okładka Ogród Susanny ebook | epub, mobi | Debbie Macomber

Pobierz za darmo fragment ebooka

Promocja

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Ogród Susanny Debbie Macomber ebook

Moja ocena:

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Dodano do koszyka

Koszyk

Opis treści

Gdy Susanna Nelson skończyła osiemnaście lat, rodzice wysłali ją do Paryża. Musiała rozstać się ze swym chłopcem i nigdy więcej go nie zobaczyła. Wtedy też widziała ostatni raz brata, który wkrótce zginął w wypadku samochodowym. W wieku pięćdziesięciu lat Susanna zaczyna żałować dawnych wyborów, zwłaszcza rozstania z ukochanym. Pomimo że jest szczęśliwą mężatką i matką, czuje, że czegoś brak w jej życiu. Nieoczekiwany powrót do rodzinnego domu w Colville, do przyjaciół z dzieciństwa i ogrodu, który kochała od najmłodszych lat, ożywia wspomnienia i pomaga wyjaśnić głęboko skrywane tajemnice...

„Ogród Susanny”, Debbie Macomber – jak czytać ebook?

Ebooka „Ogród Susanny”, tak jak pozostałe książki w formacie elektronicznym przeczytacie w aplikacji mobilnej Woblink na Android lub iOS lub na innym urządzeniu obsługującym format epub lub mobi - czytnik ebooków (Pocketbook, Kindle, inkBook itd.), tablet, komputer etc. Czytaj tak, jak lubisz!

Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz również przeczytać u nas darmowy fragment ebooka. A jeśli wolisz słuchać, sprawdź, czy książka jest dostępna w Woblink także jako audiobook (mp3).

