Liryzm tych wierszy jest szorstki, ale odważny. Bo nie boi się nazwać ciemności ciemnością, miłości miłością, jasności jasnością, rozpaczy rozpaczą. Jest inteligentny, lecz nie ucieka w ironię. Dlatego dotyka. Jest pełen kolorów, ptaków, owadów, zapachów wiosny, lecz jednak domyślnych, a nie zbawiających. Są one niemal same dla siebie, jak tło, na którym układana jest opowieść między czarnym niebem a szarą ziemią. Bo o tym to jest o przetrwaniu w ciemni. O codzienności zanur...