupełnie jak Aamir Khan w „Talaash”. Może pod koniec spiętrzenie akcji autorce nie udało się najlepiej. Wyczułem w finale trochę pośpiechu, jakby nagle trzeba było skończyć wszystkie główne wątki, bo minął przewidziany czas i publiczność zaczyna się zbierać do wyjścia z kina. Trochę szkoda, bo książka mogła być trochę dłuższa o bardziej rozbudowane zakończenie. Czy jednak udało się bohaterce dotrzeć do prawdy o małej Amelii? Czy wszystkie wątki zostały zamknięte? O tym warto się przekonać sięgając po „Źródła miłości”.

Ilustrowana wersja recenzji na: http://cyfranek.booklikes.com

Dodaj recenzję