Szczegółowe informacje na temat ebooka Ogród Susanny

    • Ogród Susanny

      Ebook

      28,99 zł  

    • bumerang

Opinie i oceny ebooka Ogród Susanny

6,8

905 ocen / 10 opinii

razem z Lubimy Czytać

Co może być gorsze do samotnej, niezależnej trzydziestoletniej kobiety? KMS – Klub Matek Swatek. Anna Romantowska jest trzydziestotrzyletnią sympatyczną nauczycielką, której fartem udaje się kupić mieszkanie. Dziwnym trafem już pierwszego dnia w jej drzwiach pojawia się przystojny malarz pokojowy Wiktor, oferując usługi remontowe . W tym samym czasie mama Ani, zamartwia się, że jej córka jest nadal panną, a kręcący się obok uroczej nauczycielki Fryderyk , nie wydaje się być idealnym kandydatem na męża. Beata chcąc pomóc córce w drodze do szczęścia, korzysta z pomocy Klubu Matek Swatek - członkinie obmyślają plan Mission Impossible. Panie nie wiedzą, że atmosfera wokół Ani zagęszcza się, bo oprócz przystojnego malarza, pojawia się czarujący policjant Marek, no i oczywiście jest jeszcze niespełniony muzyk Fryderyk. Istotne w tym wszystkim jest to, czy panowie kierują się szczerymi intencjami? i czy KMS swoimi mackami nie namiesza więcej niż powinien? „Klub Matek Swatek” jest trzecią powieścią Ewy Stec. Wcześniej ukazały się „Romans z trupem w tle” i „Polowanie na Perpetuę”. Pani Ewa ukończyła iberystykę, ale to pisarstwo było jej marzeniem i pochłonęło ją całkowicie – bardzo dobrze. Autorka uwielbia ludzi z poczuciem humoru i książki ze szczęśliwym zakończeniem, podobno tylko takie czyta i tylko takie pisze - to widać. Powieść o perypetiach Anki i KMS to historia niebanalna, niesamowicie dowcipna i ... kryminalna. Mało tego, że czytając mamy ubaw po pachy, to jeszcze dochodzi intryga na miano Sherlocka Holmesa. Od razu przyznam się, że nie chciałabym mieć do czynienia z Klubem Matek Swatek, panie bardzo mocno mnie przerażały, ich akcje budziły mój niepokój, a od dzisiaj wiem, że depilator może służyć za wymyślne, bardzo podręczne narzędzie tortur. Wracając jednak do meritum sprawy, nie jestem fanką romansów i ckliwości, gdyby ta książka nie miała sporej dawki dowcipu i sensacyjnej otoczki, to na pewno czytanie jej byłoby dla mnie udręką. Na szczęście Pani Ewa, wykazała się wielka wyobraźnią tworząc książkowych bohaterów i pomimo że niejednokrotnie wykorzystuje schematy, które dość mocno mnie drażniły – litości, dlaczego kobieta w wieku menopoauzalno – emerytalnym jest pokazana jako wścibska osóbka, wtryniająca nos w nie swoje sprawy – to jednak genialnym żartem zostałam omotana i sprzedana. Tym samym przestałam zauważać to co niekoniecznie było w opisywanej historii na tip top np. przerysowanie sytuacji, czy nadmierny komizm, niekiedy mocno naciągany. Powiedźmy sobie jednak szczerze , ta książka ma służyć rozrywce, a nie głębokiej naukowej analizie. „Klub Matek Swatek” jest napisany przystępnym językiem, autorka posługuje się dowcipem znany i tym rzadko słyszanym, w treści pojawiają się oryginalne powiedzonka i intrygujące postacie. