okładka Strach. Ebook | EPUB, MOBI | Jozef Karika, Joanna Betlej

Ebook

Strach

Pobierz za darmo fragment ebooka:

EPUBMOBI

Opis ebooka

Mistyczny thriller przesiąknięty strachem.

Po rozpadzie kilkuletniego związku Jożo Karsky powraca do rodzinnego Rużomberka. Tam czeka na niego puste mieszkanie rodziców, najmroźniejsza od kilku dziesięcioleci zima i podnóże góry skrywającej mroczną tajemnicę.

 

Wkrótce w sąsiedztwie zaczynają znikać dzieci.

 

Jozef Karika – autor thrillerów, horrorów i powieści sensacyjnych, laureat wielu nagród literackich, jeden z najpopularniejszych pisarzy słowackich, zdobywca najbardziej prestiżowej słowackiej nagrody literackiej Anasoft Litera 2017 w kategorii Nagroda Czytelników.

Szczegóły

Język ebooka

polski

Liczba stron wydania papierowego

298

ISBN wydania papierowego

978-83-948856-2-5

Rok wydania papierowego

2017

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

4.74 MB (MOBI), 2.36 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie

Karina Bonowicz

Karina Bonowicz

06.01.2018, 10:00

„Zapomnijcie o skandynawskich kryminałach, amerykańskich thrillerach, nawet o samym Stephenie Kingu. Powieść Jozefa Kariki jest tak dobra, że aż strach.”

Raz, dwa, trzy – giniesz ty!

Zapomnijcie o skandynawskich kryminałach, amerykańskich thrillerach, nawet o samym Stephenie Kingu. Słowacki „Strach” mrozi krew w żyłach bardziej niż zima stulecia. Będziecie się bać i… prosić o więcej. Bo powieść Jozefa Kariki jest tak dobra, że aż strach.

Tę recenzję czytacie na własną odpowiedzialność. Podobnie jak książkę, której jest poświęcona. Kto się boi, niech nie czyta. Tego natomiast, kto się odważy po nią sięgnąć, mogę zapewnić, że po lekturze „Strachu” Jozefa Kariki będzie spać przy włączonym świetle, bo opowieść obudzi w nim demony, które nie pozwolą rozumowi zasnąć. Obiecujące, prawda?

Trzydziestokilkuletni Jożo Karsky wraca do rodzinnego Rużomberka. Właśnie stracił pracę, rozstał się z dziewczyną, z którą był przez wiele lat, i nie ma pomysłu, co dalej. Co prawda, w mieście nikt na niego nie czeka, ale powiedzieć, że nie czeka nic, byłoby kłamstwem. Jożo zastaje puste, przesiąknięte zapachem cebuli mieszkanie po rodzicach, najsroższą od dziesięcioleci zimę i mroczne wspomnienia z dzieciństwa, które w rodzinnym domu powracają ze zdwojoną siłą. Na dodatek jego przyjazd zbiega się z dziwnymi wydarzeniami w Rużomberku. Kiedy pierwsze dziecko zostaje uznane za zaginione, Jożo już wie, że to dopiero początek. Bo gdy temperatura spada, strach przybiera na sile. Wielkimi krokami zbliża się tajemnicze COŚ, które wydaje się dziwnie znajome. Jożo wraz ze swoją pierwszą miłością Haną oraz kolegami z dzieciństwa – Otą i Bohuszem będą musieli stawić czoła mrocznemu CZEMUŚ, które już raz ich dopadło, zabrało mu siostrę, a teraz powróciło i wszystko wskazuje na to, że nie spocznie, póki ich wszystkich nie przestraszy. Tym razem na śmierć.

