Bycie konsulem rzadko przypomina dyplomatyczne bankiety z telewizji. Częściej oznacza prowizoryczne biuro, telefony bez odpowiedzi oraz decyzje podejmowane w warunkach, w których nie istnieją żadne gotowe rozwiązania.Były polski konsul zabiera czytelnika w podróż po placówkach, gdzie oficjalna dyplomacja szybko traci sens. Od nieufnej, postsowieckiej Rosji początku lat 90., przez Bliski Wschód i Afrykę Północną, po kraje, do których wjazd oznacza stałą obserwację i brak jakie...