Jeśli rzeczywiście wszyscy Kubańczycy są un poco loco, czyli „nieco szaleni”, jak sami o sobie mówią, to dzieje się tak wyłącznie dlatego, że żyją w niemożliwym do ogarnięcia kraju… Praktycznie od trzech pokoleń są nieustannie na wojennej ścieżce. Ich przekleństwem jest to, co jednocześnie świadczy o wyjątkowej sile — nieskończona zdolność adaptacji i niewyczerpana pomysłowość. Cary, Arturo, Lili, Jorge i María del Carmen to prawdziwi Kubańczycy, mieszkający w jak najbardzie...