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest ona doskonałą relaksującą lekturą, po której nasz poczucie humoru będzie bić brawo dla kunsztu pisarskiego Ewy Stec. Odbiegając lekko od tematu, muszę koniecznie pochwalić projekt okładki Pana Wojciecha Wawocznego . Grafika niesamowicie mi się podoba. Mam wrażenie, że okładka stylizowana jest na lata 60. , kobieta z krótko przyciętymi paznokciami, pomalowanymi w intensywnym kolorze, do tego sweterek w serek i kloszowana spódnica w grochy kojarzy mi się z gospodyniami domowymi słuchającymi The Beatels. Nie wiem czy taki był zamiar projektu czy to tylko moja wyobraźnia, tak czy siak okładka jest na szóstkę. „Klub matek swatek” polecam jako niezobowiązującą lekturę, dla osób chcących przenieść się w świat groteskowych sytuacji pełnych dowcipu i akcji „włos się jeży”

Opinia nie jest potwierdzona zakupem

„Martwisz się, że Twoja córka nie ma męża, że Twój syn wciąż jest kawalerem? Zgłoś się do KLUBU MATEK SWATEK. Już wkrótce Twoje dziecko „przypadkowo” pozna kilka osób, w których może się zakochać. A z jedną ułoży sobie życie!” To właśnie przeczytałam na odwrocie książki, którą otrzymałam do recenzji. I w tym miejscu muszę przyznać się do swojej ignorancji. Nazwisko Ewa Stec nic mi zupełnie nie mówiło poza złośliwym docinkiem z wnętrza mojej, kochającej mroczne kryminały, głowy – Grochola dwa. Szybko przekartkowałam tę 394 stronicową powieść i ucieszyłam się z powodu krótkich rozdziałów, które często są zwiastunem wartkiej akcji . Fabuła mniej więcej wygląda tak: 33 letnia singielka, nauczycielka Anna Romantowska właśnie kupiła swoje pierwsze mieszkanie i ta radość doprowadzą ja wręcz do piszczenia, jej mamę Beatę również, ale z zupełnie innego powodu. Beata Romantowska przechodzi właśnie, trudny dla każdej kobiety, okres przekwitania do tego dochodzi syndrom opuszczonego gniazda (córka się wyprowadziła a syn zaraz się żeni) i lęk przed staropanieństwem Ani. Beata ze swych obaw zwierza się swojej przyjaciółce, która okazuje się być… szefową tajnej organizacji zajmującej się przygotowaniem gruntu i znalezieniem odpowiednich kandydatów do zakochania się dojrzałych dzieci klientek, czyli starym jak świat swataniem. Matki Swatki to kobiety po pięćdziesiątce, które chyba dopiero teraz odkryły swoje powołanie. KMS bardziej od biura matrymonialnego przypomina agencje wywiadowczą (jedna z „matek” Jadwiga pracowała w wywiadzie). Kobiety rozpoczynają akcje pod kryptonimem „królewicz dla Ani potrzebny” i zaczynają się komplikacje. Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Rozgrywa się na dwóch płaszczyznach bo tak naprawdę mamy w niej dwóch bohaterów. Pierwszy to oczywiście Ania, która mentalnie bardziej przypomina późną nastkę lub wczesną dwudziestkę. Drugi bohater to bohater zbiorowy czyli KMS. Nabuzowana rozchwianymi hormonami plejada dojrzałych kobiet, genialnie nakreślonych przez pióro autorki. Ewa Stec to nie kopia Grocholi, tylko następczyni Joanny Chmielewskiej . „Klub Matek Swatek” okazało się nie być romansidłem, a komedią sensacyjną z miłosnym biznesem w tle. Idealna książka aby poprawić sobie humor w jesienne, długie wieczory.

