My jesteśmy za polityczni, za narodowi, za kolektywni, za mało humanistyczni. Nam się wydaje, że każda rzecz ma służyć jakiejś sprawie. My nie wydajemy literatury, jak Rosjanie XIX wieku, a prospekty, reklamy, propagandowe nudy cierpiętnicze, których nawet dentysta nie będzie trzymał, mimo ich ilustracji, w saloniku przyjęć, a o czytaniu nie ma mowy. My jesteśmy wiecznymi agentami sprawy polskiej, a przy okazji agentami każdego mocnego na tym świecie. Bo my jesteśmy tacy wrog...