okładka Dawid Janczyk. Moja spowiedź. Ebook | EPUB, MOBI | Patryk  Dobrowolski, Dawid Janczyk

Ebook

Dawid Janczyk. Moja spowiedź

Pobierz za darmo fragment ebooka:

EPUBMOBI

Opis ebooka

 Wielki talent.Rekordowy transfer. 

Nałóg, który zniszczył wszystko.

Wielki talent.Rekordowy transfer. 

Nałóg, który zniszczył wszystko.

Świetny występ w młodzieżowych mistrzostwach świata w Kanadzie w 2007 roku pokazał, jak wielki drzemie w nim talent. Stawiano go w jednym szeregu z Sergio Agüero, chciały go u siebie Inter i Atlético, ale za rekordowe 4,2 miliony euro trafił do CSKA Moskwa. Stolica Rosji miała być trampoliną do wielkiej kariery Dawida Janczyka. Okazała się przekleństwem, które zapoczątkowało jego upadek…

„Moja spowiedź” to rozliczenie się z przeszłością jednego z największych talentów w historii polskiego futbolu. To opowieść o samotności, niewłaściwym towarzystwie, wizytach w najlepszych nocnych klubach, łatwych pieniądzach, braku cierpliwości. I o nałogu, który może rozpocząć się od jednego drinka.

Miał wszystko, by zostać drugim Lewandowskim. Dziś już nawet nie odcina kuponów od dawnej sławy. Walczy o powrót do normalnego życia.


 

Nie pierwsza i nie ostatnia autobiografia upadłego piłkarza, ale inna niż wszystkie, bo jakże świeża. Ta kariera wciąż powinna trwać, a Dawid Janczyk wraz z dawnymi kolegami właśnie powinien tłumaczyć się z nieudanych mistrzostw świata. Tymczasem gdzieś w zapomnieniu próbuje poskładać swoje życie na nowo, nie ma co ukrywać – bez specjalnego powodzenia. Interesujący obraz zagrożeń czyhających na piłkarzy w XXI wieku.

Krzysztof Stanowski, Weszło! 

 Biografię Dawida Janczyka przeczytałem jednym tchem i… do tej pory tego tchu nie mogę złapać. Bo to przerażająca, ale i w jakimś sensie fascynująca historia, dowód na to, jak szybko można ze szczytu spaść na dno. Przeczytajcie koniecznie. Ku przestrodze. Jedna z najlepszych pozycji okołosportowych na polskim rynku od lat.

Piotr Koźmiński, „Super Express”

 Książka, którą trzymacie w rękach, jest zaprzeczeniem lektur czytanych dla przyjemności, dla zdobycia wiedzy czy poznania kilku zabawnych anegdot. To nie znaczy, że jest niepotrzebna. Wchodzi pod skórę, swędzi i boli. Młody piłkarzu, przeczytaj ją i potraktuj jako przewodnik – czego nie wolno ci zrobić, gdy pewne rzeczy na boisku przyjdą za łatwo i za szybko.

Tomasz Smokowski

 Przerażający obraz samotnego człowieka, któremu wszyscy chcieli pomóc i który akceptował jedynie „pomoc” butelki i niewłaściwych ludzi. Wiedziałem, że z Dawidem jest źle, ale nie, że aż tak…

Tomasz Ćwiąkała, Eleven Sports

 Wtedy w Kanadzie myślałem, że kto jak kto, ale Dawid jest skazany na sukces, że osiągnie naprawdę bardzo wiele. Alkohol to straszny nałóg. Bardzo mi żal Dawida, bo stracił nie tylko piłkę, ale i całe życie. Bo to piłka była jego życiem. On kochał grać.

Bartosz Białkowski

 

Dawid Janczyk – polski piłkarz urodzony 23 września 1987 roku w Nowym Sączu, wychowanek tamtejszej Sandecji, były reprezentant Polski. W 2007 roku został wybrany do grona najlepszych piłkarzy młodzieżowych mistrzostw świata w Kanadzie, gdzie w czterech meczach strzelił trzy gole. Po turnieju za rekordowe wówczas 4,2 miliona euro przeniósł się z Legii Warszawa do CSKA Moskwa, gdzie podpisał czteroipółletni kontrakt. W nowym klubie nie dostawał wielu szans na grę, trafił do rezerw, a stamtąd był kilkakrotnie wypożyczany: do Lokeren, Germinalu Beerschot, Korony Kielce i PFK Oleksandrii. Po powrocie z Ukrainy próbował odbudować się w Piaście Gliwice, Legii i Sandecji. Wszystkie te próby okazały się bezskuteczne. Od momentu zakończenia przygody z macierzystym zespołem z Nowego Sącza w 2016 roku pozostaje bez klubu. Mieszka w Warszawie.

