Opis treści
Historia fikcyjna, dla której inspiracją były wydarzenia, które mogły mieć miejsce w rzeczywistości.
Zakazana miłość z czasów wojny, między oficerem niemieckim i siostrą zakonną. Owocem tego związku jest dziecko, które po latach dowiaduje się prawdy o swoich rodzicach i próbuje odzyskać tożsamość, jednak wciąż napotyka na mur milczenia.
Kluczem do rozwiązania zagadki jest pamiętnik zakonnicy, który pisała przez niemal całe życie, a który po jej śmierci znika w tajemniczych okolicznościach.
Komu zależy na tym, by człowiek będący owocem trudnej i niespełnionej miłości nigdy nie poznał prawdy? Czy ma to związek z ogromnym majątkiem? Co kierowało rodzicami, którzy oddali własne dziecko pod opiekę obcych ludzi? Czy zdołali odkupić swoją winę?
W tej opowieści nic nie jest czarno-białe ani oczywiste, a autorka kolejny raz prowadzi nas przez meandry ludzkiej duszy i trudnych życiowych wyborów.
„Syn zakonnicy”, Joanna Jax – jak czytać ebook?
Ebooka „Syn zakonnicy”, tak jak pozostałe książki w formacie elektronicznym przeczytacie w aplikacji mobilnej Woblink na Android lub iOS lub na innym urządzeniu obsługującym format epub lub mobi - czytnik ebooków (Pocketbook, Kindle, inkBook itd.), tablet, komputer etc. Czytaj tak, jak lubisz!
Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz również przeczytać u nas darmowy fragment ebooka. A jeśli wolisz słuchać, sprawdź, czy książka jest dostępna w Woblink także jako audiobook (mp3).
book matula 20-10-2026
book matula 20-10-2026
Pani Joanna powinna dołączać do swoich książek instrukcję składania człowieka po lekturze, bo napisać „genialna” to jedno, ale później jakoś trzeba jeszcze wyjaśnić, co ta kobieta potrafi zrobić z czytelnikiem, a ja kolejny raz mam ochotę rozłożyć ręce i powiedzieć: Pani Joanno, no przecież ja miałam tylko poczytać! ❤️, Kiedy zobaczyłam, że wydawnictwo Skarpa Warszawska wznawia „Syna zakonnicy”, wiedziałam, że muszę wrócić do tej historii. Jakiekolwiek negocjacje z własną biblioteczką były zbędne. Są autorzy, po których książki sięgam z ciekawością, a po powieści Joanny Jax sięgam z zaufaniem. Zresztą nie raz wspominałam, że mam takich autorów oraz tytuły, do których wracam, i to nie dwa, ale więcej razy. Każda przeczytana przeze mnie historia spod jej pióra utwierdza mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z literackim majstersztykiem. Wznowienie było więc doskonałym pretekstem, żeby ponownie wejść w opowieść o miłości, przemilczeniach i człowieku, któremu odebrano coś fundamentalnego: możliwość poznania prawdy o sobie. U podstaw fabuły leży uczucie łączące podczas wojny zakonnicę i niemieckiego oficera. Z tego związku rodzi się dziecko, oddane pod opiekę innych ludzi. Po latach syn próbuje odkryć swoje pochodzenie, ale zamiast odpowiedzi napotyka milczenie. Ogromne znaczenie mają zapiski jego matki, które po jej śmierci znikają w tajemniczych okolicznościach. Pojawiają się pytania o interesy, majątek i powody, dla których komuś tak bardzo zależy na ukryciu przeszłości. Człowiek szuka własnych korzeni, a inni najwyraźniej uznali, że mogą zdecydować, ile wolno mu wiedzieć. Już samo to potrafi zagotować krew. Poznajemy matkę Judytę, kobietę szanowaną za działalność na rzecz osieroconych dzieci, a także młodą siostrę Miriam, której zostaje powierzona ważna, poufna prośba. Obok nich pojawia się Ernesta, przywiązana do władzy, posłuszeństwa i narzucania innym własnych zasad. Już ten układ postaci sprawia, że za klasztornymi murami robi się duszno. Miriam mierzy się z konfliktem między podporządkowaniem przełożonym