„Ani na ziemi, ani na niebie nie ma żadnych znaków, które mówiłyby człowiekowi, jak ma żyć” — pisał Sartre. N. wziął sobie słowa francuskiego filozofa do serca i zamiast przykładnie robić karierę, czyta, pisze i brodzi w gęstych ciemnościach warmińskiej prowincji. Bez żony, bez dzieci, bez przyjaciół. Uporczywie wpatrzony w widmo sławy, którą ma mu przynieść jego debiutancka powieść. Żeby zabić czas pozostały do premiery książki, po której spodziewa się przełomu w swoim życiu...
Tytuł debiutanckiej powieści Wojtanisa nawiązuje do tej odmiany pornografii, w której najpełniej dochodzi do głosu poetyka teledysku. Strumień szybko następujących po sobie obrazów, zwykle bardzo sugestywnych, ma więcej wspólnego ze snami niż z linearną narracją charakterystyczną dla większości filmów i seriali. I choć niniejsza książka pod względem formalnym nie naśladuje klipów, które użyczyły jej tytułu (jest do bólu linearna), to jednak za pośrednictwem głównego bohatera ...
Ani na ziemi, ani na niebie nie ma żadnych znaków, które mówiłyby człowiekowi, jak ma żyć pisał Sartre. N. wziął sobie słowa francuskiego filozofa do serca i zamiast przykładnie robić karierę, czyta, pisze i brodzi w gęstych ciemnościach warmińskiej prowincji. Bez żony, bez dzieci, bez przyjaciół. Uporczywie wpatrzony w widmo sławy, którą ma mu przynieść jego debiutancka powieść. Żeby zabić czas pozostały do premiery książki, po której spodziewa się przełomu w swoim życiu, n...