Piotr Dobrowolski – rocznik 1973, z wykształcenia menedżer sportu, od 2010 roku pracuje w redakcji „Super Expressu”. Wcześniej szef działu sportowego w radomskim Radiu Rekord i zastępca redaktora naczelnego w „Tygodniku Radomskim”. Kolekcjoner koszulek piłkarskich, fan Jo Nesbø, szczęśliwy mąż i ojciec.

Szczegóły

Język ebooka

polski

Liczba stron wydania papierowego

336

ISBN wydania papierowego

978-83-8129-252-8

Rok wydania papierowego

2018

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

10.92 MB (MOBI), 4.63 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie

Mateusz Ługowski

09.11.2018, 10:56

„Wyznania alkoholika”

Dawid Janczyk. Dzisiaj mógłby bić się z Robertem Lewandowskim o miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Polski. Mógłby być obiektem zainteresowań najlepszych piłkarskich klubów na świecie. Mógłby strzelać gole na największych europejskich boiskach. Mógłby, gdyby nie alkohol, który zniszczył całą jego sportową karierę. Kiedyś porównywano do niego (tak, to nie pomyłka) samego Sergio Aguero. Co poszło nie tak? Co takiego się wydarzyło, że dzisiaj tak naprawdę mało kto o nim pamięta?

Jakieś 10 lat temu Dawid Janczyk był uznawany za jeden z największych talentów w historii polskiej piłki. Młody napastnik czarował swoim instynktem strzeleckim najpierw w Sandecji, a później w Legii. Był gwiazdą młodzieżowych mistrzostw świata. Jego kariera układała się znakomicie, ale w pewnym momencie wszystko się rozsypało jak domek z kart.

Po mistrzostwach świata U20 w 2007 roku Janczyk był rozchwytywany przez czołowe europejskie kluby. Był nawet na testach w Chelsea. The Blues chcieli nawet podpisać kontrakt ze świetnie zapowiadającym się napastnikiem, ale ten wybrał inną drogę. O Janczyka zabiegały najbardziej Atletico i CSKA. Sam zainteresowany wolał przeprowadzkę do Hiszpanii, ale Legia doszła do porozumienia z Rosjanami, którzy zapłacili za 19-latka przeszło cztery miliony euro (ponad 15 milionów złotych), co na ówczesne realia było bardzo wysoką sumą.

Niestety, to właśnie ten moment okazał się przysłowiowym strzałem w kolano dla młodego piłkarza. W dalekiej Rosji Janczyk zaprzepaścił cały swój talent. Początkowe problemy z wywalczeniem miejsca w pierwszym składzie starał się topić w niewielkich ilościach alkoholu. W CSKA zarabiał tyle, że mógł bez problemu wyjść do baru i jednorazowo wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Samotność, brak najbliższych i trudności w klubie sprawiły, że coraz częściej zaczął szukać pocieszenia w alkoholu. Jego organizm był niezwykle odporny, gdyż mimo codziennego picia, Dawid utrzymywał się w dobrej kondycji fizycznej, przez co na treningach nie odstawał od pozostałych, a na testach kondycyjnych wypadał całkiem dobrze. Wydaje się jednak, że sam zdawał sobie sprawę z tego, że w taki sposób nie odbuduje swojej formy.

Z czasem jasne stało się, że w CSKA Janczyk kariery nie zrobi. Rosyjski klub nie chciał jednak sprzedawać młodego napastnika i wysyłał go na różne wypożyczenia, najpierw do Belgii, później na Ukrainę. Dawid przyznaje, że w Belgii poczuł, że ma realną szansę na powrót do wysokiej formy, ale tam również podjął złą decyzję. Zamiast przedłużyć kontrakt z Lokeren, które wyrażało taką wolę, przeniósł się do Germinalu Beerschot, który był na skraju bankructwa. Kolejne niepowodzenie i kolejny pretekst do sięgnięcia po kieliszek.

