Opis treści
Poruszająca opowieść o niesłyszącej parze, ich słyszącym dziecku i niezwykłej więzi, którą zbudowali dzięki Znakom.
Abel i Janice poznają się w szkole dla głuchych. Język migowy (Znaki) zbliża ich do siebie, pomaga im przetrwać i budować miłość tak silną, że nie jest w stanie złamać jej świat, w którym przyszło im żyć.
Obejmująca cztery dekady – od końca lat 20. do początku lat 60. XX wieku – historia opowiada losy Abla, Janice i ich słyszącej córki Margaret, którzy mierzą się z rzeczywistością – często nieprzyjazną, a nawet wykluczającą wobec osób takich jak oni.
Pierwotnie wydana w 1970 roku powieść pozostaje wyjątkowym i pełnym empatii portretem społeczności osób głuchych.
JOANNE GREENBERG jest nagradzaną autorką szesnastu powieści i czterech zbiorów opowiadań. Jej najbardziej znana powieść Nigdy nie obiecywałam ci ogrodu pełnego róż sprzedała się w milionach egzemplarzy, została zekranizowana w 1977 roku i wystawiona w teatrze w 2004 roku. Greenberg studiowała antropologię i filologię angielską na American University. Zainteresowała się kulturą osób głuchych dzięki mężowi, Albertowi, doradcy ds. rehabilitacji zawodowej. Znaki serca doczekały się ekranizacji telewizyjnej pod tytułem Love Is Never Silent uhonorowanej nagrodą Emmy.
mag-tur 16-09-2026
mag-tur 16-09-2026
„Znaki serca” to historia Janice i Abla. Ludzi głuchoniemych, których poznajemy u progu ich wspólnego życia, czyli na początku lat 20 XX w. Zostawiają nas u progu lat 60 XX w. Zatem jest to kawałek historii, która nie do końca rozegrała się tak jak tego oczekiwałam. Zdaję sobie sprawę, że ówczesne społeczeństwo, które było dotknięte pewną „ułomnością” było wyszydzane, naciągane i niedouczone. To wszystko spotkało ową parę. Już na początku swojej wspólnej drogi, czy też przez swoją nieuwagę, czy też złe poinformowanie ze strony sprzedawcy lub naiwności Abla, kupił on samochód, jednak finalnie nie cieszył się nim długo a cała sprawa oparła się o sąd i dług spłacany przez 20 lat. Janice i Abel tak bardzo skoncentrowali się na odkładaniu każdego centa, że nie byli nawet w stanie cieszyć się, mającą urodzić się ich córeczką Margaret. Przez lata Janice straciła swoją radość życia i zgorzkniała. Jednak Abel starał się rozwijać. Wzbogacać swoje słownictwo i pojęcie świata dzięki czytaniu gazet. Na ich przykładzie możemy sobie wyobrazić jak trudne było życie ówczesnych ludzi, których dotknęła głuchota. Nie słyszeli klaksonu, nawoływania, uwag wygłaszanych w ich kierunku. Wizyta u lekarza wiązała się z posiadaniem tłumacza, którym później była Margaret. Jednak będąc dzieckiem nie zawsze była w stanie przetłumaczyć znakami tego co do niej mówiono. Wielu rzeczy sama nie rozumiała, dlatego w komunikacji głuchy - słyszący - tłumacz wkradało się wiele niejasności, a jej małe barki nie zawsze były w stanie udźwignąć ciężaru jaki nakładali na nią rodzice w tym zakresie. I to chyba przeważyło, że nie mogłam się wczuć w ich trudną sytuację i wystarczająco im współczuć. Bo chociaż Abel miał więcej uczucia w sercu i chęci do samorozwoju to tego brakło Janice. I ta jej oschłość drażniła mnie przez całą książkę, którą de facto czytało mi się dobrze i śledziłam losy bohaterów z dużym zainteresowaniem. Zatem wszystkim, którzy chcą poznać trudy z jakimi musieli mierzyć się ludzie niesłyszący to zachęcam do lektury. Nie mówię, że te trudności zostały wyeliminowane. Jednak na pewno łatwiej się im się żyje dzięki nowoczesnej technologii, bo co prawda nie mogą wykonać telefonu ale jak najbardziej mogą wysłać wiadomość SMS. Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarna Owca.
Opinia nie jest potwierdzona zakupem