Opis treści
„Głos Burroughsa jest mocny, szyderczy, twórczy, swobodny, zabawny, poważny, poetycki, niezaprzeczalnie amerykański” Joan Didion
„Najważniejszy pisarz jaki pojawił się od zakończenia II wojny światowej… Za wizjonerską moc i poczucie humoru cenię Burroughsa bardziej niż jakiegokolwiek żyjącego autora i większość tych, którzy już nie żyją” J. G. Ballard
Ćpun to surowa, przejmująca, autobiograficzna relacja z amerykańskiego powojennego podziemia, bezpośrednia kronika życia na marginesie: William Lee prowadzi czytelnika przez szpitalne odwyki i czarne rynki Nowego Jorku, Nowego Orleanu i Meksyku, gdzie, jako heroinista i homoseksualista, opisuje własne doświadczenia z bezlitosną szczerością i antropologiczną precyzją. Surowy, niemal reporterski styl, slang i brak upiększeń tworzą portret uzależnienia jako mechanizmu przetrwania i autodestrukcji. To klasyk amerykańskiej literatury kontrkulturowej, który demitologizuje narkotyczny „romans” i pokazuje jego realną cenę.

Kamila Zając 10-02-2026
Kamila Zając 10-02-2026
Ćpun” to jedna z tych książek, które nie próbują się czytelnikowi podobać. Nie uwodzą stylem, nie oferują katharsis, nie prowadzą za rękę. Zamiast tego Burroughs wrzuca nas w sam środek uzależnienia – zimnego, brudnego i pozbawionego jakiejkolwiek romantycznej mgły. William S. Burroughs w swej debiutanckiej powieści opiera się na własnych doświadczeniach - pisząc pod alter ego czyli postacią Williama Lee autor - homoseksualny mężczyzna- z reporterską by nie rzec chirurgiczną precyzją opowiada o swoim nałogu, a wszystko w realiach USA z lat 40. i 50. XX wieku. Czytelnik wraz z narratorem przemieszcza się po miastach, tanich hotelach i podejrzanych zaułkach w poszukiwaniu kolejnej dawki wyniszczającej substancji. Nie brakuje tu opisów oddziałów odwykowych , stanów po zażyciu - halucynacji , euforii oraz tych momentów, gdy bohater zmuszony jest trwać w zawieszeniu bez swojego "leku". To książka ciężka, momentami monotonna – celowo. Ta monotonia oddaje istotę nałogu, w którym nie ma zwrotów akcji ani spektakularnych upadków, tylko ciągłe trwanie w tym samym stanie. Dla niektórych może to być bariera, dla innych – dowód literackiej uczciwości. Na pewno nie jest to lektura łatwa i szybka ani też dostarczająca rozrywki. „Ćpun” nie oferuje morału ani wyraźnego finału. Burroughs nie obiecuje wyjścia z uzależnienia, nie prowadzi bohatera ku odkupieniu. Zamiast tego zostawia czytelnika z poczuciem pustki i zmęczenia — dokładnie takim, jakie towarzyszy nałogowi. Ta powieść nie chce być przestrogą ani manifestem. Jest zapisem stanu istnienia, egzystencji zawieszonej między kolejnymi dawkami, między potrzebą a rozpadem. Siła tej książki tkwi w jej bezkompromisowości. Autor nie tłumaczy się, nie łagodzi obrazu, nie próbuje wzbudzić współczucia. Uzależnienie jest tu faktem biologicznym i społecznym, a nie romantycznym buntem czy artystyczną pozą. Homoseksualność narratora, policyjna opresja, hipokryzja systemu — wszystko to pojawia się na marginesach, jakby mimochodem, a jednak buduje pełny obraz świata, który spycha jednostkę na dno i jednocześnie karze ją za to, że tam trafiła. „Ćpun” to literatura wymagająca odporności — emocjonalnej i estetycznej. Może odrzucać, nużyć, irytować swoją surowością, ale trudno odmówić jej autentyczności. To książka, która nie zostawia po sobie ulgi, tylko osad. I właśnie dlatego zostaje w głowie na długo. Nie polecam jej każdemu. Ale tym, którzy szukają w literaturze prawdy, nawet tej najbardziej niewygodnej — zdecydowanie tak.
Opinia nie jest potwierdzona zakupem