- To było tak - opowiadałem wprost w ucho pana zawiadowcy. - Ostatni nocny pociąg osobowy już odjechał, a od zmierzchu siedziała z nami w kancelarii dyżurnego ruchu pewna wytworna dama, pijąc wino i paląc papierosy. Przed północą dyżurny ruchu, pan Całusek, mówi do mnie : "Miłoszu, wprawdzie jesteś dopiero praktykantem, ale ja mam do ciebie zaufanie. Posiedzisz tu za mnie jakieś dwie godzinki!" (...)
"I dobrze, pomyślał tatuś, wszystko wraca do swych początków, teraz widzę, że czas naprawdę się zatrzymał i nowy czas naprawdę się rozpoczął, lecz ja mam klucz jedynie do starych czasów, a do nowych mi go odmówiono i w nowym czasie żyć już nie mogę, gdyż należę do czasu starego, który umarł. Tak rozmyślając, tatuś wszedł na most i gdy ujrzał beżowy browar tam na końcu przedmieścia, nachylił się nad rzeką i wpatrywał się w płynącą wodę. I zdjął czapkę oficera żeglugi wielkiej,...
Jeden z najważniejszych kalejdoskopów w historii literatury. Nawet huta wrze od piękna, gdy przez jej bramę przechodzi Bohumil Hrabal. Niniejszy zbiór zawiera siedem zróżnicowanych opowiadań. Pomimo iż zostały opublikowane książkowo w tym samym roku co Pociągi pod specjalnym nadzorem, ukazują inne oblicze autora, zdecydowanie bardziej bezkompromisowe. Nieprzypadkowo ich ekranizacja trafiła na tzw. czarną listę i musiała czekać na premierę przez ponad dwie dekady. Taka by...
W każdej restauracji ktoś powiedział coś, o czym się dowiedzieć możecie tylko w uczonych księgach. U Pinkasów na przykład jeden gość płakał w piwo i mówił - prawdziwe wykształcenie oznacza zupełną ruinę. Pod Złotym Tygrysem powiedział jeden radca - z łajna bata nie upleciesz, a jak upleciesz, to z niego nie strzelisz (...).
Zbiór jedenastu opowiadań Pabitele (oryg. Pábitelé, 1964), drugi z kolei w dorobku Bohumila Hrabala, po raz pierwszy ukazuje się w języku polskim w swoim oryginalnym, nadanym mu przez autora kształcie – zawiera m.in. opowiadania nigdy dotychczas nie tłumaczone na polski oraz utwory w nowych przekładach. Tytułowi pabitele to stworzony przez pisarza neologizm, odnoszący się do nieskrępowanej językowej inwencji natchnionych gawędziarzy i opowiadaczy, barwnych bohaterów obecnych ...
Obecnie popołudniami Jan siaduje u okna i przygląda się sobie w szybie. Bez lęku. Przylatuje osa w prążkowanym dresie i lezie mu po nosie odbicia w szybie, lezie mu we włosy. Ani chybi kiedy indziej poczułby w mózgu owada chyżo przebierającego piekącymi nóżkami i znikającego w graciarni rozumu. Cały dzień dręczyłoby go to wyobrażenie. Dziś wie, że osa lezie po szybie, a owe drobniuteńkie kroczki to tylko jego domysły.