Brzmi znajomo? Trochę tak, ale porównanie książki Kariki do powieści „To” Stephena Kinga byłoby zbytnim uproszczeniem, bo „Strach” kryje w sobie o wiele więcej warstw znaczeniowych, niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Jeśli myślicie, że głównym bohaterem tej książki jest Jożo, to się mylicie. Jest nim strach. To on towarzyszy nam od pierwszej strony i sprawia, że po ostatniej zostajemy na długo z otwartymi ustami. Bo autor po mistrzowsku operuje grozą. U Kariki przeraża dosłownie wszystko, nawet przedmioty codziennego użytku, o których nigdy byście nie pomyśleli, że mogą być groźne. Strach czai się wszędzie. Będzie powoli wchodził pod skórę, aż przeniknie do szpiku kości. A potem zostawi was zamarłych z szeroko otwartymi oczami. I w tym miejscu daję „Strachowi” 10/10 w skali Theorina*. Nie mogę więcej, bo to maksimum.
Strach, który serwuje nam Karika, jest jak narkotyk; budzi lęk, ale kusi, omamia, a w końcu uzależnia. Boimy się, jednak przewracamy kolejne strony. Aż po ostatnią, śmiertelną dawkę strachu, którą autor będzie chciał poczęstować swoich bohaterów. Czy my także zdecydujemy się ją przyjąć? Wszystko zależy od tego, jak postanowimy odczytać powieść Kariki. Bo „Strach” najmniej ma w sobie z Kinga, a najwięcej z Kafki, Freuda i egzystencjalistów francuskich: Sartre’a czy Heideggera. Nazwanie „Strachu” thrillerem albo horrorem to tylko ślizganie się po powierzchni znaczeń tej powieści. A ta jest kafkowską matnią, w której zdezorientowani i przerażeni bohaterowie plączą się i giną jak w pajęczej sieci. Jest freudowską psychoanalizą, która sięga do najciemniejszych zakamarków jaźni i penetruje najgłębsze pokłady podświadomości. Jest wreszcie parabolą, skupiającą jak w soczewce to wszystko, co przerażało egzystencjalistów. Bo tym, co łączy kafkowską, freudowską i heideggerowską filozofię, jest powoływanie się na tajemnicze COŚ, co niepokoi i przed czym nie da się uciec. Może to być kafkowska trwoga przed zagubieniem i samotnością, heideggerowski lęk przed śmiercią, która z pewnością kiedyś nastąpi, ale jeszcze nie teraz, albo freudowska obawa przed głębinami podświadomości, niedającymi się ani przemierzyć, ani tym bardziej w pełni poznać. A i to pewnie nie wyczerpuje wszystkiego, co kryje w sobie powieść Kariki, bo „Strach” to powieść wieloznaczna, pozwalająca na mnogość interpretacji. Chcecie zobaczyć w niej horror czy thriller? Proszę bardzo. Powieść egzystencjalną? Śmiało! A może filozoficzną? Nie widzę przeszkód. Karika daje możliwość dostrzeżenia w niej, co tylko chcecie. Bo siłą „Strachu” jest to, że nie opiera się na jakiejś abstrakcyjnej trwodze, ale na twoim, czytelniku, lęku. Tajemnicze COŚ jest tym, co ty sam uznasz za strach. A właściwie – jak go sobie wyobrażasz. I to od ciebie zależy, czy stawisz mu czoło jak Jożo, czy odłożysz książkę i uciekniesz.

Mnie powieść porwała tak, jak tajemnicze COŚ porwało w niej dzieci. I nie, nie ulżyło mi, że to tylko fikcja. Bo fikcją ta książka na pewno dla mnie nie jest. Najadłam się „Strachu”. Był smaczny. Strasznie.

* „Efekt Theorina”/„Skala Theorina” – stworzony na mój własny użytek termin, pochodzący od nazwiska ulubionego autora thrillerów. Oznacza on zabieg polegający na tym, że autor tak myli tropy i manipuluje napięciem, że czytelnik już nie wie, czy to, co się dzieje w książce, dzieje się naprawdę, czy tylko w głowie bohaterów, a może w głowie jego samego. Zgodnie z powyższą definicją, dziesięciostopniowa skala Theorina odpowiada skali napięcia i grozy w powieści.

www.bookpani.blogspot.ch

Małgorzata Bujalska

30.12.2017, 19:32

„Całkowite zaskoczenie i jedna z lepszych książek grozy, jakie czytałam ostatnimi laty.”

Całkowite zaskoczenie i jedna z lepszych książek grozy, jakie czytałam ostatnimi laty.



