Pojawiła się w Salonie Paryskim w żałobnej sukni i w kuchennym fartuchu, jak w zbroi. Z paletą malarską i pędzlami w dłoniach. Bez kapelusza, z fryzurą w nieładzie. Ze spojrzeniem pozbawionym kokieterii, którego nie da się zapomnieć. W XIX wieku, gdy ambicje kobiet przerastały ich możliwości, Anna Bilińska osiągnęła tak wiele. A potem zadrwił z niej los. Jaką tajemnicę skrywa autoportret, którym Anna Bilińska zdobyła sławę? Czy kiedykolwiek zobaczymy oryginał jej dzienni...