Pewnej letniej nocy na progu XX wieku francuski malarz Gabriel Loppé ustawił aparat w kierunku Wieży Eiffla. Nad Paryżem szalała burza. Loppé rozpoczął naświetlanie – i po około dwudziestu minutach piorun rozdarł niebo, zalewając pomieszczenie oślepiającym światłem i hukiem, który wypełnił mu uszy. Dwie minuty później artysta zakończył ekspozycję, utrwalając na szklanej, światłoczułej płycie rozgałęzione błyski, trafiające w żelazną konstrukcję wieży. W książce Błysk pie...