PROJEKT 51 składa się z 179 grafik wykonanych w technice linorytu zainspirowanych 51 rozdziałem „ŻYCIA, INSTRUKCJI OBSŁUGI” Georgesa Pereca w przekładzie Wawrzyńca Brzozowskiego. „Moją uwagę od samego początku przykuł jedyny w swoim rodzaju rozdział LI zawierający 179 zdań pogrupowanych w 18 akapitach po 10 w każdym, za wyjątkiem ostatniego, gdzie tych zdań w akapicie jest tylko 9. Jest to swoisty „spis treści”, „skrót”, powtórzenie, obraz w obrazie, w którym Perec cytuje sa...
Album Agregaty inspirowany jest poematem Witolda Wirpszy Agregaty wchodzącym w skład tomu Faeton wydanego przez Instytut Mikołowski w 2006 roku. Seria zawiera 21 (+1) prac o wymiarach 50 x 70 cm sporządzonych w 3 kopiach. Grafiki zostały wykonane w technice linorytu barwnego i odbite na papierze Fabriano Rosaspina 220 g/m2 w AtelierPIO w Krakowie w 2020 roku. PIO KALIŃSKI ur. w 1977 r. w Krakowie. Artysta, grafik, wydawca. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom ...
Średniowieczni iluminatorzy uzupełniali inkunabuły ilustracjami, które zdobiły pierwsze litery tekstu. Te miniatury, przedstawiające postaci i sceny rodzajowe, zapowiadały opowieść. Ilekroć oglądam linoryty PIO, tylekroć powraca do mnie skojarzenie z dawnymi inicjałami. Każda z jego grafik jest pochwyconym w ascetyczną czarnobiałą formę momentem jakiegoś zdarzenia. Przedstawione postaci i miejsca są niczym pierwsze litery historii, której artysta każe nam się domyślać, do rek...
Álvaro de Campos to heteronim Fernanda Pessoi. Portugalski pisarz wymyślił tę postać, stworzył jej biografię, wyposażył ją także w świadomość oraz emocje, nadał jej wyobrażeniową formę życia. Przede wszystkim jednak napisał cykl utworów poetyckich, które upublicznił pod tym właśnie pseudonimem. Czego brakowało Camposowi? Ciała. Choćby ciała graficznego. W „Notatkach metafizycznych” PIO Kaliński tworzy – za pomocą linorytów – ontologiczną podstawę dla wymyślonego przez Pessoę ...
Paryż - dawniej cel podróży, dziś miejsce przesiadek. Punkt na mapie, z którego wyrusza się dalej. W głąb kraju zwanego przez Paryżan pogardliwie prowincją. Ale prowincjonalność można dostrzec również w samej stolicy Francji, wystarczy tylko przyjrzeć się jej nieco bliżej: przechadzając się niczym XIX-wieczny flauner po jego uliczkach, placach i mało turystycznych dzielnicach, których urok i niezwykłość przeplata się ze zwyczajnością. Do takiego spaceru zapraszają nas grafiki...