Jożo Karsky wiele lat temu uciekł z rodzinnej miejscowości i miał nadzieję nigdy do niej nie wracać. Kiepskie stosunki z rodzicami oraz dramat z dzieciństwa skutecznie trzymały go z dala od domu. Niestety, strata pracy i rozstanie z żoną, zmuszają go do powrotu. Rużomberk wita go siarczystym mrozem, zaniedbanym mieszkaniem i powracającymi wspomnieniami. Jednak przykre wspomnienia to nie wszystko, co powraca. Jożo zaczyna odczuwać paranoiczny strach, który już kiedyś nim zawładnął. Nim i czwórką jego przyjaciół, kiedy to jako dzieci byli świadkami czegoś, co na zawsze ich wszystkich zmieniło. Gdzieś w lasach okalających górski masyw Czebrat, czai się zło, które aktywuje się zawsze przy bardzo niskich temperaturach. Kiedy znika pierwsze dziecko a poszukiwania nie przynoszą rezultatu, czwórka przyjaciół z dzieciństwa musi zmierzyć się z potwornym strachem, coraz dziwniejszymi wydarzeniami oraz dopuścić do świadomości fakt, iż to, co ich spotkało wiele lat temu było rzeczywiste.



Teoretycznie fabuła nie jest ani nowatorska ani skomplikowana. Osamotnione miasteczko w górach, okolone lasami, pokryte śniegiem i sparaliżowane mrozem. Grupa znajomych połączona wspólnymi traumatycznymi wspomnieniami. Zło ujawniające się z coraz większą intensywnością. Bardzo pomyli się ten, kto odrzuci lekturę tej powieści, gdyż jak pisałam na początku, to jedna z lepszych książek grozy, jaką czytałam od lat. Przede wszystkim autorowi udało się stworzyć niesamowity klimat. Już samo położenie miasteczka, które poznajemy poprzez plastyczne opisy przyrody, robi wrażenie. Jeśli dodamy do tego wszechobecny strach, narastającą panikę bohatera, coraz częstsze niewyjaśnione zjawiska, to otrzymujemy powieść, w której napięcie wprost emanuje z kartek. Dodając do tego talent autora, który rewelacyjnie buduje atmosferę zagrożenia, pozostawia mylące tropy i potrafi utrzymać czytelnika z ciągłej niepewności, dostajemy kawałek świetnej literatury grozy, w której autor przy okazji daje trochę do myślenia.


A kim są bohaterowie? To zwyczajni ludzie, którzy mieli pecha zetknąć się z czymś, co nawet im, po latach, wydaje się czymś nierealnym. Oprócz głównego bohatera, którego poznajemy najlepiej, mamy tu spokojnego, poukładanego męża, ojca dwójki dzieci, najlepszego przyjaciela Jożo, oraz bogatego biznesmena, faceta pozującego ma macho, który targany poczuciem winy żyje wraz z dwoma psami w domu otoczonym wysokim murem. Towarzyszy im także kobieta, matka sześcioletniej dziewczynki, chowająca się w domu rodzinnym przed mężem, z którym ma zamiar się rozstać. Żadne z nich nie jest szczęśliwe, lecz żadne z nich nie dopuszcza także do siebie myśli, iż ich los przypieczętowały wydarzenia z dzieciństwa. Żadne z nich nie chce uwierzyć w to, że sytuacja się powtarza a im przyjdzie się zmierzyć z czymś nienazwanym.


Całość robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza, że narratorem jest Jożo, dzięki czemu poznajemy wszystko z pierwszej ręki i mamy pełny wgląd w emocje bohatera. A emocji nie zabraknie. Napięcie towarzyszyło mi praktycznie od początku lektury i nie słabło nawet na chwilę. Nie jest to mrożący krew w żyłach horror, lecz mocny thriller psychologiczny z dużą dawką grozy. To moja pierwsza książka słowackiego autora ale jeśli tak piszą Słowacy, to ja chcę jeszcze.


"Strach" budzi strach głównie poprzez ukazywanie mroków ludzkiej psychiki, chociaż niewątpliwie cała oprawa "graficzna" też robi swoje. Zakończenie zostawiło mnie oniemiałą, co zdarza się bardzo rzadko. Naprawdę ciężko byłoby się domyślić takiego obrotu sprawy. Książka Jozefa Karika to wprawdzie literatura rozrywkowa, ale trzyma wysoki poziom i wyraźnie się wyróżnia spośród innych książek z tego gatunku. Pozycja mroczna, klimatyczna, naprawdę mocno trzymająca w napięciu. Idealna na tę porę roku. Polecam bardzo gorąco.