Dalsze lata kariery Janczyka to już równia pochyła. Nie pomógł powrót do Polski, nie pomogły życzliwe Sandecja i Piast Gliwice. Wszędzie wierzono, że Dawid w końcu upora się ze swoimi problemami i zacznie grać na miarę swoich ogromnych możliwości. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna.

W swojej książce Janczyk stara się nie uciekać od trudnych dla niego tematów. Wprost pisze o swoich problemach z alkoholem. Najbardziej przejmujące są fragmenty, w których Dawid pisze o tym, jak ogromnego spustoszenia dokonał alkohol w jego organizmie. W krytycznym momencie, Dawid aż pięć razy w ciągu jednej nocy był na krawędzi śmierci. Alkohol sprawił, że zaczął mieć omamy i po prostu tracił kontakt z rzeczywistością. Z jednej strony znajdziemy w książce wiele powodów, dla których jej autor zdecydował się sięgnąć po kieliszek, ale z drugiej, nie powinno się tego traktować jako usprawiedliwianie się. Janczyk wie, że sam jest sobie winny i chce po prostu dać swoje świadectwo. Chce wyłożyć wszystko kawa na ławę, żeby z czystą kartą zacząć nowy rozdział w swoim życiu i rozliczyć się z przeszłością.

"Moja spowiedź" ma być jednym z elementów powrotu Janczyka do trzeźwości. On sam cały czas wierzy, że stać go na powrót na boisko, choć obiektywnie patrząc, szanse na to są nikłe. Na końcu każdego rozdziału książki znajduje się co najmniej jeden wywiad z kimś, kto towarzyszył Janczykowi na poszczególnych etapach jego kariery – z trenerami, kolegami z drużyn – a także z członkami rodziny. Wszyscy zgodnie przyznają, że Dawid przegrał swoją karierę dlatego, że zaufał nieodpowiednim ludziom i był zbyt ufny. Co ciekawe, większość osób opisuje go jako cichego i grzecznego chłopaka, który rzadko wchodził w konflikty. Wiele osób nie może uwierzyć, że to akurat on popadł w nałóg alkoholowy. Gdy miał pieniądze, wokół niego pojawiło się sporo ludzi, którzy go wykorzystali. Sam Janczyk przyznaje, że piłkarze powinni mieć kogoś, kto będzie zarządzał ich finansami. Pieniądze i alkohol to dwa główne powody, dla których jeden z największych talentów w historii polskiej piłki skończył w zakładzie leczenia uzależnień. Można powiedzieć, że jego kariera skończyła się, zanim tak naprawdę nabrała rozpędu. Dziś Janczyk mógłby występować w największych europejskich klubach. Jego historia jest świetnym przykładem dla młodych piłkarzy oraz przestrogą dla każdego, kto zbyt szybko osiąga sukcesy.

Mateusz Ługowski

09.11.2018, 10:56

„Wyznania alkoholika”

Dawid Janczyk. Dzisiaj mógłby bić się z Robertem Lewandowskim o miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Polski. Mógłby być obiektem zainteresowań najlepszych piłkarskich klubów na świecie. Mógłby strzelać gole na największych europejskich boiskach. Mógłby, gdyby nie alkohol, który zniszczył całą jego sportową karierę. Kiedyś porównywano do niego (tak, to nie pomyłka) samego Sergio Aguero. Co poszło nie tak? Co takiego się wydarzyło, że dzisiaj tak naprawdę mało kto o nim pamięta?

Jakieś 10 lat temu Dawid Janczyk był uznawany za jeden z największych talentów w historii polskiej piłki. Młody napastnik czarował swoim instynktem strzeleckim najpierw w Sandecji, a później w Legii. Był gwiazdą młodzieżowych mistrzostw świata. Jego kariera układała się znakomicie, ale w pewnym momencie wszystko się rozsypało jak domek z kart.

Po mistrzostwach świata U20 w 2007 roku Janczyk był rozchwytywany przez czołowe europejskie kluby. Był nawet na testach w Chelsea. The Blues chcieli nawet podpisać kontrakt ze świetnie zapowiadającym się napastnikiem, ale ten wybrał inną drogę. O Janczyka zabiegały najbardziej Atletico i CSKA. Sam zainteresowany wolał przeprowadzkę do Hiszpanii, ale Legia doszła do porozumienia z Rosjanami, którzy zapłacili za 19-latka przeszło cztery miliony euro (ponad 15 milionów złotych), co na ówczesne realia było bardzo wysoką sumą.

