okładka Moje śliczneebook | epub, mobi | Karin Slaughter

Pobierz za darmo fragment ebooka

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Moje śliczne ebook

7,9

Moja ocena:

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Dodano do koszyka

Koszyk

Opis treści

Pewnego dnia dziewiętnastoletnia Julia zniknęła bez śladu. Tragedia na zawsze naznaczyła jej najbliższych. Ojciec popełnił samobójstwo, a siostry, Claire i Lydia, zerwały ze sobą kontakt. Mija dwadzieścia lat. Paul, mąż Claire, wpływowy milioner, zostaje zamordowany. Przeglądając jego rzeczy, Claire odkrywa przerażające nagrania, na których ktoś brutalnie gwałci i morduje dziewczyny. Czy Paul miał z tym coś wspólnego, czy tylko oglądał te filmy? Czy przez osiemnaście lat żyła pod jednym dachem z psychopatą? Claire i Lydia, dotąd mocno skonfliktowane, rozpoczynają prywatne śledztwo, które okaże się bolesną wędrówką w przeszłość, dowodem, że czas nie leczy wszystkich ran. Siostry docierają blisko prawdy, a komuś bardzo zależy, by nigdy nie wyszła na jaw.

Szczegółowe informacje na temat ebooka Moje śliczne

Opinie i oceny ebooka Moje śliczne

7,9

11 ocen / 6 opinii

razem z Lubimy Czytać

dobrze się czyta, jest sensacja i miłość i rozpacz. Polecam

To moje pierwsze spotkanie z autorką. Dość udane. Powieść pełna intrygi, zagadek i różnych relacji rodzinnych, a tak naprawdę wszystko przez jedną osobę: Paula męża Claire. Naprawde wciąga, czasami przeraża. Polecam.

Wstrząsający thriller

Jeszcze klika miesięcy temu nie znałam książek Karin Slaughter, ale na szczęście zachęcona pozytywnymi opiniami skusiłam się na cykl Hrabstwo Grant. Przeczytałam na razie tylko dwa tomy, ale wystarczyły aby rozsmakować się w stylu Slaughter. Kobieta pisze ostro, nie boi się trudnych tematów, nie stroni od krwistych scen i mocnych dialogów. Mnie w to graj, bardzo lubię emocjonujące historie. Dlatego długo nie zastanawiałam się nad kupnem powieści "Moje śliczne". Dobrze zrobiłam, bo książka jest bardzo dobra, nawet jest ciut lepsza niż tomy z cyklu Hrabstwo Grant, bo więcej w nich psychologicznej głębi niż celowej makabry, czyli opisów, które w mojej ocenie, mają służyć do spotęgowania lęku i obrzydzenia. W tej historii już sam wątek zniknięcia bez śladu pełnej pasji dziewiętnastoletniej Julii Carroll jest przerażający, zwłaszcza że wiele osób widziało gdzie była ostatniej nocy i z kim wyszła. Czas upływa, a śledztwo stoi w miejscu. Brak jakichkolwiek postępów w rozwiązaniu zagadki jej zaginięcia sprawia, że dziewczynie zaczyna przypisywać się dziwne zachowania i pewne niezrównoważenie, dorabiając do zniknięcia wygodną historyjkę. Czas po zaginięciu Julii jest ogromnie trudny dla jej najbliższych, którzy nie radzą sobie z traumą, i ich drogi rozchodzą się. Dwadzieścia lat później mąż Claire, jednej z sióstr Carroll, zostaje zamordowany. Porządkując rzeczy męża, trafia na przerażające filmy, na których zamaskowany mężczyzna torturuje, gwałci, a następnie zabija młode kobiety. Claire jest w szoku, nie wie jak zinterpretować znalezisko, wie jednak, że filmy nie przypadkowo znalazły się na dysku jej męża. Ku jej przerażeniu na jednym z nagrań jest kobieta łudząco podobna do niedawno zaginionej młodej dziewczyny. Claire z pomocą starszej siostry postanawia rozpocząć prywatne śledztwo, jednak ktoś skutecznie depcze im po piętach i próbuje utrudnić poznanie prawdy. Mimo to siostry nie poddają się, poza tym nawet gdyby chciały zrezygnować ze swojego dochodzenia to nie mogą, bo zdobyte dowody prowadzą do ich dramatycznej przeszłości. Muszę przyznać, że Karin Slaughter świetnie zbudowała fabułę. Pełno w niej niepokoju, zawiłych spraw i zaskakujących rozwiązań. W tej historii bardzo trudno o jednoznaczne odpowiedzi, a wszystko za sprawą błyskotliwej intrygi oraz skomplikowanych relacji kobiet z rodziny Carroll. Dopiero makabryczne znalezisko sprawia, że dotąd skłócone siostry odnajdują wspólny język i na nowo się poznają. Oczywiście ich uczucia nie są oczywiste, ale potrzeba poznania tożsamości dręczonych kobiet i rozwiązania zagadki pochodzenia bestialskich filmów, jednoczy je i odsuwa na bok osobiste niesnaski. Autorka korzystając ze zmiennej narracji ułatwia poznanie stanu psychicznego bohaterek. Wnika w umysł osób borykających się z dramatem, który znacząco wpłyną na ich życie. Wgląd w psychikę bohaterów spętanych okowami smutku, lęku i nadziei jest bardzo wzruszający. Tym większy, gdy czyta się listy ojca do zaginionej córki, ojca, który nigdy nie pogodził się ze stratą ukochanego dziecka. Dodatkowym motywem wzbudzającym silne emocje jest wizja snuff filmów znanych inaczej filmami ostatniego tchnienia, ukazującymi sceny tortur i zabójstwa młodych dziewcząt. Za ten wątek należy się wielki plus Slaughter, gdyż wyczuła temat i nie przekroczyła granicy dobrego smaku, nie rozpisała się w okropieństwach, a z rozwagą, bez zbytniej obrazowości, ukazała koszmar dręczonych kobiet. Nie zmienia to faktu, że nawet rzeczowe przedstawienie scen filmów mrozi krew w żyłach i często wyciska łzy. Swoje robi też dobre tempo, które w raz z rozwojem wydarzeń znacząco przyśpiesza oraz ciekawa, odważna intryga. W mojej ocenie "Moje śliczne" to wstrząsający thriller, którego tematyka wzbudza silne emocje, nie daje też szybko o sobie zapomnieć, dlatego kierowany jest dla czytelników o mocnych nerwach.

Książka straszna... Straszny temat, straszne szczegóły, strasznie wciąga. Czasami musiałam odłożyć czytanie na parę minut, bo nie byłam w stanie przebrnąć przez brutalność i szczegółowość opisów. Kunszt pisarski na wysokim poziomie - to trzeba przyznać. Autorka wie, jak skonstruować fabułę tak, aby czytelnik nie mógł się oderwać od lektury. Ja się tylko zastanawiam, jaką trzeba mieć wyobraźnię, co się musi dziać w głowie człowieka, który takie historie wymyśla. Kto lubi mroczne historie - będzie zadowolony.

Nieczęsto sięgam po thrillery, ale ten wgniata w fotel!

Thrillery nieczęsto goszczą w moim czytelniczym rozkładzie, bo chyba po prostu mało co może mnie naprawdę zaskoczyć czy przestraszyć. Jakże teraz się cieszę, że skusiłam się na odrobinę szaleństwa, przekonana pozytywnymi opiniami "Moich ślicznych". Całkiem możliwe, że po lekturze gatunek ten nie tylko wdał się ponownie w moje łaski, ale także zachęcił do poszukania kilku interesujących tytułów. Może coś mi polecicie? Lee Child zachwalający najnowszą powieść Karin Slaughter wcale nie kłamie. Wszystko zaczyna się od listu, który nieznany nam nadawca pisze do swojej zaginionej córki Julii. Wspomina spędzone wspólnie chwile, opisuje jej postęp prac ze śledztwa związanego z jej zaginięciem, dorzuca trzy grosze na temat własnego, dosyć nędznego życia po wielkiej stracie jaka dotknęła całą rodzinę. Takie listy przeplatają się przez całą opowieść, rozwiewając niejedną wątpliwość. Następnie poznajemy historie dwóch kobiet, które wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Główną bohaterką jest Claire Scott, której mąż umiera w ciemnym, brudnym zaułku, po napadzie rabunkowym, który przybrał całkiem nieoczekiwany obrót. Po pogrzebie przez przypadek zaczyna odkrywać tajemnice jego życia korzystając z jego osobistego komputera. Folder oznaczony „praca”, okazuje się wcale nie być projektami architektonicznymi… a ogromną bazą danych zawierającą filmy pełne najdziwniejszych fetyszy. Czy osoba, z którą była 18 lat po ślubie mogła okazać się dla niej obcym człowiekiem, psychopatą? Co właściwie te filmy robiły na jego komputerze? Oglądał je, sprzedawał, czy może sam we wszystkim brał udział? Policja nie chce pomóc. Wdowa podejrzewa, że sami mogą być we wszystko wtajemniczeni. Z każdą kolejną stroną pojawia się coraz więcej pytań, ale również i odpowiedzi. Losy obu bohaterek niedługo po śmierci Paula splatają się, po wielu latach wzajemnej ignorancji okażą się wzajemnym ratunkiem. Tylko razem będą w stanie rozwiązać mglistą i niebezpieczną tajemnicę. Małżeństwo Scottów od zawsze wydaje się niemal idealne… Poza tym, że skok w bok to dla Claire żadna nowość – w łóżku Paul jest raczej spokojnym typem a ona musi odrobinę zaszaleć. Ona jest niepracującą pięknością, on prowadzi ogromną firmę, która przynosi niemałe zyski. Posiadają wielki, nowoczesny dom z garażem zapełnionym najnowszymi Porsche i Teslami. Wszystko jest na jej zawołanie, niczego jej nie brakuje, a do tego obok niej zawsze jest zakochany ponad wszystko mąż. Od zawsze była typem osoby, którą należało z wszystkiego wyręczać. Otoczona dogodnościami nigdy nie zauważyła, że z jej mężem może być coś naprawdę nie w porządku. Nieporadna, z własnej woli zawsze w cieniu koleżanek, spławiana przez policję. Czy znajdzie w sobie tyle siły by poradzić sobie z demonami