Wyobraźmy sobie chorobę, która bezwzględnie i skrycie prowadzi młode ciało dziecka nad samą krawędź przepaści, poza którą nie ma już nic poza niewysłowionym żalem. Strach, który obezwładnia rodzica słyszącego diagnozę dziecięca AML i stawia pod ścianą. Chce pomóc, lecz nie wie jak. Chce zrozumieć, lecz nie potrafi. Chce wiedzieć, lecz znajduje tylko opis bólu i enigmatyczne schematy terapii. Czy można podejść do dziecięcej białaczki inaczej? Można. Zapis osobistych zmagań z a...