okładka Ostatnie dziecko. Ebook | EPUB, MOBI | Sebastian Fitzek

Ebook

Ostatnie dziecko

Pobierz za darmo fragment ebooka:

EPUBMOBI

Opis ebooka

Dziesięcioletni chłopiec wzywa adwokata, by wyznać mu, że zamordował człowieka... piętnaście lat temu. Adwokat Robert Stern jest w szoku, kiedy widzi w zapomnianej przez Boga i ludzi, opuszczonej fabryce, kim jest jego tajemniczy klient.To Simon, dziesięcioletni chłopiec, delikatny i śmiertelnie chory. I absolutnie przekonany, że w swoim poprzednim życiu był seryjnym mordercą. Głupia, niesmaczna zabawa – myśli Stern... Lecz kiedy w opisanej przez chłopca piwnicy rzeczywiście znajduje ludzkie szczątki: szkielet i rozłupaną siekierą czaszkę, czuje się jak w środku horroru. Ale to dopiero początek. Bo Simon opowiada mu nie tylko o ofiarach sprzed lat, ale wkrótce również o tych z najbliższej przyszłości...

Szczegóły

Język ebooka

polski

Liczba stron wydania papierowego

336

Format ebooka

Ebook w formatach: EPUB, MOBI

Rozmiary plików

2.11 MB (MOBI), 2.20 MB (EPUB)

Typ zabezpieczenia

znak wodny

Warunki dostępu

nielimitowany użytek własny, kopiowanie i udostępnianie zabronione

Wymagania sprzętowe

aby otworzyć plik, należy posiadać urządzenie (czytnik e-ink, smartfon, tablet) obsługujące któryś z wymienionych formatów: EPUB, MOBI

Opinie

Sylwia Węgielewska

19.05.2017, 15:07

„Sebastian Fitzek nie zawodzi!”

Kiedy pewnego dnia Robert Stern zgodził się spotkać być może ze swoim nowym klientem, nie wiedział, że

„umawia się ze śmiercią. A tym bardziej nie miał pojęcia, że śmierć, która wkroczy w jego życie, będzie miała sto czterdzieści trzy centymetry wzrostu, na nogach trampki, a na dziecięcej buzi uśmiech.“

Dziesięcioletni Simon Sachs, u którego wykryto raka mózgu, twierdzi, że potrzebuje adwokata, gdyż jest mordercą. Piętnaście lat temu odebrał życie człowiekowi. I bynajmniej nie poprzestał na tej jednej zbrodni.

„Jest więcej ciał (...) Zabiłem wielu ludzi.“

Teraz zaś wrodzone poczucie sprawiedliwości każe Simonowi koniecznie stawić się na policję.

Stern, jak łatwo się domyślić, uważa to wszystko za niesmaczny żart. Kiedy jednak podążając za wskazówkami chłopca odnajduje zwłoki mężczyzny, a później ktoś podsyła mu nagranie boleśnie przypominające tragedię, którą przeżył przed dziesięciu laty, postanawia za wszelką cenę rozwiązać tę sprawę - zwłaszcza że nabrała ona osobistego charakteru i może dać odpowiedź na to, co tak naprawdę stało się z jego własnym dzieckiem...

WOW! Tak w skrócie mogę opisać swoje wrażenia po przeczytaniu tej książki. Z każdą kolejną powieścią Fitzeka coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, iż jest on bodaj najlepszym autorem thrillerów psychologicznych, z jakim miałam do tej pory do czynienia. Żadnej z jego dotąd przeczytanych przeze mnie książek ("Pasażer 23", "Odprysk") nie dałam niższej oceny końcowej, niż maksymalne 6/6. I w przypadku "Ostatniego dziecka" nie będzie inaczej, gdyż ta książka jest po prostu niesamowita!