Opinia nie jest potwierdzona zakupem

Wierzycie w zrządzenie losu? W to, że dwoje ludzi zupełnie przypadkowo poznaje się na neutralnym gruncie i zaczyna pałać do siebie nagłą sympatią? A gdybyście odkryli, że wasz ukochany/ukochana był poddany ścisłej selekcji spośród miliona innych kandydatów, a potem podsunięty wam pod nos w dokładnie zaaranżowanej scenerii? Co byście zrobili gdyby to wasza matka maczała palce w wyborze waszego partnera życiowego, nawet gdyby taki wybór wyglądał na zupełnie przypadkowy? Ania ma trzydzieści trzy lata, jest nauczycielką wychowania początkowego, niedawno wyprowadziła się z domu i wciąż pozostaje samotna. Staropanieństwo córki spędza sen z powiek Beacie, nadopiekuńczej matce. Z pomocą zdesperowanej przyjaciółce, która traci już nadzieję na wnuki, przychodzi Danuta. Wciąga Beatę do organizacji, noszącej wielce mówiącą nazwę - Klub Matek Swatek. Cztery panie w średnim wieku mając do dyspozycji wróżkę Klarę Widzącą, ustalają portret psychologiczny Anny i potencjalnych kandydatów na męża. I w tym oto momencie rozpoczyna się akcja "Królewicz dla Ani pilnie poszukiwany". Niestety sprawy nagle się komplikują. Na horyzoncie pojawiają się dwaj przystojni adoratorzy, których KMS nie uwzględnił w swoich skrupulatnych obliczeniach. Gdyby tego było mało, tożsamość mężczyzn wydaje się mocno podejrzana. Czy oby na pewno są tymi za których się podają? Kobiety, początkowo nieświadome całej sytuacji, pakują się w sam środek afery kryminalnej, skutecznie dezorganizując skrupulatnie przygotowany plan CBŚ. Książka jest połączeniem romansu, powieści obyczajowej i kryminału, doprawiona dodatkowo ogromną dawką poczucia humoru. Lekki i przystępny język, którym jest napisana sprawia, że czyta się ją znakomicie i wręcz trudno się od niej oderwać. Zabawne dialogi i komiczne sytuacje sprawiają, że czytelnik co chwila wybucha śmiechem i z niedowierzaniem obserwuje poczynania pań w okresie menopauzalnym. Akcja wywiadowcza, włam do gabinetu dyrektora, torturowanie mężczyzny depilatorem czy symulowany pogrzeb w środku nocy jest doskonałym dowodem na to, że przygodę życia przeżyć można w każdym wieku :) Na szczególną uwagę zasługują również barwne postaci jak chociażby mulatka Matylda Gąsienica - pół Jamajka pół Góralka, geniusz muzyczny Fryderyk Szopa, szalona i nieustraszona pani Jadwiga - mózg wywiadowczy całej operacji KMS. Jeżeli chcecie przeczytać "Klub Matek Swatek", zarezerwujcie na to długi wieczór, zapewniam was, że ciężko będzie wam się oderwać od lektury. Książka ta jest rozrywką w najlepszym wydaniu i z pewnością czytając ją nikt nie będzie się nudził. Lektura w sam raz na poprawienie humoru w jesienne wieczory, które właśnie nadchodzą.

