Opis treści
Komunizm, stworzony z robotniczego buntu, pod maską wyzwolenia ludu krył radykalizm „zawodowych rewolucjonistów”, którzy stworzyli i wzmacniali nowe imperium: Związek Radziecki. Choć w pewnym momencie był bardzo żywotny, zgnił wraz z blokiem wschodnim, jako martwa ideologia w którą nie wierzyła większość członków partii. W przeciwieństwie do niego, faszyzm i nazizm zniszczyła klęska Hitlera w II wojnie światowej. Bunt przeciwko Oświeceniu oraz pochwała czynu i siły doprowadziły do największej hekatomby w dziejach ludzkości, której skutki wciąż odczuwamy.
„Powaby totalitaryzmu” to rozumiejąca analiza okoliczności, w których narodziły się totalitarne ideologie oraz intelektualna historia ich rozwoju i upadku, aż do denazyfikacji i dekomunizacji. Autor pokazuje, w jaki sposób uwiodły one masy przypominając tym samym, jak groźnym zjawiskiem były.
Mateusz Kuryła – z wykształcenia filolog angielski, z zamiłowania historyk. Interesuje się historią idei i życia intelektualnego „późnej nowoczesności”, w szczególności w czasach Polski Ludowej.
„Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”, Mateusz Kuryła – jak słuchać audiobook?
Audiobooka „Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”, tak jak i pozostałe książki w formacie elektronicznym przesłuchacie w aplikacji mobilnej Woblink na Android lub iOS lub na jakimkolwiek urządzeniu obsługującym pliki mp3 (także komputer). Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz również odsłuchać darmowy fragment audiobooka.
A jeśli wolisz czytać, sprawdź, czy książka jest dostępna w Woblink także jako ebook (epub oraz mobi).

Marcin Żółtak 07-08-2026
Marcin Żółtak 07-08-2026
Za mało tej przyjemności Są książki, które czyta się dla wiedzy, i takie, które czyta się dla przyjemności obcowania z myślą dobrze poprowadzoną. Powaby totalitaryzmu Mateusza Kuryły należą do tej drugiej kategorii, choć wiedzy dostarczają przy okazji sporo — i to takiej, której próżno szukać w podręcznikowych syntezach dwudziestowiecznej historii politycznej. Zacznę od tego, co uderza najpierw: od języka. Kuryła pisze prozą, która ma rytm, precyzję i ani śladu tej akademickiej maniery, w której zdanie rozrasta się do rozmiarów akapitu, żeby na końcu nie powiedzieć nic. Autor jest z wykształcenia filologiem i to widać w każdym zdaniu — dobiera słowa, a nie wysypuje je. Efekt jest taki, że materiał z gruntu trudny, bo dotyczący historii idei, a więc rzeczy z natury nieuchwytnych, czyta się gładko i bez wysiłku, nie tracąc przy tym niczego z jego wagi. Drugą mocną stroną jest prowadzenie myśli. To nie jest zbiór luźnych rozdziałów o kolejnych „izmach", tylko jedna, konsekwentnie rozwijana linia rozumowania, w której każde ogniwo wynika z poprzedniego. Kuryła nie zaczyna od gotowych potworów — od Stalina i Hitlera — lecz od momentów, w których myśl europejska dopiero zaczynała się przechylać: od oświeceniowej wiary w to, że społeczeństwo da się zaprojektować rozumem, i od romantycznego buntu przeciw tej wierze, z jego kultem woli, instynktu i wspólnoty krwi. Dopiero z tego wyprowadza to, co przyszło później. Logika tego wywodzenia jest bez zarzutu: nigdzie autor nie skacze, nigdzie nie podstawia wniosku w miejsce dowodu, nigdzie nie zdradza się tanim moralizowaniem, choć temat aż o to prosi. Najciekawsza jest jednak sama konstrukcja całości — to opowieść o dwóch totalitaryzmach prowadzona równolegle, tak że widać zarówno ich odmienne rodowody intelektualne, jak i punkt, w którym zaczynają się do siebie upodabniać mimo przeciwstawnych źródeł. Ta dwutorowość jest największą wartością książki, bo pokazuje coś, czego nie widać, gdy analizuje się każdy z tych systemów osobno: że oba były atrakcyjne, że oba oferowały ludziom wykształconym i inteligentnym coś, czego wtedy naprawdę pragnęli. Tytułowe „powaby" nie są ozdobnikiem — to teza całej pracy i została ona obroniona. Jeden zarzut, i to taki, który jest w gruncie rzeczy komplementem: książka jest o wiele za krótka. Nie mam natomiast pretensji o zawężenie pola — autor konsekwentnie trzyma się Europy, i słusznie, bo to właśnie tu obie formacje się narodziły, tu powstało ich zaplecze intelektualne i tu rozegrała się ich pierwsza próba; ich późniejsze mutacje pozaeuropejskie to już osobny temat na osobną książkę. Rzecz w tym, że nawet w tak zakreślonych granicach materiał, sposób pisania i klasa analizy zasługiwały na pełną monografię, na trzysta stron zamiast stu kilkudziesięciu. To kompendium, zarys, szkic. Czyta się do końca z rosnącym apetytem i kończy z poczuciem, że autor dopiero się rozgrzewał. Chciałoby się więcej: więcej postaci, więcej cytatów źródłowych, więcej rozwinięcia wątków, które tu zostały tylko zasygnalizowane. Skoro Kuryła potrafi tak pisać, szkoda, że napisał tak niewiele.
Opinia potwierdzona zakupem