Niestety, to właśnie ten moment okazał się przysłowiowym strzałem w kolano dla młodego piłkarza. W dalekiej Rosji Janczyk zaprzepaścił cały swój talent. Początkowe problemy z wywalczeniem miejsca w pierwszym składzie starał się topić w niewielkich ilościach alkoholu. W CSKA zarabiał tyle, że mógł bez problemu wyjść do baru i jednorazowo wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Samotność, brak najbliższych i trudności w klubie sprawiły, że coraz częściej zaczął szukać pocieszenia w alkoholu. Jego organizm był niezwykle odporny, gdyż mimo codziennego picia, Dawid utrzymywał się w dobrej kondycji fizycznej, przez co na treningach nie odstawał od pozostałych, a na testach kondycyjnych wypadał całkiem dobrze. Wydaje się jednak, że sam zdawał sobie sprawę z tego, że w taki sposób nie odbuduje swojej formy.

Z czasem jasne stało się, że w CSKA Janczyk kariery nie zrobi. Rosyjski klub nie chciał jednak sprzedawać młodego napastnika i wysyłał go na różne wypożyczenia, najpierw do Belgii, później na Ukrainę. Dawid przyznaje, że w Belgii poczuł, że ma realną szansę na powrót do wysokiej formy, ale tam również podjął złą decyzję. Zamiast przedłużyć kontrakt z Lokeren, które wyrażało taką wolę, przeniósł się do Germinalu Beerschot, który był na skraju bankructwa. Kolejne niepowodzenie i kolejny pretekst do sięgnięcia po kieliszek.

Dalsze lata kariery Janczyka to już równia pochyła. Nie pomógł powrót do Polski, nie pomogły życzliwe Sandecja i Piast Gliwice. Wszędzie wierzono, że Dawid w końcu upora się ze swoimi problemami i zacznie grać na miarę swoich ogromnych możliwości. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna.

W swojej książce Janczyk stara się nie uciekać od trudnych dla niego tematów. Wprost pisze o swoich problemach z alkoholem. Najbardziej przejmujące są fragmenty, w których Dawid pisze o tym, jak ogromnego spustoszenia dokonał alkohol w jego organizmie. W krytycznym momencie, Dawid aż pięć razy w ciągu jednej nocy był na krawędzi śmierci. Alkohol sprawił, że zaczął mieć omamy i po prostu tracił kontakt z rzeczywistością. Z jednej strony znajdziemy w książce wiele powodów, dla których jej autor zdecydował się sięgnąć po kieliszek, ale z drugiej, nie powinno się tego traktować jako usprawiedliwianie się. Janczyk wie, że sam jest sobie winny i chce po prostu dać swoje świadectwo. Chce wyłożyć wszystko kawa na ławę, żeby z czystą kartą zacząć nowy rozdział w swoim życiu i rozliczyć się z przeszłością.

"Moja spowiedź" ma być jednym z elementów powrotu Janczyka do trzeźwości. On sam cały czas wierzy, że stać go na powrót na boisko, choć obiektywnie patrząc, szanse na to są nikłe. Na końcu każdego rozdziału książki znajduje się co najmniej jeden wywiad z kimś, kto towarzyszył Janczykowi na poszczególnych etapach jego kariery – z trenerami, kolegami z drużyn – a także z członkami rodziny. Wszyscy zgodnie przyznają, że Dawid przegrał swoją karierę dlatego, że zaufał nieodpowiednim ludziom i był zbyt ufny. Co ciekawe, większość osób opisuje go jako cichego i grzecznego chłopaka, który rzadko wchodził w konflikty. Wiele osób nie może uwierzyć, że to akurat on popadł w nałóg alkoholowy. Gdy miał pieniądze, wokół niego pojawiło się sporo ludzi, którzy go wykorzystali. Sam Janczyk przyznaje, że piłkarze powinni mieć kogoś, kto będzie zarządzał ich finansami. Pieniądze i alkohol to dwa główne powody, dla których jeden z największych talentów w historii polskiej piłki skończył w zakładzie leczenia uzależnień. Można powiedzieć, że jego kariera skończyła się, zanim tak naprawdę nabrała rozpędu. Dziś Janczyk mógłby występować w największych europejskich klubach. Jego historia jest świetnym przykładem dla młodych piłkarzy oraz przestrogą dla każdego, kto zbyt szybko osiąga sukcesy.