a wiernością danemu słowu. Judyta budzi pytania o to, ile możemy wiedzieć o człowieku, którego znamy przede wszystkim z jego zasług. Ernesta natomiast przypomina, jak niebezpieczna bywa pewność, że zajmowane stanowisko daje prawo do kierowania cudzym sumieniem. To tylko kropla tego, co was naprawdę czeka. Każdy rozdział przyprawia o zadyszkę, a przecież nie poruszyliście się ani o centymetr. Jestem przekonana, że wzbudzi w was mnóstwo emocji. Za pierwszym razem tak i teraz najmocniej poruszył mnie los syna, bo łatwo skupić się na zakazanej miłości, wojnie i tajemnicy, a przecież w środku tego wszystkiego jest ktoś, kto ponosi konsekwencje cudzych decyzji. Nie wybierał okoliczności swoich narodzin, nie miał wpływu na to, co zrobili dorośli. Mimo to właśnie on musi walczyć o odpowiedzi na pytania, które dla wielu z nas są czymś zupełnie zwyczajnym. Kim byli moi rodzice? Dlaczego mnie oddali? Czy byłem kochany? Przy takiej historii słowo „tożsamość” przestaje brzmieć jak pojęcie z podręcznika. Zaczyna oznaczać bardzo konkretny ból. Uwielbiam u Pani Joanny Jax to, że jej bohaterów trudno zamknąć w jednej ocenie. Można próbować zrozumieć czyjś strach, a jednocześnie nie godzić się na wyrządzoną krzywdę. Można współczuć i mieć żal. Dostrzegać dobro, ale nie udawać, że ono automatycznie kasuje wszystkie wcześniejsze błędy. Podczas czytania miałam ochotę zadawać tym ludziom niewygodne pytania. Czasami bardzo niewygodne. Autorka potrafi doprowadzić mnie do momentu, w którym już szykuję stanowczy osąd, po czym każe mi jeszcze raz przyjrzeć się sytuacji. No i proszę, człowiek przyszedł po powieść, a wychodzi z koniecznością przeprowadzenia poważnej rozmowy z własnymi przekonaniami. Ta historia zostawia też sporo do przemyślenia o naszym dzisiejszym życiu, bo ile razy w rodzinach przemilcza się pewne sprawy, bo „tak będzie lepiej”? Tylko lepiej dla kogo? Dla osoby, której dotyczy prawda, czy dla tych, którzy nie chcą ponieść konsekwencji jej ujawnienia? „Syn zakonnicy” skłania mnie do zastanowienia nad granicą między chronieniem drugiego człowieka a odbieraniem mu prawa do decydowania o sobie. Nigdy nie byłam i nie jestem zwolennikiem takiego postępowania w sensie przemilczenia pewnych faktów, przemilczenia prawdy itp. Potem dana osoba umiera, a spekulacji nie ma końca. Książka daje do myślenia przede wszystkim większą ostrożność w ocenianiu ludzi i jeszcze większą nieufność wobec zapewnień, że ktoś doskonale wie, co jest najlepsze dla wszystkich. Dodatkowej siły nadaje książce informacja zamieszczona przez autorkę we wstępie. To fikcja literacka, ale inspiracją była prawdziwa historia człowieka walczącego o odzyskanie tożsamości. Autorka zaznacza, że zmieniła dane i miejsca, a opisane zgromadzenie oraz klasztor są wymyślone. Świadomość tej inspiracji sprawia jednak, że pytania stawiane w powieści wybrzmiewają jeszcze boleśniej. Gdzieś za literacką opowieścią znajduje się przecież bardzo ludzka potrzeba: wiedzieć, skąd się przyszło. Mam przy tym jedno małe czytelniczo-słuchowe westchnienie. Liczyłam, że w audiobooku ponownie usłyszę Elżbietę Kijowską, tymczasem wydanie Skarpy Warszawskiej czyta Magda Karel. Przyznam, że trochę mnie to zasmuciło, ponieważ głos pani Elżbiety wyjątkowo mocno kojarzy mi się z twórczością autorki. Jej interpretacje, według mnie robią ogromną robotę. Idealnie odnajduję w nich klimat tych opowieści, ich ciężar i wrażliwość. Moje uszy najwyraźniej zdążyły już podpisać z panią Elżbietą umowę na wyłączność, oczywiście bez konsultacji z wydawcą.
Opinia nie jest potwierdzona zakupem