Opinia nie jest potwierdzona zakupem

Ewa Stec to znana, polska autorka, która zadebiutowała w 2009 roku powieścią romantyczno-kryminalną "Romans z trudem w tle", spełniając równocześnie swoje najskrytsze marzenie. Na co dzień jest szczęśliwą żoną, matką dwójki nadaktywnych dzieci i właścicielką niesfornego psa. Uwielbia czerwone hiszpańskie wino, ludzi z poczuciem humoru, a także książki z happy endem. "Klub Matek Swatek" jest już jej trzecią powieścią, a w najbliższych dniach na rynku pod nakładem wydawnictwa Otwarte ukaże się kontynuacja pt. "Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn". Anka jest szczęśliwą kobietą, która odnajduje satysfakcje w wykonywanej pracy i właśnie wyrwała się spod opieki nadopiekuńczej matki. Jedyną skazą na jej idealnym życiu jest fakt, że mimo iż przekroczyła już magiczną barierę wiekową trzydziestu lat, wciąż pozostaje samotna. I choć Anka wcale wydaje się tym nie przejmować, sytuacja ta spędza sen z powiek jej matce. Zdeterminowana Beata niespodziewanie odnajduje sojuszników w grupie trzech kobiet - swojej najlepszej przyjaciółce Danucie, niepotrafiącej pogodzić się z upływem lat Krystynie oraz nieco nadpobudliwej Jadwidze. Wszystkie tworzą one grupę, która usilnie stara się pomóc przeznaczeniu, o niepozornej nazwie KSM - Klub Matek Swatek. Tyle, że Anka, wbrew temu co myśli jej nadopiekuńcza rodzicielka, wcale nie potrzebuje pomocy. Tym bardziej, że już w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania spotyka dwóch zainteresowanych jej osobą mężczyzn. Wiktor Małaszyński to przystojny, zdecydowanie seksowny malarz, który w zamian za przysługę oferuje Ance darmowe przeprowadzenie remontu. Z kolei Marek Kochanowski - wnuk najbliższej sąsiadki dziewczyny, jest przykładowym policjantem, który wyglądem przypomina Johnny'ego Deepa. Nic nie jest jednak takie jak z pozoru się wydaje. Cała sytuacja komplikuje się, kiedy na jaw wychodzi fakt, że Pani Lewandowska - właścicielka zakupionego mieszkania - wcale nie była osobą za którą się podawała. Na dodatek według wszelkiego prawdopodobieństwa w całą sprawę zamiszana jest mafia. Kto tak naprawdę odgrywa rolę czarnego bohatera? Kto zdobędzie serce Anny? No i jak w nowej sytuacji odnajdzie się Klub Matek Swatek? "Cmentarz to żywioł mojej matki. Stworzyła z koleżankami kółko pogrzebowe. Dorabiają do emerytur organizowaniem pogrzebów. Wiecie,pomagają w doborze kwiatów, muzyki...płaczą na zamówienie, i to bardzo przekonująco. Nawet trumnę do osobowości zmarłego potrafią dobrać. Czasami robią pokazówki. A karawan też się znajdzie... - No co? każdy ma jakiegoś świra." Jak do tej pory skutecznie udawało mi się pozostać odporną na pozytywne opinie na temat twórczości pani Stec. Zniechęcona nieudanymi podejściami do powieści naszych rodzimych autorów, dodatkowo przestraszona znajomo brzmiącym nazwiskiem, unikałam wzrokiem "Klubu Matek Swatek" na sklepowych półkach. Kiedy jednak książka wreszcie dostała się w moje ręce postanowiłam dać jej szansę. Bo a nóż i tym razem moje uprzedzenia okażą się zdecydowanie zbyteczne, a powieść pani Stec mnie zachwyci. Muszę przyznać, że nie żałuję podjętej decyzji. "Klub Matek Swatek" to napisana lekkim piórem powieść łącząca w sobie elementy romansu i współczesnego kryminału, dodatkowo niepozbawiona humoru. Jest to lektura przy której bez trudu można pozwolić sobie na relaks. Umiejętnie poprowadzona fabuła sprawia, że nie raz zaciskamy pięści z niecierpliwości, ale i uśmiechamy się pod nosem. Widać, że autorka od pierwszej strony miała pomysł i konsekwentnie się go trzymała. Dlatego też lekturę należy czytać uważnie. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ma tutaj duże znaczenie. "Bo dzisiejsi faceci nadają się co najwyżej do zabawy w piaskownicy. A potem i tak trzeba po nich wymieniać piasek." Niewątpliwie atutem powieści są barwni bohaterowie. Każda postać wykreowana przez Ewę Stec jest ciekawa i różna. Na dodatek choć pozornie to trójkąt Anka, Wiktor i Marek stanowią głównych bohaterów, to dynamiczna grupa KMS odgrywa kluczową rolę. Pełne życia, troszczące się o dobro własnych dzieci, ale i o siebie kobiety jakimi bez wątpienia są Beata, Jadwiga, Krystyna i Danuta stanowią zupełne zaprzeczenie współczesnego wyobrażenia matek w podeszłym wieku. Są to bohaterki, które potrafią zaskoczyć i rozbawić, a choć ich zachowanie zdecydowanie odbiega od tego do którego zostaliśmy przyzwyczajeni, wcale nie wydają się sztuczne i przerysowane. Słowem, stanowią ciekawą odmianę i wyróżniają "Klub Matek Swatek" pośród innych powieści z wątkiem romantycznym w tle. Miłą odmianę stanowi również umiejscowienie akcji w Krakowie. Pojawiające się znane nazwy zdecydowanie ułatwiły mi wyobrażenie sobie sytuacji. Na dodatek sprawiły, że mimowolnie zapałałam do "Klubu Matek Swatek" swojego rodzaju sentymentem. Nie oznacza to oczywiście, że powieść pozbawiona jest wad. Nie, zdarzają się momenty niezrozumiałe i niepotrzebne, ale oryginalni bohaterowie zdecydowanie to rekompensują. Warto również wspomnieć o uroczej oprawie graficznej. Lubię prostotę i jasne, pastelowe kolory, dlatego okładka idealnie wpasowała się w mój gust. Podsumowując, uważam, że "Klub Matek Swatek" to ciepła, pełna humoru opowieść, która powinna zadowolić zarówno córki jak i matki. Jest to powieść, którą czyta się lekko i przyjemnie, a po skończonej lekturze myśli się o niej z pewnym sentymentem. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część, która na polskim rynku ukaże się już 5 września.

Opinia nie jest potwierdzona zakupem

Opis zachęcił więc kupiłam, niestety po przeczytaniu jestem rozczarowana. Dość intrygująca fabuła z nutką humoru... książka na jeden wieczór - lekka, łatwa i przyjemna, ale coś nie zaskoczyło. Nie czułam tej nutki niepokoju, co będzie dalej, kto z kim i dlaczego. Czytało się bardzo ciężko

Opinia nie jest potwierdzona zakupem

Oceń
Ogród Susanny

Ogród Susanny

Debbie Macomber,

Ocena czytelników

6,8

905 ocen wspólnie z Lubimy Czytać

Moja ocena: