okładka Zaduch. Reportaże o obcościebook | EPUB, MOBI | Marta Szarejko

Ebook

Zaduch. Reportaże o obcości

Czytaj fragment

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Pobierz za darmo fragment ebooka:

EPUBMOBI

Ocena czytelników:

6,2 (233 oceny) zawiera oceny z Lubimy Czytać

Oceny (233)

wspólnie z

Opis

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii i uporu niż miejscowi, bo gra toczy się o to, czy uda im się znaleźć stałe miejsce w nowym środowisku, nierzadko bardzo odmiennym od rodzinnego. Ta decyzja ma swoją cenę. Jest nią zaburzenie lub zerwanie więzi z rodziną, utrata pierwszego języka, wyobcowanie, poczucie winy. Małe przykrości, nieporozumienia, akty wykluczenia, niezręczności są udziałem bohaterów Szarejko i tam, w domu dzieciństwa, i tu, gdzie teraz mieszkają. Autorka z taktem i wrażliwością daje głos młodym Polakom, którzy borykają się ze zmianą sposobu i stylu życia. Joanna Bator Skóra cierpnie, gdy człowiek w końcu pojmuje, że jest u siebie tylko tam, skąd pochodzi. Pół biedy, jeśli wraca z radością. Bieda, gdy czuje się tam równie obco jak wszędzie. Opisani przez Martę Szarejko ludzie nie wyróżniają się tym, że pochodzą z prowincji. Od lat klepiemy w kółko diagnozę choroby podzielonej Polski. Oni między wierszami proponują intrygujące recepty. O kim jest ta książka? O większości z nas? A może już wkrótce o wszystkich? Aż mi się parę razy gorąco zrobiło. Jezus Maria, samo życie. Andrzej Muszyński Gdyby to był film, musiałby być kręcony w wąskim kadrze, który idealnie nadaje się do zbliżeń. Marta Szarejko nie przygląda się prowincji, tylko ludziom, którzy z niej pochodzą. I żyją w mieście. Rozmawia ze swoimi rówieśnikami – trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego wyjątkowo nie znosili na wsi. O tym, jak się zmienili. Chociaż w rodzinne strony wracają coraz rzadziej, nigdzie nie czują się u siebie. Myślę, że warszawiacy mogą uznać to wszystko za fanaberie, za abstrakcję i niepotrzebne zawracanie głowy. Nie wyobrażają sobie, na czym polega nasza inność. Myślę, że ktoś, kto nie przeszedł tej drogi, nie ma pojęcia o tych wszystkich minischodkach, które musisz pokonać.

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii...

Marta Szarejko

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii i uporu niż miejscowi, bo gra toczy się o to, czy uda im się znaleźć stałe miejsce w nowym środowisku, nierzadko bardzo odmiennym od rodzinnego. Ta decyzja ma swoją cenę. Jest nią zaburzenie lub zerwanie więzi z rodziną, utrata pierwszego języka, wyobcowanie, poczucie winy. Małe przykrości, nieporozumienia, akty wykluczenia, niezręczności są udziałem bohaterów Szarejko i tam, w domu dzieciństwa, i tu, gdzie teraz mieszkają. Autorka z taktem i wrażliwością daje głos młodym Polakom, którzy borykają się ze zmianą sposobu i stylu życia. Joanna Bator Skóra cierpnie, gdy człowiek w końcu pojmuje, że jest u siebie tylko tam, skąd pochodzi. Pół biedy, jeśli wraca z radością. Bieda, gdy czuje się tam równie obco jak wszędzie. Opisani przez Martę Szarejko ludzie nie wyróżniają się tym, że pochodzą z prowincji. Od lat klepiemy w kółko diagnozę choroby podzielonej Polski. Oni między wierszami proponują intrygujące recepty. O kim jest ta książka? O większości z nas? A może już wkrótce o wszystkich? Aż mi się parę razy gorąco zrobiło. Jezus Maria, samo życie. Andrzej Muszyński Gdyby to był film, musiałby być kręcony w wąskim kadrze, który idealnie nadaje się do zbliżeń. Marta Szarejko nie przygląda się prowincji, tylko ludziom, którzy z niej pochodzą. I żyją w mieście. Rozmawia ze swoimi rówieśnikami – trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego wyjątkowo nie znosili na wsi. O tym, jak się zmienili. Chociaż w rodzinne strony wracają coraz rzadziej, nigdzie nie czują się u siebie. Myślę, że warszawiacy mogą uznać to wszystko za fanaberie, za abstrakcję i niepotrzebne zawracanie głowy. Nie wyobrażają sobie, na czym polega nasza inność. Myślę, że ktoś, kto nie przeszedł tej drogi, nie ma pojęcia o tych wszystkich minischodkach, które musisz pokonać.