Wciąga już od pierwszych stron i nie daje wytchnienia do samego końca. Przez cały czas odczuwamy napięcie towarzyszące bohaterom, które sukcesywnie wzrasta w miarę posuwania się historii naprzód. A także coraz większe wątpliwości i dezorientację odnośnie tego, gdzie leży prawda i co tu tak naprawdę jest realne, a co nie. Mówię wam - uwielbiam takie książki! Mocne, zaskakujące, wywołujące silne emocje, oddziałujące na ludzką psychikę, a do tego przemyślane w najdrobniejszym szczególe - bowiem wiedzieć musicie, że tu wszystko się zgadza, jedno wynika z drugiego, by na koniec stworzyć logiczną, spójną całość.

I jeszcze kreacja bohaterów - kolejny majstersztyk. U Fitzeka nie ma postaci bezbarwnych i nie wzbudzających emocji oraz sympatii bądź antypatii. Tu każdy powołany przez niego bohater jest prawdziwy, z krwi i kości. Ma swoje wady i zalety, marzy i walczy z osobistymi demonami. Weźmy dla przykładu Roberta Sterna. Przed laty spotkało go coś strasznego, coś, co wpierw doprowadziło do rozpadu jego małżeństwa, a następnie zniszczyło jego samego. I choć wydawać by się mogło, że czas, który minął od tamtych wydarzeń, powinien zaleczyć rany, to jednak tak się nie stało. Stern nadal cierpi i nie pozwala sobie na szczęście. I teraz na jego drodze staje mały chłopiec, który mimo ogromu cierpień, które go spotkały i faktu, że jego życie niebawem się skończy, nadal potrafi się śmiać i czerpać radość z tego, co go na co dzień spotyka. Ich wzajemna relacja odciśnie w nich głęboki ślad i na zawsze zmieni ich obu. Zresztą nie tylko bohaterów, bo i czytelnika, który mocno przeżywać będzie ich losy - a zwłaszcza to, co stanie się udziałem Simona.

„Większość traktuje to jako żart, kiedy mówię, że właściwie nie piszę psychothrillerów, tylko historie rodzinne, ale to prawda. Wszystko, zarówno dobre, jak i złe, ma swoje źródło w rodzinie (…).“

Jeśli sięgniecie po "Ostatnie dziecko" - do czego was gorąco zachęcam - przekonacie się, ileż prawdy leży w powyższych słowach autora. Ja tymczasem z niecierpliwością wyglądać będę kolejnej premiery książki Sebastiana Fitzeka na naszym rynku - "Przesyłki" (od października 2016 numer 1 listy „Der Spiegel”. W pięć miesicy w Niemczech sprzedano 720.000 egzemplarzy), która do księgarń trafi już w lipcu tego roku nakładem wydawnictwa Amber.

Na koniec mała ciekawostka: powieść ta została wydana prędzej na naszym rynku pt "Śmierć ma 143 cm wzrostu" nakładem wydawnictwa G+J w 2008 roku, a także doczekała się ekranizacji - w 2012 roku na ekrany kin wszedł film pt "The Child" w reżyserii Zsolt Bácsa z Ericem Roberstem w roli Roberta Sterna.

Moja ocena: 6/6
Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://magicznyswiatksiazki.pl/ostatnie-dziecko-sebastian-fitzek/

Sylwia Węgielewska

19.05.2017, 15:07

„Sebastian Fitzek nie zawodzi!”

Kiedy pewnego dnia Robert Stern zgodził się spotkać być może ze swoim nowym klientem, nie wiedział, że

„umawia się ze śmiercią. A tym bardziej nie miał pojęcia, że śmierć, która wkroczy w jego życie, będzie miała sto czterdzieści trzy centymetry wzrostu, na nogach trampki, a na dziecięcej buzi uśmiech.“

Dziesięcioletni Simon Sachs, u którego wykryto raka mózgu, twierdzi, że potrzebuje adwokata, gdyż jest mordercą. Piętnaście lat temu odebrał życie człowiekowi. I bynajmniej nie poprzestał na tej jednej zbrodni.

„Jest więcej ciał (...) Zabiłem wielu ludzi.“

Teraz zaś wrodzone poczucie sprawiedliwości każe Simonowi koniecznie stawić się na policję.

Stern, jak łatwo się domyślić, uważa to wszystko za niesmaczny żart. Kiedy jednak podążając za wskazówkami chłopca odnajduje zwłoki mężczyzny, a później ktoś podsyła mu nagranie boleśnie przypominające tragedię, którą przeżył przed dziesięciu laty, postanawia za wszelką cenę rozwiązać tę sprawę - zwłaszcza że nabrała ona osobistego charakteru i może dać odpowiedź na to, co tak naprawdę stało się z jego własnym dzieckiem...

WOW! Tak w skrócie mogę opisać swoje wrażenia po przeczytaniu tej książki. Z każdą kolejną powieścią Fitzeka coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, iż jest on bodaj najlepszym autorem thrillerów psychologicznych, z jakim miałam do tej pory do czynienia. Żadnej z jego dotąd przeczytanych przeze mnie książek ("Pasażer 23", "Odprysk") nie dałam niższej oceny końcowej, niż maksymalne 6/6. I w przypadku "Ostatniego dziecka" nie będzie inaczej, gdyż ta książka jest po prostu niesamowita!

Wciąga już od pierwszych stron i nie daje wytchnienia do samego końca. Przez cały czas odczuwamy napięcie towarzyszące bohaterom, które sukcesywnie wzrasta w miarę posuwania się historii naprzód. A także coraz większe wątpliwości i dezorientację odnośnie tego, gdzie leży prawda i co tu tak naprawdę jest realne, a co nie. Mówię wam - uwielbiam takie książki! Mocne, zaskakujące, wywołujące silne emocje, oddziałujące na ludzką psychikę, a do tego przemyślane w najdrobniejszym szczególe - bowiem wiedzieć musicie, że tu wszystko się zgadza, jedno wynika z drugiego, by na koniec stworzyć logiczną, spójną całość.

I jeszcze kreacja bohaterów - kolejny majstersztyk. U Fitzeka nie ma postaci bezbarwnych i nie wzbudzających emocji oraz sympatii bądź antypatii. Tu każdy powołany przez niego bohater jest prawdziwy, z krwi i kości. Ma swoje wady i zalety, marzy i walczy z osobistymi demonami. Weźmy dla przykładu Roberta Sterna. Przed laty spotkało go coś strasznego, coś, co wpierw doprowadziło do rozpadu jego małżeństwa, a następnie zniszczyło jego samego. I choć wydawać by się mogło, że czas, który minął od tamtych wydarzeń, powinien zaleczyć rany, to jednak tak się nie stało. Stern nadal cierpi i nie pozwala sobie na szczęście. I teraz na jego drodze staje mały chłopiec, który mimo ogromu cierpień, które go spotkały i faktu, że jego życie niebawem się skończy, nadal potrafi się śmiać i czerpać radość z tego, co go na co dzień spotyka. Ich wzajemna relacja odciśnie w nich głęboki ślad i na zawsze zmieni ich obu. Zresztą nie tylko bohaterów, bo i czytelnika, który mocno przeżywać będzie ich losy - a zwłaszcza to, co stanie się udziałem Simona.

„Większość traktuje to jako żart, kiedy mówię, że właściwie nie piszę psychothrillerów, tylko historie rodzinne, ale to prawda. Wszystko, zarówno dobre, jak i złe, ma swoje źródło w rodzinie (…).“

Jeśli sięgniecie po "Ostatnie dziecko" - do czego was gorąco zachęcam - przekonacie się, ileż prawdy leży w powyższych słowach autora. Ja tymczasem z niecierpliwością wyglądać będę kolejnej premiery książki Sebastiana Fitzeka na naszym rynku - "Przesyłki" (od października 2016 numer 1 listy „Der Spiegel”. W pięć miesicy w Niemczech sprzedano 720.000 egzemplarzy), która do księgarń trafi już w lipcu tego roku nakładem wydawnictwa Amber.

