Najłatwiej byłoby nazwać "Ułamek wieczności" poezją podróży, pamięci i kobiecości. Problem w tym, że ten tomik szybko wymyka się takim etykietom. Obok Galway, Sewilli, Edynburga czy Bordeaux równie ważne są tu: kawa przed lotem, walizka z zacinającym się kółkiem, chipsy na święta, second-hand czy kot zaglądający do piekarnika. Małgorzata Kozłowska-Doczyk nie szuka poezji w "muzeach wzniosłości". Interesuje ją bardziej to, co wydarza się "tu i teraz", co jest zanurzone w metaf...