Informacje

  • EPUB, MOBI

    Format ebooka

  • 1.14 MB (MOBI),

    0.66 MB (EPUB)

    Rozmiary plików

  • Watermark

    Zabezpieczenie

  • Język ebooka

    polski

  • Format ebooka

    Ebook w formatach: EPUB, MOBI

  • Rozmiary plików

    1.14 MB (MOBI), 0.66 MB (EPUB)

  • Typ zabezpieczenia

    znak wodny

  • Warunki dostępu

    nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

  • Wymagania sprzętowe

    aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Dodano do koszyka

Twój koszyk

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii i uporu niż miejscowi, bo gra toczy się o to, czy uda im się znaleźć stałe miejsce w nowym środowisku, nierzadko bardzo odmiennym od rodzinnego. Ta decyzja ma swoją cenę. Jest nią zaburzenie lub zerwanie więzi z rodziną, utrata pierwszego języka, wyobcowanie, poczucie winy. Małe przykrości, nieporozumienia, akty wykluczenia, niezręczności są udziałem bohaterów Szarejko i tam, w domu dzieciństwa, i tu, gdzie teraz mieszkają. Autorka z taktem i wrażliwością daje głos młodym Polakom, którzy borykają się ze zmianą sposobu i stylu życia. Joanna Bator Skóra cierpnie, gdy człowiek w końcu pojmuje, że jest u siebie tylko tam, skąd pochodzi. Pół biedy, jeśli wraca z radością. Bieda, gdy czuje się tam równie obco jak wszędzie. Opisani przez Martę Szarejko ludzie nie wyróżniają się tym, że pochodzą z prowincji. Od lat klepiemy w kółko diagnozę choroby podzielonej Polski. Oni między wierszami proponują intrygujące recepty. O kim jest ta książka? O większości z nas? A może już wkrótce o wszystkich? Aż mi się parę razy gorąco zrobiło. Jezus Maria, samo życie. Andrzej Muszyński Gdyby to był film, musiałby być kręcony w wąskim kadrze, który idealnie nadaje się do zbliżeń. Marta Szarejko nie przygląda się prowincji, tylko ludziom, którzy z niej pochodzą. I żyją w mieście. Rozmawia ze swoimi rówieśnikami – trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego wyjątkowo nie znosili na wsi. O tym, jak się zmienili. Chociaż w rodzinne strony wracają coraz rzadziej, nigdzie nie czują się u siebie. Myślę, że warszawiacy mogą uznać to wszystko za fanaberie, za abstrakcję i niepotrzebne zawracanie głowy. Nie wyobrażają sobie, na czym polega nasza inność. Myślę, że ktoś, kto nie przeszedł tej drogi, nie ma pojęcia o tych wszystkich minischodkach, które musisz pokonać.

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii...

Zaduch. Reportaże o obcości

Marta Szarejko

Duszne historie. Mam na myśli tytułowy zaduch i duszę, którą otwierają bohaterowie Marty Szarejko. Młodzi ludzie, którzy ruszyli ze wsi i z miasteczek do miast. W poszukiwaniu wykształcenia, pracy, lepszego życia, powietrza. Pogardliwie nazywani „słoikami” często wykazują więcej energii i uporu niż miejscowi, bo gra toczy się o to, czy uda im się znaleźć stałe miejsce w nowym środowisku, nierzadko bardzo odmiennym od rodzinnego. Ta decyzja ma swoją cenę. Jest nią zaburzenie lub zerwanie więzi z rodziną, utrata pierwszego języka, wyobcowanie, poczucie winy. Małe przykrości, nieporozumienia, akty wykluczenia, niezręczności są udziałem bohaterów Szarejko i tam, w domu dzieciństwa, i tu, gdzie teraz mieszkają. Autorka z taktem i wrażliwością daje głos młodym Polakom, którzy borykają się ze zmianą sposobu i stylu życia. Joanna Bator Skóra cierpnie, gdy człowiek w końcu pojmuje, że jest u siebie tylko tam, skąd pochodzi. Pół biedy, jeśli wraca z radością. Bieda, gdy czuje się tam równie obco jak wszędzie. Opisani przez Martę Szarejko ludzie nie wyróżniają się tym, że pochodzą z prowincji. Od lat klepiemy w kółko diagnozę choroby podzielonej Polski. Oni między wierszami proponują intrygujące recepty. O kim jest ta książka? O większości z nas? A może już wkrótce o wszystkich? Aż mi się parę razy gorąco zrobiło. Jezus Maria, samo życie. Andrzej Muszyński Gdyby to był film, musiałby być kręcony w wąskim kadrze, który idealnie nadaje się do zbliżeń. Marta Szarejko nie przygląda się prowincji, tylko ludziom, którzy z niej pochodzą. I żyją w mieście. Rozmawia ze swoimi rówieśnikami – trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego wyjątkowo nie znosili na wsi. O tym, jak się zmienili. Chociaż w rodzinne strony wracają coraz rzadziej, nigdzie nie czują się u siebie. Myślę, że warszawiacy mogą uznać to wszystko za fanaberie, za abstrakcję i niepotrzebne zawracanie głowy. Nie wyobrażają sobie, na czym polega nasza inność. Myślę, że ktoś, kto nie przeszedł tej drogi, nie ma pojęcia o tych wszystkich minischodkach, które musisz pokonać.

Informacje o produkcie

Język ebooka

polski

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

1.14 MB (MOBI), 0.66 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie