Sivert ma nową obsesję. Nie, nie chodzi o mnie. Niestety. Mowa o telefonie. Gapi się w niego przy śniadaniu, po szkole, przed snem i prawdopodobnie także podczas myślenia, o ile w ogóle mu się to zdarza. A ja? Siedzę obok. Piękny. Puszysty. I kompletnie ignorowany. Tak się nie traktuje pupila. Więc zrobiłem to, co zrobiłby każdy rozsądny kot: ukradłem mu telefon. Plan był prosty. Mniej ekranu, więcej mnie. Nie przewidziałem tylko jednego: kosmitów. Przybyli bez ...
Kmiot stracił wszystkie życia... I wcale nie zamierza się z tym pogodzić! Przez chwilę wszystko szło dokładnie tak, jak powinno. Sivert wyjechał na szkolną wycieczkę, a ja wreszcie mogłem cieszyć się życiem bez poczucia winy, wstydu i zapachu jego spoconych stóp. Zapowiadało się kilka idealnych dni pełnych świętego spokoju i absolutnej swobody. Niestety, szczęście nie trwało długo. Po serii wyjątkowo niefortunnych wypadków z udziałem śmierci skończyły mi się wszystki...