Sięgając do pokładów swej fotograficznej pamięci Autor buduje bez nostalgicznej ckliwości prozopograficzny portret zbiorowy Czortkowa, ludzi, miejsc i świata bezpowrotnie utraconego, Atlantydy zalanej przez dziejowy potop. Nadaje tej – jak sam pisze „kresowej dziurze” – barwę, smak i zapach. Małą anegdotą opowiada o wielkich sprawach, o wspólnym życiu czortkowskich Polaków, Żydów i Ukraińców. bo anegdota daje niekiedy większą wiedzę niż długi artykuł o np. przysłowiowej galic...