męża zostawionymi na tym świecie? Claire to również młodsza siostra zaginionej prawie 25 lat temu Julii oraz Lydii – naszej drugiej bohaterki. Siostry pokłóciły się wiele lat temu, kiedy Lydia zarzuciła Paulowi próbę gwałtu. Z uwagi na nałóg narkotykowy i domowe kradzieże nikt z rodziny nie stanął po stronie starszej z sióstr. Czy słusznie? Po odnalezieniu komputerowej biblioteki filmów pornograficznych męża, Claire zaczyna zauważać, że może niesłusznie oskarżyła siostrę o kłamstwo? W końcu nie wszystko zawsze widać jak na dłoni. Nie chcę zdradzić Wam całkowicie głównego tematu zainteresowań męża Claire, bo prawdopodobnie zepsułabym całą przyjemność z lektury. Mogę jedynie napomknąć, że temat poruszany w książce naprawdę z impetem uderza po głowie, a Paul okazuje się… Musicie przeczytać to sami. Karin Slaughter pojechała po bandzie, bo prawdopodobnie jest na świecie niewiele tak chorych i obrzydliwych rzeczy. Nie radzę Wam spożywać posiłków podczas lektury. Zdarzało mi się odkładanie talerza z obiadem, bo nic nie chciało przejść przez moje mocno zaciśnięte gardło. Powieść potrafi zaskoczyć wiele razy, akcja ciekawie się rozwija, dynamicznie zmienia przebieg akcji. Postaci są ciekawe i różnorodne, przejawiają najróżniejsze zachowania. Zachowań tych nie sposób przewidzieć, bo każda postać znajduje siłę na zrobienie dla siebie czegoś zupełnie nietypowego. Nawet Claire, która całe życie polegała na swoim otoczeniu, postanowiła zupełnie wprawić nas w osłupienie. Karin Slaughter sprawnie posługuje się piórem, ma się wrażenie, że czasami aż nazbyt sprawnie… Opisy są tak realistyczne, że bez problemu jesteśmy w stanie uruchomić ciemną stronę naszej wyobraźni. Autorka nie owija w bawełnę a brutalne sceny przerażają. Nie ma ich jednak zbyt wiele, a z mojego czytnika na szczęście nie zaczęła wylewać się krew. Nie jest to książka idealna, bo takie raczej nie istnieją i można by dopracować kilka elementów, ale czy można osiągnąć wszystkie zamierzone cele mieszcząc się w zaledwie 480 stronach? Zdecydowanie brakuje mi opisu ostatnich chwil z porwania Julii. Przyznać trzeba za to, że Karin jest na dobrej ścieżce doskonalenia swojego kunsztu. Można zaobserwować, że jej najnowsza powieść zbiera bardzo dużo pochwał. Nie jest to jednak książka dla każdego. Tym wrażliwym radzę odpuścić, bardziej wytrwali powinni być za to nad wyraz zadowoleni. Czasami każdemu udaje się natrafić na taką pozycję z rzadko wybieranego gatunku, która potrafi wciągnąć bez pamięci. "Moje śliczne" są dla mnie właśnie takim thrillerem. Prawdopodobnie jest to jedyna książka, podczas której musiałam odłożyć jedzenie na później. Robi wrażenie. Garść scen potrafi ścisnąć żołądek, ale człowiek ma w sobie chyba coś takiego, co przyciąga go do tragedii. W mediach słyszymy ciągle o rzeczach przerażających, wywołujących ciarki na plecach, ale nadal ciągnie nas do sensacji i dlatego nieraz lubimy się postraszyć i przeczytać książkę mrożącą krew w żyłach. Ja na pewno lubię. Jeśli Ty jeszcze nie wiesz to proponuję zwrócić uwagę darmowy prebook powieści "Moje śliczne", który można pobrać zupełnie za darmo i przekonać się czy książka pochłonie także i Ciebie. Ja oceniam wysoko i polecam spróbować!

Oceń
Moje śliczne

Moje śliczne

Karin Slaughter,

Ocena czytelników

7,9

11 ocen wspólnie z Lubimy Czytać

Moja ocena: