Opis treści
Pasjonujący thriller sądowy pióra autora wielokrotnie nagradzanych i filmowanych, wydawanych na całym świecie powieści sensacyjnych.
Jack Lee jest białym prawnikiem z hrabstwa Freeman w Wirginii, który nigdy wcześniej nie sprzeciwiał się rasizmowi – aż do chwili, gdy decyduje się reprezentować Jerome’a Washingtona, oskarżonego o brutalne zabójstwo zamożnego białego małżeństwa. Lee szybko uświadamia sobie, że sytuacja go przerasta, a stawką w tej grze jest coś znacznie większego niż tylko wynik procesu o morderstwo. Dlatego łączy siły z Desiree DuBose - czarnoskórą prawniczką z Chicago. Wspólnie stają do walki z najlepszym prokuratorem w stanie. Sojusz nie jest łatwy; Jack i Desiree muszą się wznieść ponad animozje i uprzedzenia, ponieważ żadne z nich nie zdoła w pojedynkę uchronić oskarżonego przed śmiercią na krześle elektrycznym. Ramię w ramię walczą o coś, co wydaje się niemożliwe: szansę na uczciwy proces i sprawiedliwość.
mag-tur 26-05-2026
mag-tur 26-05-2026
Lata 60-te XX wieku. Nieodległy czas po zabójstwie doktora Lutera Kinga. Wirginia. Stan, który niegdyś stał niewolnikami. Stan w którym nadal kolor skóry ma ogromne znaczenie. Stan, w którym właśnie przywrócono karę śmierci. A dlaczego? Dlatego, że w więzieniu osadzono czarnoskórego Jerome’a Washingtona, który był pracownikiem białego, zamożnego, starszego małżeństwa. A znaleziono mężczyznę przy ich zwłokach i od razu oskarżono go o popełnioną zbrodnię. Do Jack’a Lee, który jest biały, zgłasza się teściowa Jerome’a i prosi o obronę zięcia. Mężczyzna zgadzając się nawet nie zdaje sobie sprawy z tego czego tak naprawdę się podjął. W sukurs przybywa z Chicago „siostra” Jerome Desiree DuBose ’a i wspólnie z Jack’em próbują przyjąć linię obrony i odpierać ataki skierowane pod swoim adresem jak i pod adresem swoich klientów. Tak, klientów, gdyż jak się okazało, był nie tylko jeden sprawca owej strasznej zbrodni. Uff, to było 500 stron. Stron z których każde zdanie wdzierało się do mej świadomości i dudniło mi jeszcze bardzo długo po przeczytaniu. Tutaj każda postać jest kluczowa. Wiele z nich, z rozdziału na rozdział zaskakują czytelnika swoim postępowaniem. Tym obecnym jak i tym przeszłym. Ciekawą postacią jest zapewne matka Jack’a, która najbardziej mnie zaskoczyła. Wokół jej osoby może toczyć się zupełnie osobna historia. Historia, jakich prawdopodobnie było wiele w tamtych czasach. Nie tak znowu odległych. A jak się o tym czyta to jak o średniowieczu. Dokładnie. Taka średniowieczna mentalność była rozpowszechniona wśród wielu białych, którzy niczym pewien „krzykacz” w Europie ciut wcześniej doprowadził do wybuchu IIWŚ, tak i oni próbują stać się „nadludźmi” i wydać wyrok zanim zrobi to sąd. Rasizm jest wszechobecny i jemu będą również starali się przeciwstawić na sali sądowej Jack wraz z Desiree. Tych dwoje będzie musiało stoczyć batalię. I pozostaje pytanie czy starczy im na to sił, czasu i życia? I chociaż akcja powieści osadzona jest w Ameryce a głównym tematem rasizm i sposób funkcjonowania tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, to czytając ową historię nie ma się wrażenia, że temat się przedawnił i dotyczy jednego kraju i „zamierzchłych czasów”. Wręcz przeciwnie, można go również odnieść do współczesności i osadzić w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej. Bo ani czas, ani miejsce w tym względzie ma niewielkie znaczenie. Gorąco polecam! Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.
Opinia nie jest potwierdzona zakupem