Wigilia 1976 roku. W kościele rozbrzmiewają kolędy, a śnieg przykrywa polską wieś białą niewinną warstwą. Ale kilka kilometrów dalej, na ciemnej szosie, śnieg zmienia kolor na czerwony. Do autobusu PKS wsiada trzydzieści osób. Wszyscy widzą, jak lokalny watażka i jego kompani bestialsko mordują rodzinę, która odważyła się im sprzeciwić. Nikt nie wysiada. Nikt nie krzyczy. Nikt nie biegnie po pomoc. Zamiast tego, w świetle reflektorów, odbywa się makabryczny ryt...