Na koniec mała ciekawostka: powieść ta została wydana prędzej na naszym rynku pt "Śmierć ma 143 cm wzrostu" nakładem wydawnictwa G+J w 2008 roku, a także doczekała się ekranizacji - w 2012 roku na ekrany kin wszedł film pt "The Child" w reżyserii Zsolt Bácsa z Ericem Roberstem w roli Roberta Sterna.

Moja ocena: 6/6
Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://magicznyswiatksiazki.pl/ostatnie-dziecko-sebastian-fitzek/

Bookendorfina Izabela Pycio

Bookendorfina Izabela Pycio

24.04.2017, 11:47

„"...marząc o tym, by odzyskać swoje zmarnowane życie, którego jeszcze dwa dni temu tak bezwzględnie nienawidził."”

Mamy porywający scenariusz zdarzeń, umiejętnie budowane napięcie, zaskakujące zwroty akcji, przerażające zjawiska, niewyjaśnione osobliwości, ciekawe niedopowiedzenia, na bieżąco wyobrażane i uaktualniane przez czytelnika. Jednak momentami przeszkadza zbyt mocne naciąganie ram rzeczywistości, naginanie jej w znacznym stopniu, co okazuje się rozwiązaniem koniecznym do poprowadzenia niektórych wątków, lecz nie w pełni przekonującym. Tym niemniej, intryga złożona, dynamicznie pociągnięta, angażująca zmysły, wywołująca niepokój i grozę, ale też nakłaniająca do refleksji o podróżach do podświadomości, reinkarnacji, regresji hipnotycznej, znamionach i bliznach jako duchowych mapach pokazujących ludzi z ich prawdopodobnych wcześniejszych żyć. Książka spodobała mi się, lecz nie zrobiła na mnie tak wyjątkowego wrażenia jak "Odprysk", którego lekturę wspominam z przyjemnym dreszczykiem emocji.

Simon Sachs, dziesięcioletni chłopiec, umierający na raka mózgu, przerażony zbrodnią, której miał się dopuścić, zwraca się o pomoc do Roberta Sterna, czołowego berlińskiego obrońcy. Jak się okazuje, w tym właśnie momencie, dla obu z nich rozpoczyna się seria niebezpiecznych wydarzeń, trudno wytłumaczalnych powiązań i zależności. Stopniowo odkrywane są mroczne tajemnice, niewygodne sekrety i zatrważające fakty. Gra zaczyna toczyć się o naprawdę wysoką stawkę, a jej zakończenia nikt nie jest w stanie przewidzieć. Odpowiadał mi ciekawy zamysł na wątek śmierci synka adwokata, autor wykazał się świetnym pomysłem, fascynującym jego przedstawieniem, a co równie istotne, idealnie dopasowaną finalną odsłoną. Także relacja Roberta z byłą żoną Sophie, zajmujące aspekty psychologiczne, wzbudziły moje spore zainteresowanie, to właśnie te motywy powieści najbardziej do mnie przemówiły.

Thriller czyta się w szybkim tempie, styl autora przyjemny, narracja dopracowana, zwracająca uwagę na detale, potrafiąca wciągnąć do gry wyobraźnię czytelnika. Jak pisałam wcześniej, niektóre elementy fabuły mnie nie przekonały, jednak z pewnością wielu czytelników właśnie je uzna za inne niż zazwyczaj, a przez to mocno intrygujące i pasjonujące, może nieco odlotowe, lecz pozwalające na większą zabawę fikcją. Książka zapewnia kilka godzin dobrego zaczytania, nie ma w niej przestojów czy nudnych wstawek, płaskich i bezbarwnych bohaterów, nieistotnych odniesień. Co ważne, podejmuje trudne i bolesne tematy związane z pedofilią, uprowadzeniem i handlem dziećmi. Wywołuje silne emocje, mocno wciąga w rozwikłanie kryminalnej zagadki, niejednokrotnie zaskakuje. Pomimo, że ciut brakowało mi w niej tego perfekcyjnie naostrzonego fitzekowego pazura, to jednak uważam, że z pewnością warto się z nią zapoznać, po swojemu przeżyć tę zakręconą podróż czytelniczą.

bookendorfina.pl